Ryzyko zawału rośnie o 40 proc. Kardiolożka ostrzega kobiety
Choroby serca długo potrafią rozwijać się po cichu, a pierwsze sygnały bywają łatwe do przeoczenia i nierzadko zrzucane są na karb stresu czy przemęczenia. Kiedy się ujawniają, zwykle jest już za późno. - Często pierwszym objawem jest zawał lub nagły zgon - alarmuje w wywiadzie dla WP abcZdrowie kardiolożka i internistka dr n. med. Agnieszka Graczyk-Szuster.
Nowa epidemia
Choroby układu sercowo-naczyniowego wciąż pozostają najczęstszą przyczyną zgonów na świecie, jak również w Polsce. Jak podaje Narodowy Fundusz Zdrowia, co roku z powodu zawału serca umiera w naszym kraju około 15 tys. osób, a z nadciśnieniem tętniczym zmaga się ponad 10 mln pacjentów. Coraz większe obawy budzi również niewydolność serca, którą kardiolodzy określają mianem nowej, niezakaźnej epidemii.
Choć choroby układu krążenia pozostają jednym z najpoważniejszych zagrożeń zdrowotnych, wiele osób wciąż zgłasza się do lekarza dopiero wtedy, gdy problem jest już na etapie zaawansowanym. W rozmowie z WP abcZdrowie dr n. med. Agnieszka Graczyk-Szuster tłumaczy, jakich objawów nie wolno lekceważyć oraz kto i w jakim momencie powinien szczególnie zadbać o serce.
Magdalena Pietras, WP abcZdrowie: Zacznijmy od podstaw: jakie objawy mogą świadczyć o problemach z sercem, a mimo to bywają najczęściej bagatelizowane?
Dr n. med. Agnieszka Graczyk-Szuster: Na początek chcę wyraźnie podkreślić, że brak objawów nie oznacza braku choroby serca. Często pierwszym objawem jest zawał lub nagły zgon.
Poza tym uważam, że wciąż pokutuje przekonanie, że choroby serca zaczynają się dopiero wtedy, gdy pojawia się silny, ściskający ból w klatce piersiowej. Tymczasem w praktyce klinicznej znacznie częściej widzę pacjentów, którzy przez tygodnie, a nawet miesiące ignorowali subtelniejsze sygnały ostrzegawcze. To przewlekłe zmęczenie, które łatwo zrzucić na stres i tempo życia, duszność pojawiająca się przy niewielkim wysiłku, kołatanie serca, zawroty głowy czy nietypowe bóle w plecach, szyi lub nadbrzuszu. Szczególnie u kobiet obraz może być bardzo niespecyficzny.
Największym problemem nie jest brak objawów, tylko to, że pacjent potrafi je sobie racjonalnie wytłumaczyć.
Wspomniała pani o różnicach dotyczących płci. Czy Polki inaczej dbają o serce niż Polacy?
Różnice są bardzo wyraźne i nie zawsze oczywiste. Kobiety częściej korzystają z profilaktyki, wykonują badania i są bardziej uważne na sygnały płynące z organizmu, ale jednocześnie mają tendencję do bagatelizowania objawów sercowych, tłumacząc je stresem, przemęczeniem lub zaburzeniami hormonalnymi.
Mężczyźni z kolei znacznie rzadziej zgłaszają się na badania kontrolne, natomiast częściej trafiają do kardiologa dopiero w momencie, gdy choroba jest już zaawansowana. Można powiedzieć, że kobiety częściej pytają lekarza o swoje zdrowie, a mężczyźni częściej trafiają do niego już z chorobą.
Mówiąc o chorobach serca, nie sposób nie wspomnieć o kolejnym ważnym kryterium, jakim jest wiek. Czy po przekroczeniu kolejnego roku życia nasze serce wymaga jeszcze bardziej szczególnej troski?
Zdecydowanie tak, choć nie chodzi o jedną konkretną granicę, tylko o moment, w którym fizjologia zaczyna działać na naszą niekorzyść.
U mężczyzn ryzyko sercowo-naczyniowe wyraźnie rośnie po 40., 45. roku życia, natomiast u kobiet kluczowym momentem jest menopauza, czyli czas, kiedy organizm traci naturalną ochronę hormonalną. Po 40. roku życia profilaktyka przestaje być wyborem, a zaczyna być obowiązkiem zdrowotnym.
Podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych zaapelowała pani do ginekologów, aby kierowali pacjentki, które weszły w okres menopauzy, od razu do kardiologa. Skąd takie wezwanie? Dlaczego kobieta w okresie przekwitania musi się liczyć z większym ryzykiem zdarzeń sercowych?
Menopauza to nie tylko zmiana hormonalna, ale punkt zwrotny dla układu sercowo-naczyniowego. Estrogeny działają ochronnie i wpływają korzystnie na naczynia krwionośne, metabolizm i profil lipidowy. Kiedy ich poziom spada, ryzyko chorób serca zaczyna gwałtownie rosnąć. To moment, w którym serce traci swoją biologiczną "tarczę ochronną".
Dlatego uważam, że kobieta wchodząca w menopauzę powinna być objęta nie tylko opieką ginekologiczną, ale również kardiologiczną, i to nie dlatego, że już jest chora, tylko po to, by chorobie skutecznie zapobiec.
Badanie opisane w JAMA Cardiology w marcu 2026 roku pokazało, że przedwczesna menopauza może wyraźnie zwiększać ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, w tym zawału, i to nawet o 40 proc. To spory odsetek. Jak pani odniosłaby się do tych wyników? Czy kobiety doświadczające przedwczesnej menopauzy muszą uważać bardziej niż te w okresie "regularnego" przekwitania?
Rzeczywiście, w tym badaniu wykazano, że przedwczesna menopauza może zwiększać ryzyko chorób sercowo-naczyniowych nawet o 40 proc. – i to jest liczba, której naprawdę nie wolno bagatelizować. 40 proc. to nie statystyka, tylko ryzyko, które zaczyna się wcześniej, niż pacjentka się spodziewa.
Im wcześniej kobieta traci ochronę estrogenową, tym szybciej jej układ sercowo-naczyniowy funkcjonuje bez tego naturalnego wsparcia, co przekłada się na większą ekspozycję na czynniki ryzyka. To grupa pacjentek, które wymagają wcześniejszej diagnostyki i bardziej intensywnej profilaktyki, a nie standardowego podejścia.
Skoro jesteśmy przy badaniach naukowych, to Brytyjczycy przeprowadzili analizy i oszacowali, że średnio potrzeba 10 wizyt u lekarza rodzinnego, by usłyszeć rozpoznanie menopauzy. W Polsce jeszcze nikt tego nie sprawdził, ale jak pani ocenia rolę kardiologa w procesie dochodzenia do takiego rozpoznania? Czy mógłby on uświadamiać pacjentki, że problemy sercowe mogą być powiązane z klimakterium?
Kardiolog nie diagnozuje menopauzy, ale bardzo często widzi jej konsekwencje, jeszcze zanim zostaną one jednoznacznie nazwane. Pacjentki zgłaszają się z kołataniem serca, nagłymi wzrostami ciśnienia tętniczego, pogorszeniem tolerancji wysiłku czy zaburzeniami snu i jeśli spojrzymy na to wyłącznie przez pryzmat serca, możemy przeoczyć szerszy kontekst.
Zdarza się, że to właśnie serce jako pierwsze sygnalizuje, że w organizmie zaszła zmiana hormonalna. Dlatego potrzebujemy znacznie ściślejszej współpracy między kardiologami a ginekologami, gdyż nasz kobiecy organizm nie funkcjonuje w podziale na specjalizacje.
Jak wobec tego kobieta ma dbać o serce, by wzmocnić je na "czas próby", jakim jest menopauza?
Najważniejsze jest podejście systematyczne i świadome, a nie doraźne działania "od czasu do czasu". Podstawą pozostaje styl życia, regularna aktywność fizyczna, odpowiednia dieta, unikanie palenia, dbanie o sen i redukcję stresu. Równie istotna jest kontrola parametrów zdrowotnych: ciśnienia tętniczego, poziomu cholesterolu i glukozy. Najskuteczniejsza profilaktyka kardiologiczna jest prosta, powtarzalna i konsekwentna i właśnie dlatego działa.
Nie możemy pominąć panów. Co zalecałaby pani mężczyznom, o co powinni zadbać, by dłużej cieszyć się zdrowym sercem?
Powiedziałabym przede wszystkim: nie czekajcie na objawy, bo w chorobach serca to strategia, która bardzo często kończy się zbyt późną reakcją. Dbajcie o siebie, co najmniej tak jak o własne auta czy zwierzęta. Planujcie badania profilaktyczne tak jak wyjazdy na wakacje z rodziną czy spotkania ze znajomymi.
Regularne badania, kontrola czynników ryzyka i aktywność fizyczna to nie jest nadmiarowa ostrożność, tylko inwestycja w długość i jakość życia.
Magdalena Pietras, dziennikarka Wirtualnej Polski
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.