Popularny lek zwiększa ryzyko udaru. Zaskakujące wyniki badań
Przełomowe badanie przeprowadzone w Wielkiej Brytanii na grupie ponad 165 tys. pacjentów dostarczyło alarmujących danych na temat risperidonu. Ten powszechnie stosowany w stanach silnego pobudzenia środek przeciwpsychotyczny znacząco zwiększa ryzyko udaru u wszystkich osób z otępieniem – nawet tych bez wcześniejszych problemów kardiologicznych.
Risperidon to substancja czynna leku, który lekarze przepisują pacjentom z demencją zmagającym się z agresją lub skrajnym pobudzeniem. W Wielkiej Brytanii podawanie jest standardem w domach opieki w sytuacjach, gdy metody niefarmakologiczne zawodzą, a uciążliwe objawy stają się niemożliwe do opanowania. W Polsce lek stosowany jest u dorosłych i dzieci (>5 lat) w leczeniu schizofrenii, epizodów manii oraz agresji.
Brak bezpiecznej grupy pacjentów
Badanie opublikowane w "British Journal of Psychiatry" podważa dotychczasowe przekonania medyczne. Wykazano bowiem, że ryzyko udaru po przyjęciu risperidonu wzrasta u każdego pacjenta, niezależnie od tego, czy wcześniej cierpiał na choroby serca, czy nie.
— Wiedzieliśmy, że risperidon może powodować udary, ale nie mieliśmy pewności, czy niektóre grupy osób są bardziej narażone niż inne. Liczyliśmy na zidentyfikowanie cech, które pozwoliłyby lekarzom precyzyjniej wyłonić pacjentów, u których stosowanie leku byłoby bezpieczniejsze — wyjaśnia dr Byron Creese z Uniwersytetu Brunel w Londynie.
Demencja smogowa. Zanieczyszczenia wpływają na seniorów
Rzeczywistość okazała się jednak inna: ryzyko rozkłada się niemal identycznie w całej populacji chorych.
Osoby, które przeszły już udar w przeszłości, są naturalnie w grupie wysokiego ryzyka. Choć risperidon nie zawsze musi być wyłączną przyczyną kolejnego ataku, jego wpływ na układ krążenia jest bezsporny. Dlatego eksperci podkreślają, że lek powinien być stosowany wyłącznie jako ostatnia deska ratunku.
Teoria kontra praktyka
Obecne wytyczne NHS (brytyjskiego odpowiednika NFZ) są restrykcyjne: kuracja risperidonem przy nasilonych objawach nie powinna trwać dłużej niż sześć tygodni. Rzeczywistość bywa jednak inna – wielu pacjentów przyjmuje lek przez znacznie dłuższy czas, co potęguje zagrożenie.
— Te wnioski dają nam jaśniejszy obraz zagrożeń, co pozwala na podejmowanie bardziej świadomych decyzji. Każdy wybór terapeutyczny powinien opierać się na szczerej rozmowie między lekarzem, pacjentem a jego rodziną — podsumowuje dr Creese.
Źródło: sciencedaily.com
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.