Przychodnie pękają w szwach. "Wchodzą do gabinetu ze łzami w oczach"

Wysyp pacjentów w gabinetach lekarzy medycyny rodzinnej zaskoczył wielu Polaków, którzy liczyli na spokojne, "bezchorobowe" wakacje. Zamiast tego w przychodniach ustawiają się kolejki. – Angina "szaleje". Pacjenci mówią, że głównym objawem jest ogromny ból i gula w gardle. Wchodzą do gabinetu ze łzami w oczach i mówią, że ból blokuje im możliwość przełknięcia nawet kęsa jedzenia – mówi lek. Bożena Janicka.

Doctors Seek Higher Fees From Health Insurers
BERLIN, GERMANY - SEPTEMBER 05:  A doctor speaks to a patient as a sphygmomanometer, or blood pressure meter, lies on his desk on September 5, 2012 in Berlin, Germany. Doctors in the country are demanding higher payments from health insurance companies (Krankenkassen). Over 20 doctors' associations are expected to hold a vote this week over possible strikes and temporary closings of their practices if assurances that a requested additional annual increase of 3.5 billion euros (4,390,475,550 USD) in payments are not provided. The Kassenaerztlichen Bundesvereinigung (KBV), the National Association of Statutory Health Insurance Physicians, unexpectedly broke off talks with the health insurance companies on Monday.  (Photo by Adam Berry/Getty Images)
Adam Berry
Medicine, Medical, Doctor, Arzt, Hausarzt, Medizin, Honorarverhandlung, Honorarverhandlungen, Doctors, Hospital, General Practice, Physician, Blood Pressue, Blutdruck, Check-Up, Checkup, Insurance, Versicherung, Praxis, Practice, Aerzte, Health Insurance, Krankenkasse, Krank, Ill, Sick, Krankenhaus, Patient, Patienten, Health, Laboratory, Kassenaerztlichen Bundesvereinigung, KBV, Gesetzlich, Privat, Health Care, Healthcare, Primary Care, Office, GermanŚrodek lata, a w gabinetach lekarskich oblężenie
Źródło zdjęć: © Getty Images | Adam Berry
Anna Klimczyk

"Prawdziwy wysyp jelitówek"

Wydaje się, że pełnia lata to czas oddechu dla lekarzy rodzinnych. Tymczasem w ich gabinetach panuje prawdziwe oblężenie. Pacjenci zmagają się z agresywnymi jelitówkami, anginą, a nawet... letnią falą COVID-19.

– Pacjentów jest mnóstwo. Przeżywamy prawdziwy wysyp tzw. jelitówek, czyli ostrego nieżytu żołądkowo-jelitowego. Jest to zakażenie układu pokarmowego, które wywołują głównie wirusy. Obraz jest dwojaki. U dorosłych infekcja rozwija się często nieco wolniej. Zaczyna się niewinnie od wymiotów, dopiero później dochodzi gorączka, a na końcu dołączają luźne stolce – wyjaśnia lek. Bożena Janicka, lekarka rodzinna i prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia.

U dzieci z kolei uderzenie jest nagłe i bardzo ostre: gorączka, wymioty i biegunka występują jednocześnie. Rodzice mówią wtedy obrazowo, że "leci z dwóch końców". U rodziców maleńkich dzieci wywołuje to ogromny niepokój. Wtedy musimy działać szybko. Kluczem jest podanie odpowiednich leków, nawodnienie i rygorystyczna dieta – mówi.

"Hitem" sezonu są kleszcze

– Latem w medycynie rodzinnej mamy nieco mniej pracy niż w sezonie jesienno-zimowym, bo spada liczba infekcji dróg oddechowych. Jeśli pojawiają się kolejki, to problem zazwyczaj leży zupełnie gdzie indziej. Mamy sezon urlopowy, a co za tym idzie – spore braki w obsadzie lekarskiej i pielęgniarskiej. Stąd może brać się wrażenie oblężenia – wskazuje dr Michał Sutkowski, specjalista medycyny rodzinnej i chorób wewnętrznych, prezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.

– Ale jednocześnie muszę przyznać, że pacjentów jest sporo. Przede wszystkim tych z zaostrzeniem choroby niedokrwiennej serca oraz problemami kardiologicznymi. Wysokie temperatury fatalnie wpływają też na układ oddechowy – trafia do nas sporo osób z nasilonymi objawami astmy oskrzelowej. Prawdziwym "hitem" sezonu są kleszcze. Przychodzi mnóstwo osób ukąszonych – jedni z podejrzeniem boreliozy, inni po prostu spanikowani po znalezieniu intruza – dodaje.

Jednak nie tylko kleszcze spędzają sen z powiek lekarzy rodzinnych. Dr Sutkowski dodaje, że pacjenci zgłaszają się do niego z nietypowymi odczynami po ukąszeniach muszek, komarów i innych owadów.

To nie wszystko. – Nie zapominajmy o ułańskiej fantazji Polaków podczas wypoczynku. Regularnie trafiają do nas pacjenci z oparzeniami słonecznymi, ale też po niefortunnych wypadkach np. przy grillu. Rekordziści potrafią zgłosić się po pomoc dopiero po kilku dniach od weekendowego grillowania, kiedy ból i rany po oparzeniach stają się już nie do zniesienia – mówi dr Sutkowski.

Do końca lipca już 1498 przypadków przypadków WZW A

Lekarka rodzinna Bożena Janicka podkreśla, że w sezonie wakacyjnym musimy szczególnie uważać na to, co jemy.

– W Polsce odnotowano kilkukrotny wzrost zachorowań na WZW typu A (żółtaczkę pokarmową). Ona również daje ostry przebieg jelitowy i może powodować groźne powikłania. Z najnowszego raportu Zakładu Epidemiologii Chorób Zakaźnych i Nadzoru NIZP PZH – PIB wynika, że tylko w tym roku (do 31 lipca) w Polsce zdiagnozowano 1498 przypadków wirusowego zapalenia wątroby typu A. W analogicznym okresie ubiegłego roku było ich 393 – wylicza ekspertka.

Skrajne odwodnienie

Lekarka przyznaje także, że do jej gabinetu trafiają też pacjenci skrajnie odwodnieni. – Tylko w tym tygodniu musiałam skierować kilkoro pacjentów prosto do szpitala z tego powodu. Były to głównie osoby starsze, które mają problem z regularnym nawadnianiem. Odwodniony pacjent dosłownie "leje się" na krześle w gabinecie. Jest potwornie słaby. Kolejne objawy to wysuszony język i mało elastyczna, wręcz "dziurawa" w dotyku skóra. Taka osoba zgłasza silne zawroty głowy i problemy z utrzymaniem równowagi. Co ciekawe, przy dużym odwodnieniu pojawiają się też silne nudności – tłumaczy Janicka.

Angina "szaleje"

Jak co roku jak bumerang wraca także tzw. angina letnia. Sprzyjają jej upały, rzucanie się na zimne napoje i jedzenie lodów w ogromnych ilościach.

Angina "szaleje". Pacjenci mówią, że głównym objawem jest ogromny ból i gula w gardle. Wchodzą do gabinetu ze łzami w oczach i mówią, że ból blokuje im możliwość przełknięcia nawet kęsa jedzenia. Towarzyszy temu wysoka gorączka. Wiele osób próbuje uśmierzać ból lodami, ale to rozwiązanie tylko na chwilę. Zimno obkurcza naczynia krwionośne, działa znieczulająco i sprawia, że przez chwilę tak nie cierpimy. Zatem to rozwiązanie pomaga, ale kluczowe jest wprowadzenie odpowiedniego leczenia – mówi Janicka.

– Są też potwierdzone przypadki koronawirusa. Przyznam, że sama byłam zaskoczona. Atakuje też wirus RSV, który – wbrew pozorom – lubi nie tylko jesień i wiosnę, ale też tak kapryśne i zmienne lato, jakie mamy w tym roku – podkreśla lekarka.

Co zatem zrobić, by cieszyć się latem w zdrowiu?

– Złota zasada: pijemy dużo, ale bardzo powoli. Zawsze powtarzam pacjentom: małe łyki wody to podstawa. Dokładnie tak, jakbyśmy ustawili w organizmie domową kroplówkę. Jeśli odwodniony człowiek – nawet dorosły – wypije na raz pół szklanki wody, żołądek natychmiast wszystko zwróci. Nie spędzajmy też wielu godzin na słońcu, bo to grozi udarem cieplnym i uważajmy na klimatyzację. Latem może być ona bardzo zdradliwa – podsumowuje Bożena Janicka.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie