Ratownicy medyczni: niepoważne zgłoszenia to prawdziwa plaga

Po tabletki przeciwbólowe – bo apteka zamknięta, po zwolnienie lekarskie – bo przychodnia nieczynna. Polacy dzwonią na numery pogotowia ratunkowego dla żartu. I wcale nie są to rzadkie przypadki. - Szacujemy, że rocznie to ok. 40 proc. wszystkich wyjazdów – mówi Robert Judek, rzecznik prasowy Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu. - To nasza codzienność – dodaje Joanna Sieradzka, rzecznik pogotowia w Krakowie.

1. Jadą do rozciętego palca

- Jakiś czas temu dyspozytor medyczny przyjął zgłoszenie do osoby nieprzytomnej. Natychmiast został zadysponowany zespół ratownictwa medycznego. Na miejscu drzwi otworzyła nam osoba, która wzywała pogotowie i z uśmiechem na ustach powiedziała: jestem dzisiaj taka nieprzytomna... - opowiada Robert Judek. - Ratownicy sami czasem nie wiedzą, jak reagować. Ludzie po prostu robią sobie żarty. Chyba tak to trzeba oceniać – dodaje.

Takich sytuacji jest dużo więcej. Zdarzają się nie tylko w wielkopolsce, gdzie – jak szacuje Judek – na 76 tys. wezwań karetek miesięcznie, aż 25 tys. to wezwania nieuzasadnione. Podobna sytuacja jest np. we Wrocławiu. Tamtejszej jednostce, dyspozytorzy odebrali 293 tys. zgłoszeń. Karetki pojechały jedynie do 126,5 tys. Co z resztą? Są to połączenia telefoniczne, które dyspozytorzy ocenili jako takie, do których wyjazd zespołu ratowniczego jest zbędny.

Zobacz film: "Jeżdżą zdezelowanymi karetkami. Największy szpital w Polsce prosi o pomoc"

Przeczytaj także:

Z jakimi problemami Polacy dzwonią na pogotowie? Sporo jest zapytań o godziny dyżurowania aptek, o lokalizację szpitala z oddziałem ratunkowym, dzwonią nawet, gdy mają bolesny okres czy ból głowy.

W Poznaniu był przypadek, kiedy do pogotowia zadzwonił zdenerwowany mężczyzna i powiedział, że bardzo poważnie zranił się w palec. Wysłana na miejsce ekipa stwierdziła jednak, że rana jest bardzo powierzchowna, powstała w skutek nieprawidłowego posługiwania się nożem. W trakcie wywiadu medycznego okazało się, że mężczyzna kroił cebulę i właśnie wtedy się skaleczył. Ratownicy opatrzyli ranę i wrócili do bazy.

- Takich historii mógłbym opowiedzieć mnóstwo, bo to prawdziwa plaga. - Zdarza się, że jeździmy "do kontroli", bo ktoś był chory i zamiast iść do lekarza rodzinnego, by skontrolować swój stan zdrowia, wolał zawołać karetkę. Bywa, że ktoś nas wzywa tylko po to, żebyśmy mu wypisali receptę, nie patrząc na to, że ratownicy tego robić nie mogą. Z kolei teraz, w sezonie letnim, odbieramy dużo zgłoszeń od osób jeżdżących trwamwajem wzdłuż Warty i sygnalizujących nam, że na trawie, przy brzegu, przez dłuższy czas leży nieruchomo jakiś człowiek. Gdy karetka zajeżdża na miejsce okazuje się, że ten pan lub pani po prostu się opala – wylicza Robert Judek z poznańskiego Pogotowia Ratunkowego.

Podobne historie regularnie mają miejsce także w Krakowie. Tam, jak szacuje pogotowie, połączeń z prośbą o porady jest ok. 30 proc.

Czy wiesz, kiedy możesz wezwać pogotowie?
Czy wiesz, kiedy możesz wezwać pogotowie? [4 zdjęcia]

Piaseczno. Dyspozytor odbiera dramatyczne wołanie o pomoc. Pacjent przechodzi zawał serca, przestaje...

zobacz galerię

Na początku tego roku dyspozytor pogotowia w Krakowie odebrał połączenie od kobiety, która zgłosiła, że w parku leży nieruchomo mężczyzna. Relacjonowała, że nie rusza się on już dłuższy czas, a ona bardzo się niepokoi. Dyspozytor poprosił, by kobieta podeszła do mężczyzny i powiedziała, co mu dolega, być może potrzebna jest szybka pomoc, ale ona stwierdziła, że obserwuje zdarzenie z drugiego piętra w bloku i zejść nie może. W efekcie do leżącego w parku mężczyzny pojechał zespół ratowniczy. Gdy przybył na miejsce, okazało się jednak, że miejsce, w którym leżał jest puste, a sam poszkodowany uczestniczy w imprezie zakrapianej alkoholem.

- Co mnie w tej sprawie uderzyło? To, że kobieta, która dzwoniła sama nie chciała udzielić pomocy. Niestety, złamała w ten sposób prawo. Zespoły ratownicze powinny być wzywane wyłącznie do stanów zagrożenia zdrowia lub życia. W innych przypadkach pierwszej pomocy powinni udzielić świadkowie zdarzenia – wyjaśnia Joanna Sieradzka.

2. Dzwonisz dla żartu? Możesz dostać mandat

Zgodnie z prawem, dyspozytor, który odbiera połączenie telefoniczne, ma prawo odmówić wyjazdu karetki. Najpierw jednak przeprowadza oparty o liczne procedury medyczne wywiad i sprawdza, czy osoba, która dzwoni faktycznie jest poszkodowana lub wzywa pomocy dla potrzebującej jej osoby. Jeśli dyspozytor stwierdzi, że wyjazd karetki jest nieuzasadniony – zespołu medycznego nie wysyła.

W przypadku, gdy ratownicy jednak pojadą do zgłoszenia, ale na miejscu okaże się, że ich obecność jest niepotrzebna – mają oni prawo zgłosić sprawę na policję. - W praktyce jednak tego nie robimy. Często jest to po prostu marnowanie naszego czasu. Na przyjazd policji trzeba czekać, nie jest to bowiem zdarzenie wymagające pilnej interwencji, a my nie mamyczasu. Może się przecież okazać, że w tym samym momencie będziemy potrzebni zupełnie gdzie indziej – przyznaje Robert Judek.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Podoba Ci się ten artykuł? Chcesz więcej? Polub
    i bądź na bieżąco!