Poród w szpitalu bez porodówki. "Izby porodowe" jako odpowiedź na demograficzne tąpnięcie
Coraz mniej urodzeń oznacza coraz mniej oddziałów położniczo-ginekologicznych. Ministerstwo Zdrowia proponuje, by w szpitalach bez porodówki działało wydzielone miejsce, w którym w nagłej sytuacji poród przyjmie położna. Zwolennicy mówią o minimum bezpieczeństwa, krytycy ostrzegają przed "porodami na SOR-ach".
W tym artykule:
Ubywa łóżek, zamykane są porodówki
W 2024 r. na oddziałach ginekologiczno-położniczych ubyło 585 łóżek (4,3 proc.), a na neonatologicznych – 363 (5 proc.). W 2025 r. trend się utrzymał, a sygnałów odwrócenia nie widać także na starcie 2026 r. W praktyce oznacza to kolejne białe plamy na mapie porodówek.
Na Podkarpaciu z końcem 2025 r. porodówkę zamknął szpital w Leżajsku, a pacjentki mają być kierowane m.in. do Łańcuta lub Rzeszowa. Rynek Zdrowia informował wcześniej, że od stycznia 2024 r. do końca lipca 2025 r. zlikwidowano co najmniej 19 oddziałów położniczych, a głównym powodem była nierentowność.
Izba porodowa
Resort zdrowia proponuje rozwiązanie awaryjne: w szpitalach bez oddziału położniczo-ginekologicznego, ale z izbą przyjęć (IP) lub szpitalnym oddziałem ratunkowym (SOR), ma zostać wyodrębnione odpowiednio wyposażone pomieszczenie, tzw. izba porodowa. Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski podkreślał, że to opcja na sytuacje skrajne.
Sprawdziliśmy warszawskie SOR-y
– Miejsce ma być doraźne w przypadku nagłych sytuacji, gdyby kobieta ciężarna transportowana przez zespół ratownictwa medycznego, poszerzony o położną, nie mogła bezpiecznie dojechać do szpitala położniczo-ginekologicznego – mówił.
Według wiceministra takich incydentalnych porodów ma dochodzić w Polsce między pięć a dziewięć rocznie. To ma być rozwiązanie na wypadek, gdy akcja porodowa wyprzedzi transport.
W raporcie z konsultacji społecznych projektu (opublikowanym 31 grudnia) MZ zaproponowało, by poród mógł odbyć się pod opieką położnej w szpitalu z IP lub SOR, jeśli placówka jest oddalona o ponad 25 km od najbliższej porodówki. Świadczenie ma obejmować m.in. zbadanie ciężarnej, ocenę zaawansowania akcji porodowej oraz zorganizowanie transportu do szpitala z oddziałem położniczo-ginekologicznym, z udziałem położnej i ratownika medycznego.
"Kobieta w porodzie nie może być kolejną ofiarą państwowej prowizorki"
Pomysł budzi sprzeciw części organizacji społecznych. Fundacja Ogólnopolski Strajk Kobiet zbiera podpisy pod apelem do premiera Donalda Tuska, domagając się wstrzymania prac, realnych konsultacji z położnymi i pacjentkami oraz planu, który zabezpieczy kobiety. W piśmie ostrzega: "Kobieta w porodzie nie może być kolejną ofiarą państwowej prowizorki. A będzie – będzie jeszcze więcej ofiar wśród kobiet niż do tej pory".
Z perspektywy samorządowych szpitali projekt można jednak czytać jako element podstawowej gotowości. Ekspertka Związku Powiatów Polskich Bernadeta Skóbel uważa, że chodzi o zabezpieczenie, gdy rodząca trafi do placówki bez porodówki.
– Lepiej, żeby w szpitalu była położna na wszelki wypadek, niż żeby jej nie było. Tak trzeba czytać przepisy resortu zdrowia – zapowiedziała. – Jeśli porodów jest faktycznie mało, to utrzymywanie oddziałów położniczych nie ma sensu.
Skóbel zwraca uwagę na ekonomię dyżurów: szpital płaci za gotowość personelu niezależnie od liczby porodów, a NFZ rozlicza głównie wykonane świadczenia. Dlatego postuluje ryczałt "za gotowość", a nie wyłącznie zapłatę "za świadczenie".
Twarde liczby są bezlitosne. We wstępnych danych GUS w I półroczu 2025 r. zarejestrowano ok. 115,5 tys. urodzeń żywych – o ponad 10 tys. mniej niż rok wcześniej. W 2024 r. urodziło się blisko 252 tys. dzieci, a podczas wyżu w latach 80. – ponad 700 tys. rocznie.
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda mówiła w grudniu, że demografia wymusza przeprofilowanie szpitali i zapowiedziała 1 mld zł z Funduszu Medycznego na ten cel. Pytanie, czy "izby porodowe" będą realną siatką bezpieczeństwa w terenie, czy tylko formalnym zabezpieczeniem w epoce pustoszejących porodówek.
Marta Słupska, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródło: PAP
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.