Test zamiast chemioterapii. "Jedna trzecia pacjentek w ogóle jej nie potrzebowała"
Nawet co trzecia pacjentka z rakiem piersi może nie wymagać chemioterapii. Określa to test wielogenowy, który jednak nie jest refundowany. Dziś, żeby potencjalnie uniknąć wielu tygodni bólu i powikłań, chore muszą płacić 10 tys. Z własnej kieszeni. Zdaniem onkologów, refundacja testu pozwoliłaby NFZ i ZUS zaoszczędzić wiele milionów złotych, przeznaczanych dziś na leczenie powikłań i zasiłki.
Rak piersi zaatakował dwukrotnie
- Chemia to ogromne obciążenie dla organizmu. Mnie praktycznie wyłączyła z życia - mówi WP abcZdrowie pani Renata, 56-latka z Warszawy, która na raka piersi chorowała dwa razy - 25 lat i 5 lat temu. - W pandemii zdiagnozowano u mnie guza trzeciego stopnia, bardzo złośliwego. Miałam dwie serie chemii, tzw. czerwoną, uważaną za najcięższą, i teoretycznie lżejszą białą.
Chemią czerwoną potocznie nazywa się intensywną terapię onkologiczną opartą na antracyklinach, czerwony kolor zawdzięcza barwie leków. Z kolei chemia biała to potoczne określenie leków cytostatycznych, które mają przezroczystą lub białą postać.
- Choć czerwona chemia po dwóch wlewach wypaliła mi żyłę, koszmarem była dla mnie biała. Miałam polineuropatię, czyli kłujące bóle w całej głowie, uszkodzoną pamięć. Mierzyłam się z brakiem siły i koncentracji. Po chemii mam osteoporozę i po kilku latach wciąż odczuwam jej skutki - opowiada pacjentka. Przyznaje, że gdyby wiedziała o teście wielogenowym, na pewno by w niego zainwestowała.
Według Narodowego Portalu Onkologicznego onkologia.pacjent.gov.pl, do najczęstszych skutków ubocznych chemioterapii należą nudności, wymioty, osłabienie i zmęczenie, utrata apetytu i zmiana smaku, wypadanie włosów czy problemy ze skórą. Chorym dokuczają również biegunki, gorączka neutropeniczna, niedokrwistość, zaburzenia kardiologiczne, martwica kości i zaburzenia układu immunologicznego. Każda reakcja jest indywidualna, jednak rzadko zdarzają się pacjenci, którzy leczenie onkologiczne przechodzą bez szwanku.
Nawet co trzecia pacjentka mogłaby uniknąć chemii
Jak mówiła podczas lutowej konferencji "Nowotwory kobiet i mężczyzn: wyzwania profilaktyczne, diagnostyczne, i systemowe XXI wieku", organizowanej w ramach Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Mężczyzn, dr Joanna Kufel-Grabowska z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, nawet co trzecia kobieta leczona na raka piersi mogłaby uniknąć chemioterapii, gdyby zastosowano u niej testy wielogenowe.
- Testy wykonuje się z tkanki guza na wczesnym etapie raka piersi. Nawet w sytuacji, gdy wydawałoby się nam, że chora ma wskazania do otrzymywania chemioterapii przez pół roku, często okazuje się, że można by takiego leczenia uniknąć. Obecnie testy wykonywane są komercyjnie i kosztują 10 tys. zł. Raz w tygodniu uczestniczę w konsyliach onkologicznych i niemal zawsze zalecamy którejś z chorych wykonanie testu, ponieważ nie jesteśmy w stanie powiedzieć, czy wymaga toksycznego leczenia, czy nie. To spora kwota, ale oszczędzamy jej w ten sposób niepotrzebnej toksyczności - mówiła w Sejmie dr Kufel-Grabowska.
Dodała, że z przeprowadzonego w polskich szpitalach badania PONDx z 2024 r. wynika, że do zmiany decyzji o chemioterapii doszło w prawie 40 proc. przypadków. - Jedna trzecia pacjentek, które miały zalecone wykonywanie chemioterapii, w ogóle jej nie potrzebowała - przekonywała dr Joanna Kufel-Grabowska.
I dodała, że chemioterapia wiąże się także z "toksycznością finansową". - Pół roku chemioterapii to brak możliwości pracy, konieczność dojeżdżania niekiedy wiele kilometrów i zaangażowania osoby do pomocy. Są też odległe skutki leczenia chemioterapii. Ma ona pomóc, ale może dawać kardiotoksyczność, niewydolność nerek, niepłodność i wiele innych problemów, z którymi pacjentki muszą się mierzyć - tłumaczyła onkolog. Dodała, że w Wielkiej Brytanii obliczono, że rezygnacja z chemioterapii u chorej na raka piersi, która jej nie wymagała, przyniosło systemowi oszczędności rzędu 5-7 tys. funtów.
Testy wielogenowe pozwalają poznać "biologię guza"
O tym, jak ważne są testy dla samych pacjentek, mówiła też Krystyna Wechmann z Federacji Stowarzyszeń Amazonki. - Przeprowadziłyśmy ankietę wśród kobiet, które z powodu raka piersi musiały przejść chemioterapię. Okazało się, że dwie trzecie z nich nawet nie słyszała o teście wielogenowym - mówiła i dodała, że koszt testu jest dla większości chorych zbyt wysoki.
Jak tłumaczył dr Andrzej Tysarowski, testy wielogenowe pozwalają nie tylko lepiej poznać "biologię guza" i zaplanować właściwe leczenie uzupełniające, ale też lepiej określić ryzyko nawrotu u chorej na raka piersi. - Niosą ze sobą nie tylko wiele korzyści finansowych, ale też poprawiają jakość życia. Dlatego cieszymy się, że podlegają obecnie ocenie Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji - mówił dr Tysarowski.
Ocena AOTMiT wykaże, czy testy wielogenowe w raku piersi są efektywne kosztowo i czy NFZ opłaca się je zrefundować.
Jednak zdaniem prof. Andrzeja Marszałka, konsultanta krajowego w dziedzinie patomorfologii, należy racjonalnie przeanalizować potrzebę wykonania testu wielogenowego w ramach refundacji u wszystkich pacjentek z rakiem piersi, bo systemu na to nie stać.
- Dostępność do wysokoprzepustowych badań genetycznych jest dobrym rozwiązaniem, niemniej należy pamiętać o użyteczności ich wyników. W Polsce nie zdefiniowano, który test należy wykonać u której pacjentki. Przeprowadzenie go u wszystkich chorych na raka piersi, bez zdefiniowania przez klinicystów odpowiednich kryteriów, może być nieefektywne ekonomicznie w naszym systemie ochrony zdrowia. Może się okazać, że gdy wydamy pieniądze na drogie testy, zabraknie środków na terapię - mówi prof. Marszałek w rozmowie z WP abcZdrowie.
Jak czytamy na Narodowym Portalu Onkologicznym, rak piersi to najczęściej diagnozowany nowotwór złośliwy u kobiet. Na świecie rozpoznawany jest u ok. 1,5 mln, a w Polsce u ok. 21 tys. kobiet rocznie. Choroba może dotyczyć również mężczyzn, którzy stanowią ok. 1 proc. przypadków, co w Polsce daje rocznie ok. 150 pacjentów.
Rak piersi może wynikać z wielu czynników ryzyka - do najczęstszych należą płeć i wiek, a tylko około 5–10 proc. przypadków jest uwarunkowanych genetycznie.
Karolina Kowalska, dziennikarka Wirtualnej Polski
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.