Włocławek. Dyrektor szpitala tłumaczy się z hospitalizacji rodziny

Ponad siedem miesięcy z przerwami, łącznie 65 dni. Tyle, jak przekazał dyrektor wojewódzkiego szpitala we Włocławku, trwała hospitalizacja osoby z jego rodziny. Powiedział, że chodziło o jego mamę. Część pytań o ten pobyt w szpitalu, które mu wcześnie zadaliśmy, zręcznie jednak ominął.

Dyrektor szpitala tłumaczy się z hospitalizacji rodzinyDyrektor szpitala tłumaczy się z hospitalizacji rodziny
Źródło zdjęć: © East News | Tomasz Kwasek/REPORTER
Katarzyna Prus

Dyrektor o hospitalizacji rodziny

W emocjonalnym wystąpieniu podczas środowego briefingu prasowego Dariusz Szczepański, dyrektor Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala we Włocławku, ocenił, że informacje na temat hospitalizacji osoby z jego rodziny "przekroczyły granice poszanowania prywatności".

W naszych publikacjach od samego początku celowo nie podawaliśmy, o jaką osobę z jego rodziny chodzi. Taką informację podał natomiast sam dyrektor podczas briefingu. Powiedział, że chodzi o jego mamę, która była hospitalizowana na oddziale otolaryngologii, chirurgii głowy i szyi.

- Obrażanie zmarłego, mojej mamy, narusza godność moją i mojej rodziny - ocenił medialne doniesienia. Twierdzi, że hospitalizacja na tym oddziale miała miejsce między 6 sierpnia 2024 roku a 26 marca 2025 roku, z przerwami. - W sumie to było 65 dni - twierdzi dyrektor Szczepański.

W naszych publikacjach od początku podawaliśmy informację o długotrwałej, ale nie ciągłej hospitalizacji (według naszych ustaleń to miały być trzy miesiące z przerwami). Co istotne, pytaliśmy też dyrekcję, czy może potwierdzić inne przypadki tak długiej hospitalizacji na tym oddziale. Szpital nadal nie odpowiedział na to pytanie. Nie odniósł się też do tego podczas briefingu ani dyrektor, ani szef oddziału, który opowiadał o okolicznościach hospitalizacji.

Dyrektor Szczepański twierdzi też, że w trakcie hospitalizacji wykonano "wszystkie zaplanowane zabiegi chirurgii dziecięcej jednego dnia". Nie sprecyzował jednak, z jakim wyprzedzeniem zabiegi były planowane i czy dotyczyło to pełnych siedmiu miesięcy, w czasie których pacjentka była z przerwami hospitalizowana. Wprost nie odniósł się też do informacji przekazanej przez naszych rozmówców, że zabiegi miały zostać "zawieszone" i nie sprostował tego.

Szef oddziału otolaryngologii, chirurgii głowy i szyi przekazał, że pacjentka była hospitalizowana na jego oddziale osiem razy. - Była ciężko chora, miała ciężki nowotwór - powiedział dr n. med. Bogdan Zagrzejewski. Dodał, że była hospitalizowana "wtedy, gdy było niezbędne bezpieczne leczenie".

Lekarz podał, ile trwała pierwsza hospitalizacja - między 6 a 12 sierpnia. Nie odniósł się natomiast do czasu pozostałych, a jak przekazywał nam oficjalnie dr Jakub Wojtaczka, wówczas jeszcze dyrektor ds. lecznictwa, "średnia długość hospitalizacji na tym oddziale to dwa dni, maksymalnie tydzień-półtora".

Dr Zagrzejewski twierdzi, że pacjentka leżała na sali "czasem sama, czasem z innymi chorymi". - W nadziei, że będzie szansa wyleczenia, kontynuowaliśmy to leczenie. Kiedy nadzieja na wyleczenie się skończyła, została zakwalifikowana do leczenia w oddziale paliatywnym - powiedział lekarz.

Pracownicy szpitala o opiece nad rodziną dyrektora

Dyrektor zaprzeczył, że hospitalizacja odbywała się w "saloniku VIP", bo takiego w jego szpitalu nie ma. Określenia "salonik vipowski" użył jeden z naszych rozmówców, twierdząc, że pacjentka była traktowana "szczególnie" i leżała sama na odmalowanej sali przeznaczonej do hospitalizacji kilku pacjentów.

Do opieki nad pacjentką odniosła się też naczelna pielęgniarka Małgorzata Lewandowska, wskazując, że "proces leczenia to nie jest tylko samo leczenie". Podkreśliła, że opieka nad pacjentem obejmuje także czynności pielęgnacyjne, w tym "pielęgnację skóry i głowy". - Pomoc w zakresie higieny osobistej to jest jak najbardziej wspierające dla pacjenta - powiedziała.

W naszej publikacji nikt tego jednak nie podważał. Nasi rozmówcy wskazywali na czynności, które ich zdaniem wykraczały poza pielęgnację i nie należą do zadań pielęgniarki, a konkretnie "polecenia kręcenia włosów na wałki".

Problemy włocławskiego szpitala

Tymczasem sytuacja we włocławskim szpitalu, mówiąc oględnie, jest dynamiczna. W ubiegły czwartek stanowisko dyrektora ds. lecznictwa stracił Jakub Wojtaczka. Do rozwiązania umowy doszło tego samego dnia, w którym ukazał się nasz pierwszy tekst o sytuacji we włocławskiej lecznicy. Komentował ją m.in. dr Wojtaczka. W opinii dyrektora Szczepańskiego, którą można było usłyszeć podczas środowego briefingu było to "szkalowanie szpitala".

Pokłosiem tego była rezygnacja szefa SOR-u, który zarzucał "części administracji i kadr" bagatelizowanie sygnałów o zagrożeniach kadrowych i organizacyjnych.

"Gdy wskazywałem na kruchość obsady i na to, że choroba jednego lekarza może wymusić na pozostałych liczbę dyżurów przekraczającą ludzkie możliwości, spotkałem się z odpowiedzią: 'to Pana problem'. Gdy podnosiłem potrzebę omawiania wcześniejszych zdarzeń i wdrażania rozwiązań zapobiegających ich powtórzeniu, moje działania określono słowem 'pieprzenie'" - napisał w oświadczeniu skierowanym m.in. do dyrekcji szpitala i marszałka.

Dyrektor szpitala wydał po tym swoje oświadczenie, ale nie odpowiedział w nim na żadne zadane przez nas pytanie. Chcieliśmy wiedzieć, jak obecnie pracuje SOR, ilu lekarzy zabezpiecza jego pracę, co z dyżurami w dniach, w których miał je pełnić dr Nożewski, (chodzi o dziesięć dyżurów: 3, 4, 5, 7, 10, 17, 24, 28 i 31 sierpnia). Mimo to dyrektor podkreślił w oświadczeniu, że pacjenci są priorytetem.

Dyrektor nie odniósł się do tej sprawy również podczas środowego briefingu.

Będzie kontrola marszałka

W środę po południu zareagował także urząd marszałkowski. - Dziś w Urzędzie Marszałkowskim została podjęta decyzja o zleceniu kontroli i audytu w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Włocławku. Zespół kontrolny będzie się składał z pracowników dwóch departamentów Urzędu Marszałkowskiego: Departamentu Zdrowia i Departamentu Obsługi Zarządu, Spraw Pracowniczych i Kontroli - poinformowała w przesłanym mailem komunikacie Beata Krzemińska, rzeczniczka Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko-Pomorskiego.

- Mamy zapewnienie dyrektora, że sytuacja na włocławskim szpitalnym oddziale ratunkowym jest stabilna - przekazała rzeczniczka. Jednocześnie wskazała, że obsada medyczna została zagwarantowana, ale "na najbliższe dni". Co będzie dalej - tego już nie wyjaśniła.

Dodała, że członek zarządu województwa kujawsko-pomorskiego Marek Wojtkowski i dyrektor Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Agnieszka Lisek-Charkiewicz mają się spotkać w piątek z Jakubem Nożewskim, który zrezygnował z kierowania SOR-em we włocławskim szpitalu. Nie sprecyzowała jednak czego konkretnie będzie dotyczyła ta rozmowa.

Wskazała, że sytuację w szpitalu monitoruje specjalnie powołany do tego zespół pod przewodnictwem członka zarządu województwa kujawsko-pomorskiego Marka Wojtkowskiego. 

- Na bieżąco analizujemy sytuację Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Włocławku, reagujemy i weryfikujemy informacje, jakie spływają do nas od pacjentów i mieszkańców - przekazała Krzemińska, ale nie wyjaśniła, jakie konkretnie sygnały trafiają do urzędu marszałkowskiego.  

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie