"Prawdziwy wysyp jelitówek"
Wydaje się, że pełnia lata to czas oddechu dla lekarzy rodzinnych. Tymczasem w ich gabinetach panuje prawdziwe oblężenie. Pacjenci zmagają się z agresywnymi jelitówkami, anginą, a nawet... letnią falą COVID-19.
– Pacjentów jest mnóstwo. Przeżywamy prawdziwy wysyp tzw. jelitówek, czyli ostrego nieżytu żołądkowo-jelitowego. Jest to zakażenie układu pokarmowego, które wywołują głównie wirusy. Obraz jest dwojaki. U dorosłych infekcja rozwija się często nieco wolniej. Zaczyna się niewinnie od wymiotów, dopiero później dochodzi gorączka, a na końcu dołączają luźne stolce – wyjaśnia lek. Bożena Janicka, lekarka rodzinna i prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia.
– U dzieci z kolei uderzenie jest nagłe i bardzo ostre: gorączka, wymioty i biegunka występują jednocześnie. Rodzice mówią wtedy obrazowo, że "leci z dwóch końców". U rodziców maleńkich dzieci wywołuje to ogromny niepokój. Wtedy musimy działać szybko. Kluczem jest podanie odpowiednich leków, nawodnienie i rygorystyczna dieta – mówi.
"Hitem" sezonu są kleszcze
– Latem w medycynie rodzinnej mamy nieco mniej pracy niż w sezonie jesienno-zimowym, bo spada liczba infekcji dróg oddechowych. Jeśli pojawiają się kolejki, to problem zazwyczaj leży zupełnie gdzie indziej. Mamy sezon urlopowy, a co za tym idzie – spore braki w obsadzie lekarskiej i pielęgniarskiej. Stąd może brać się wrażenie oblężenia – wskazuje dr Michał Sutkowski, specjalista medycyny rodzinnej i chorób wewnętrznych, prezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.
– Ale jednocześnie muszę przyznać, że pacjentów jest sporo. Przede wszystkim tych z zaostrzeniem choroby niedokrwiennej serca oraz problemami kardiologicznymi. Wysokie temperatury fatalnie wpływają też na układ oddechowy – trafia do nas sporo osób z nasilonymi objawami astmy oskrzelowej. Prawdziwym "hitem" sezonu są kleszcze. Przychodzi mnóstwo osób ukąszonych – jedni z podejrzeniem boreliozy, inni po prostu spanikowani po znalezieniu intruza – dodaje.
Jednak nie tylko kleszcze spędzają sen z powiek lekarzy rodzinnych. Dr Sutkowski dodaje, że pacjenci zgłaszają się do niego z nietypowymi odczynami po ukąszeniach muszek, komarów i innych owadów.
To nie wszystko. – Nie zapominajmy o ułańskiej fantazji Polaków podczas wypoczynku. Regularnie trafiają do nas pacjenci z oparzeniami słonecznymi, ale też po niefortunnych wypadkach np. przy grillu. Rekordziści potrafią zgłosić się po pomoc dopiero po kilku dniach od weekendowego grillowania, kiedy ból i rany po oparzeniach stają się już nie do zniesienia – mówi dr Sutkowski.
Do końca lipca już 1498 przypadków przypadków WZW A
Lekarka rodzinna Bożena Janicka podkreśla, że w sezonie wakacyjnym musimy szczególnie uważać na to, co jemy.
– W Polsce odnotowano kilkukrotny wzrost zachorowań na WZW typu A (żółtaczkę pokarmową). Ona również daje ostry przebieg jelitowy i może powodować groźne powikłania. Z najnowszego raportu Zakładu Epidemiologii Chorób Zakaźnych i Nadzoru NIZP PZH – PIB wynika, że tylko w tym roku (do 31 lipca) w Polsce zdiagnozowano 1498 przypadków wirusowego zapalenia wątroby typu A. W analogicznym okresie ubiegłego roku było ich 393 – wylicza ekspertka.
Skrajne odwodnienie
Lekarka przyznaje także, że do jej gabinetu trafiają też pacjenci skrajnie odwodnieni. – Tylko w tym tygodniu musiałam skierować kilkoro pacjentów prosto do szpitala z tego powodu. Były to głównie osoby starsze, które mają problem z regularnym nawadnianiem. Odwodniony pacjent dosłownie "leje się" na krześle w gabinecie. Jest potwornie słaby. Kolejne objawy to wysuszony język i mało elastyczna, wręcz "dziurawa" w dotyku skóra. Taka osoba zgłasza silne zawroty głowy i problemy z utrzymaniem równowagi. Co ciekawe, przy dużym odwodnieniu pojawiają się też silne nudności – tłumaczy Janicka.
Angina "szaleje"
Jak co roku jak bumerang wraca także tzw. angina letnia. Sprzyjają jej upały, rzucanie się na zimne napoje i jedzenie lodów w ogromnych ilościach.
– Angina "szaleje". Pacjenci mówią, że głównym objawem jest ogromny ból i gula w gardle. Wchodzą do gabinetu ze łzami w oczach i mówią, że ból blokuje im możliwość przełknięcia nawet kęsa jedzenia. Towarzyszy temu wysoka gorączka. Wiele osób próbuje uśmierzać ból lodami, ale to rozwiązanie tylko na chwilę. Zimno obkurcza naczynia krwionośne, działa znieczulająco i sprawia, że przez chwilę tak nie cierpimy. Zatem to rozwiązanie pomaga, ale kluczowe jest wprowadzenie odpowiedniego leczenia – mówi Janicka.
– Są też potwierdzone przypadki koronawirusa. Przyznam, że sama byłam zaskoczona. Atakuje też wirus RSV, który – wbrew pozorom – lubi nie tylko jesień i wiosnę, ale też tak kapryśne i zmienne lato, jakie mamy w tym roku – podkreśla lekarka.
Co zatem zrobić, by cieszyć się latem w zdrowiu?
– Złota zasada: pijemy dużo, ale bardzo powoli. Zawsze powtarzam pacjentom: małe łyki wody to podstawa. Dokładnie tak, jakbyśmy ustawili w organizmie domową kroplówkę. Jeśli odwodniony człowiek – nawet dorosły – wypije na raz pół szklanki wody, żołądek natychmiast wszystko zwróci. Nie spędzajmy też wielu godzin na słońcu, bo to grozi udarem cieplnym i uważajmy na klimatyzację. Latem może być ona bardzo zdradliwa – podsumowuje Bożena Janicka.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.