Uczulenie, które może zabić. "Gwałtowny obrzęk krtani, twarzy i języka"

Gwałtowny obrzęk krtani, brak możliwości intubacji i duszący się pacjent – to czarny scenariusz wstrząsu anafilaktycznego. Statystyki pokazują, że nawet 10 proc. leczonych osób doświadcza reakcji alergicznej na leki. – Niestety, w niektórych przypadkach nawet natychmiastowa interwencja nie gwarantuje sukcesu i pacjent umiera – mówi dr hab. n. med. Magda Wiśniewska.

Wielu pacjentów nie wie, że ma uczulenie na lekiWielu pacjentów nie wie, że ma uczulenie na leki
Źródło zdjęć: © WP abcZdrowie
Anna Klimczyk

Wstrząs anafilaktyczny po antybiotyku

Prokuratura Rejonowa Radom-Wschód bada okoliczności zgonu 35-letniej kobiety, która zmarła po komplikacjach, do których doszło podczas planowanego pobytu w Radomskim Szpitalu Specjalistycznym. W trakcie podawania antybiotyku u pacjentki wystąpiła silna reakcja alergiczna, a następnie zatrzymanie krążenia. Personel rozpoczął resuscytację i przywrócił czynności życiowe, jednak kobieta nie odzyskała świadomości. Ostatecznie 35-latka zmarła. Prokuratura ma teraz ustalić dokładny przebieg zdarzeń. Jedną z najważniejszych kwestii, które mają zostać wyjaśnione, jest wcześniejsza informacja o alergii pacjentki.

– Na szczęście nie są to sytuacje częste, ale gdy już się pojawią, stanowią bezpośrednie zagrożenie życia. W medycynie nazywamy to wstrząsem anafilaktycznym lub anafilaksją. To nagła, błyskawiczna i niezwykle silna reakcja całego organizmu na dany preparat. W takich momentach personel medyczny musi działać w ułamkach sekund. Niestety, w niektórych przypadkach nawet natychmiastowa interwencja nie gwarantuje sukcesu i pacjent umiera. Dochodzi do gwałtownego obrzęku krtani, twarzy i języka. Pacjent po prostu zaczyna się dusić – alarmuje dr hab. n. med. Magda Wiśniewska, internista, diabetolog i nefrolog z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 2 w Szczecinie.

Lekarka przyznaje, że pamięta szczególnie jedną pacjentkę, u której wystąpił wstrząs anafilaktyczny po podaniu antybiotyku.

Takich zdarzeń się nie zapomina. Przed podaniem leku kilkukrotnie pytaliśmy pacjentkę o występujące u niej uczulenia. Zapewniała, że przyjmowała lek w przeszłości i nic się nie działo. Nagle wystąpiła potężna anafilaksja. Obrzęk krtani postępował tak błyskawicznie, że nie byliśmy w stanie jej zaintubować. Przeżyła tylko dzięki temu, że anestezjolog był tuż obok – opowiada dr Wiśniewska.

Nie są świadomi alergii na leki

Farmaceutka Dominika Lewandowska podnosi, że około 10 proc. leczonych osób doświadcza reakcji alergicznej na leki.

– Najczęściej uczulają antybiotyki i leki przeciwbólowe. W przypadku niektórych leków dochodzi też do tzw. uczulenia na słońce po ich przyjęciu. Najczęstsze objawy to wysypka i świąd. Mogą pojawić się obrzęki i duszność czy chrypka. Przy szybko narastających objawach należy zgłosić się natychmiast po pomoc do placówki medycznej lub zadzwonić na numer alarmowy – tłumaczy Lewandowska.

– Jeśli mówimy o antybiotykach, to na pierwszym miejscu, jeżeli chodzi o uczulenia, jest "stara, dobra" penicylina oraz jej współczesne pochodne. To na nie pacjenci reagują najostrzej. Niestety, Polacy często nie mają świadomości swoich alergii. Gdy pytamy pacjentów na oddziale o uczulenia, słyszymy: "no, coś tam mama wspominała" albo "byłem uczulony na takie czerwone tabletki". Ale czerwonych tabletek są tysiące – to mógł być antybiotyk, lek przeciwbólowy, cokolwiek. Drążymy więc temat, pytamy o objawy. Jeśli pacjent mówi: "po zażyciu było mi duszno", dla nas to czerwona flaga. Rozmawiamy z rodzinami, pokazujemy opakowania i próbujemy dojść po nitce do kłębka. Często się udaje – mówi dr Wiśniewska.

Ekspertki przyznają, że w przypadku reakcji alergicznych największym problemem i pułapką jest fakt, że o uczuleniu najczęściej dowiadujemy się dopiero wtedy, gdy zażyjemy dany lek.

– Warto też obalić mit: skłonność do tak gwałtownej anafilaksji na leki nie jest dziedziczna. To, że mama jest na coś uczulona, nie oznacza, że dziecko też będzie. Natomiast pacjenci, którzy raz przeżyli taki wstrząs, mają gigantyczną świadomość. Bardzo często noszą w portfelach karteczki z ostrzeżeniem: "jestem śmiertelnie uczulony na...". Wiedzą, że ta informacja może uratować im życie, gdyby trafili do szpitala nieprzytomni – podkreśla dr Wiśniewska.

– Czasem możemy spodziewać się uczulenia na jakiś lek, jeśli daje on tzw. alergię krzyżową z innym lekiem. Mówiąc prościej, jeśli jesteśmy uczuleni na jeden lek, to czasem automatycznie możemy spodziewać się, że uczuli nas inny. Częste jest to właśnie w obrębie antybiotyków. Są dostępne testy, które pozwalają sprawdzić, czy jesteśmy uczuleni na leki, ale nie są one zbyt popularne – dodaje Lewandowska.

Kluczowa informacja przed przyjęciem do szpitala

Natomiast dr Wiśniewska podkreśla, że kluczowe jest wypełnienie odpowiednich ankiet przed przyjęciem pacjenta na oddział. Podpowiada, żeby rzetelnie wpisywać tam nawet z pozoru błahe informacje.

– Jeśli chory zatai lub zapomni wpisać informację o nadwrażliwości, możemy mu zupełnie nieświadomie i nie z naszej winy wyrządzić ogromną krzywdę. Na szczęście technologia nam pomaga. Dziś systemy szpitalne działają tak, że po wprowadzeniu informacji o alergii, na ekranie komputera lekarza wyskakuje wielki, czerwony komunikat ostrzegawczy. Od razu wiemy, których grup leków nie wolno nam podać. A jeśli pacjent pamięta tylko, że "coś go uczuliło", ale nie zna nazwy, działamy profilaktycznie – prewencyjnie unikamy wszystkich preparatów, które statystycznie najczęściej wywołują wstrząs – podsumowuje dr Wiśniewska.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie