Z chatbotem do łóżka? Co AI robi z seksualnością Polaków

Jak wygląda seks Polaków w dobie AI i łatwego dostępu do pornografii online? - Według ostatniego raportu na temat życia seksualnego co dwudziesty z nas uprawia seks codziennie. Najczęściej robimy to mniej więcej raz w tygodniu - mówi seksuolog, prof. Michał Lew-Starowicz. I zwraca uwagę na cyfrowe pułapki.

Lew-StarowiczPartnera seksualnego coraz częściej zastępuje nam internet.
Źródło zdjęć: © East News, Getty

Mateusz Różański: Podobno nastały czasy seksualnej recesji?

Prof. Michał Lew-Starowicz: Co za Kasandra panu to przekazała?

Ponoć młodzi już w ogóle odpuścili sobie seks, a starsi nie mają na niego czasu ani siły.

Do takiego przekazu powinniśmy podchodzić nieufnie. Ja tej recesji nie widzę w swojej pracy klinicznej i w gabinecie. Badania pokazują raczej subtelne zmiany i rozbieżności w tym, jak postrzegamy swoje życie seksualne. Więcej Polaków twierdzi, że seks w ich życiu jest bardzo istotny, a oni sami są zadowoleni ze swojej sfery intymnej. Tymczasem dane wskazują, że nie jesteśmy jako naród szczególnie aktywni seksualnie.

Według ostatniego raportu na temat życia seksualnego Polaków tylko co dwudziesty z nas uprawia seks codziennie. Najczęściej robimy to mniej więcej raz w tygodniu. Co do młodego pokolenia - nie mamy jeszcze potwierdzonych naukowo danych na temat tej recesji, o której pan mówi. Widać jednak, że generacja Z ma inne podejście do seksu niż starsze pokolenia.

Joanna Keszka: Mężczyźni dopieszczają swoje ego, a nie kobiety

Spotykam się z poglądem, że zetki są po prostu bardziej apatyczne, mniej aktywne życiowo i wycofane, co przekłada się na ich podejście do seksu.

Nie myliłbym innego podejścia z wycofaniem. Na pewno zetki są pokoleniem w pełni cyfrowym, wychowanym w warunkach względnego dobrobytu. Mają dostęp do różnych form stymulacji: mediów społecznościowych, aplikacji, gier. Seks staje się więc po prostu jedną z wielu dostępnych opcji.

Ponadto wśród zetek panuje większe przyzwolenie na różnorodność. Na ich życie seksualne wpływa też powszechny dostęp do internetu, a co za tym idzie - do pornografii, która może tworzyć w ich głowach nierealistyczne, a niekiedy szkodliwe przekonania, jeżeli nie jest korygowana odpowiednią edukacją seksualną. Wpływ mają też aplikacje sprzyjające przygodnym i mniej zaangażowanym relacjom. Niestety, twardych danych dotyczących tej konkretnej grupy wciąż nam brakuje.

 Wspomniał pan o pornografii i jej potencjalnej szkodliwości. Czy do pańskiego gabinetu trafiają osoby, których podejście do współżycia zostało przez nią wypaczone?

Tak. Szczególnie widzę to u młodych mężczyzn. To wciąż wąska grupa, bo większość osób korzystających z pornografii nie doświadcza z tego tytułu ewidentnych szkód, choć może ona na przykład obniżać ich relacyjną aktywność seksualną. Jednocześnie zauważam, że wzrasta liczba osób mających problem z kompulsywnością seksualną.

Prowadzę badania na ten temat i dostrzegam, że coraz więcej osób mierzy się z tym wyzwaniem. Mówię o sytuacjach, gdy utrata kontroli nad powtarzanymi zachowaniami seksualnymi (kompulsywnym używaniem pornografii i masturbacją, przygodnymi kontaktami seksualnymi) - wpływa negatywnie na inne dziedziny życia: pracę, relacje międzyludzkie czy zdolność do budowania trwałych związków.

Dotyczy to tylko mężczyzn? Czy kobiety też uzależniają się od pornografii?

Badania przeprowadzone w Niemczech pokazują, że ten problem dotyczy około 5 proc. mężczyzn i 3 proc. kobiet. Mężczyźni częściej szukają pomocy. Wiąże się to m.in. z tym, że kobiety częściej doświadczają wstydu w sferze seksualnej, co zniechęca je do pójścia do specjalisty. Rzadziej też doświadczają dysfunkcji seksualnych bezpośrednio związanych z nadużywaniem pornografii.

Mężczyźni często mają za sobą długą historię stopniowego pogłębiania się problemu i w którymś momencie dochodzą do wniosku, że sami nie poradzą sobie z negatywnymi skutkami niepohamowanego sięgania po pornografię. Niemniej jednak przekłamaniem byłoby stwierdzenie, że problem kompulsywnych zachowań seksualnych dotyczy wyłącznie mężczyzn.

Chyba jest coś na rzeczy. Znajoma na walentynki dostała od znanej sieci handlowej ofertę gadżetu erotycznego z dostawą do domu - by w ten dzień mogła się dobrze bawić. Może wyjdzie ze mnie bigot, ale trochę mnie to zaniepokoiło…

Zacznijmy od tego, że gadżet erotyczny nie jest rozwiązaniem na samotność i nie zastąpi relacji z drugim człowiekiem - ani w walentynki, ani w żaden inny dzień. Może raczej wzbogacić doznania podczas seksu solo lub z partnerem. Możemy pobawić się w przewidywanie przyszłości i pomyśleć, co przyniesie robotyzacja. Z czasem mogą pojawić się roboty dotrzymujące towarzystwa samotnym osobom, będące substytutem partnera. To już nie jest science fiction - takie technologie istnieją. Kwestią jest tylko ich rozwój, który odbywa się równolegle z postępem sztucznej inteligencji.

Już dziś, rozmawiając z chatbotem, możemy mieć czasem wrażenie kontaktu z żywym człowiekiem. Pytanie, kiedy przełoży się to w pełni na sferę seksualną i czy robot w ogóle może zastąpić człowieka w roli partnera romantycznego i seksualnego?

Przyznam, że bardzo nie chcę sobie zadawać tego pytania.

Badania psychologiczne i socjologiczne wskazują, że samotność staje się jednym z największych wyzwań współczesności. Obserwuje się kryzys w zakresie tworzenia bliskich więzi.

 I to wpływa na nasze życie seksualne. Coraz więcej młodych ludzi, zwłaszcza mężczyzn, żyje w tzw. mimowolnym celibacie. Dla wielu substytutem jest seks solo, często napędzany pornografią. Jak to wpływa na zdrowie psychiczne?

Ta krótka i szybka nagroda - czy dotyczy sesji z pornografią, gadżetem, czy przygodnego seksu z aplikacji - nie zastąpi bliskości. Pokazują to historie pacjentów z problemem kompulsywności seksualnej nazywanej popularnie uzależnieniem od seksu. Zaabsorbowanie seksem i pornografią, które z czasem wypychają inne aspekty życia na margines, nie przynosi im oczekiwanej przyjemności. Zamiast tego pojawia się wstyd i poczucie nieudolności w ważnej sferze życia.

To mit, że osoby z kompulsywną seksualnością zatracają się w doświadczaniu przyjemności, albo że nie chcą głębszych związków. Im po prostu się to nie udaje z powodu lęku i innych trudności z nawiązywaniem relacji, albo tracą partnerów, którzy nie wybaczają zdrady albo, paradoksalnie, są rozczarowani wspólnym seksem, nie mówiąc już o więzi emocjonalnej. Problemem moich pacjentów jest utrata kontroli, która coraz bardziej wpycha człowieka w życie w kłamstwie lub czeluść samotności. Ich mózg "nauczył się", że szybka nagroda seksualna może uśmierzyć lęk, stres czy zły nastrój.

To chwilowa ulga, jak kieliszek wódki dla uzależnionego od alkoholu. Nie pomaga jednak sprostać nawarstwiającym się problemom życiowym.

To ta odmieniana przez wszystkie przypadki dopamina…

Ludzie fundują sobie różne formy "szybkich nagród": zakupy w sieci, gry wideo, seks czy słodycze. Łatwy dostęp sprzyja impulsywności. Kiedy nadmiernie regulują nimi emocje, na dalszy plan odchodzi budowanie czegoś trwałego, jak choćby bliskich relacji z innymi ludźmi.

Jak zatem dbać o zdrową seksualność w czasach AI? Żyjemy w świecie, gdzie można wygenerować dowolną treść, a na samotnych czekają wirtualni partnerzy dopasowani algorytmem.

Do technologii trzeba podchodzić ze zdrowym rozsądkiem. Sztuczna inteligencja ma szereg zalet, pomaga w poszukiwaniu informacji i rozwiązań, ale jako odtrutkę na scyfryzowanie świata zalecałbym unikanie wyręczania się w rozwiązywaniu wszystkich zadań, kontakt z ludźmi i przyrodą, dbanie o relacje. Patrząc futurystycznie, coraz doskonalszy technicznie elektroniczny towarzysz zapewne będzie coraz bardziej skutecznie rekompensować brak żywego partnera tym, którym z różnych przyczyn nie jest dane nawiązać innych relacji.

Dla wielu osób może będzie przejściowym rozwiązaniem. Dla innych może stać się cyfrową pułapką oddalającą od relacji społecznych. Podobnie jak nadużywanie AI może pogarszać zdolności myślenia abstrakcyjnego i samodzielnego rozwiązywania problemów. Patrząc bardziej trzeźwo na rzeczywistość, tak jak nie zastąpimy własnego myślenia sztuczną inteligencją, tak nie zastąpimy drugiego człowieka robotem, a bliskości - pornografią.

Przejdźmy do codzienności. Co ma zrobić żona, gdy nakryje męża na sesji z erotycznym chatbotem? Sądzę, że coraz więcej par będzie się z tym zmagać.

Naturalną reakcją większości będzie poczucie bycia zdradzonym i zawiedzenia zaufania. Dla wielu osób to zagrożenie poczucia własnej atrakcyjności. Równolegle pojawia się pytanie: dlaczego partner wybiera cyfrowego partnera erotycznego? Może to oznaczać poszukiwania nowości, szybkiej nagrody, "bezpiecznej zdrady", a może ucieczkę od problemów w związku. Przyłapanie partnera na flirtowaniu z AI to zapewne czas na szczerą rozmowę, zastanowienie się, gdzie leży problem, być może potrzebna jest terapia i przepracowanie tego, co dzieje się w związku. Dla niektórych par, wręcz przeciwnie, może prowadzić do zaakceptowania cyfrowej niemonogamii i otwarcia związku na taką różnorodność.

Co stanie się, jeśli para postanowi ożywić życie seksualne, zapraszając do związku sexbota?

Zachęcałbym do refleksji: co chcą osiągnąć i czy taka forma urozmaicenia im to zapewni? Jeżeli obie strony tego chcą i ma im to pomóc w ożywieniu emocji i pożądania w związku, bez ryzyka infekcji towarzyszącego przygodnym kontaktom seksualnym, bez obaw o zranienie uczuć cyfrowego kochanka - może to być jakieś rozwiązanie.

Jeżeli jednak ma zastąpić otwartość wobec siebie nawzajem i rozwiązywanie problemów w związku, może raczej spowodować jeszcze szybsze oddalanie się od siebie. Nowy, elektroniczny partner tak samo może być obiektem zazdrości albo spowodować poczucie odrzucenia. To także szersze zagadnienie z pytaniami o kwestie etyczne i to, jak będziemy postrzegać nasze relacje z technologią.

I na takie pytania będziemy musieli szukać odpowiedzi w najbliższym czasie.

Tak, bo sztuczna inteligencja już raczej z nami zostanie. I to do nas należy, jak będziemy z niej korzystać. 

***

Zespół prof. Michała Lew-Starowicza aktualnie realizuje w Polsce badania, w ramach których można skorzystać z bezpłatnej farmakoterapii kompulsywnych zachowań seksualnych. Osoby chcące wziąć w nich udział mogą się zgłaszać przez stronę www.hiperseksualnosc.pl. Projekt "Leczenie farmakologiczne zaburzenia kompulsywnych zachowań seksualnych" jest finansowany z budżetu państwa w ramach konkursu Agencji Badań Medycznych.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie
Męczyła go zgaga. Po latach dopadł go "cichy zabójca"
Męczyła go zgaga. Po latach dopadł go "cichy zabójca"
Czy HPV to dowód na zdradę małżeńską? Lekarka: Nie szukajmy winnych.
Czy HPV to dowód na zdradę małżeńską? Lekarka: Nie szukajmy winnych.
Niszczy wątrobę i zakazano go w Niemczech. Polacy piją go "na zdrowie"
Niszczy wątrobę i zakazano go w Niemczech. Polacy piją go "na zdrowie"
O mało nie skończyło się tragedią. Winny uwielbiany w Polsce kwiat
O mało nie skończyło się tragedią. Winny uwielbiany w Polsce kwiat
Nie ograniczą badań. W tym szpitalu nie boją się niższych przychodów
Nie ograniczą badań. W tym szpitalu nie boją się niższych przychodów
Nastolatka zmarła nagle. Ojciec ostrzega przed sygnałami alarmowymi
Nastolatka zmarła nagle. Ojciec ostrzega przed sygnałami alarmowymi
Objawem było podwójne widzenie. Gdy pojawił się rak, pomogło 113 dawców
Objawem było podwójne widzenie. Gdy pojawił się rak, pomogło 113 dawców
Aspiryna zmniejsza ryzyko rozwoju raka. Obiecujący kierunek badań
Aspiryna zmniejsza ryzyko rozwoju raka. Obiecujący kierunek badań
Stopy mogą zdradzić chore serce. Te objawy to sygnał ostrzegawczy
Stopy mogą zdradzić chore serce. Te objawy to sygnał ostrzegawczy
Tomasz Jakubiak zmarł na raka dwunastnicy. Taki jest jego główny objaw
Tomasz Jakubiak zmarł na raka dwunastnicy. Taki jest jego główny objaw
PiS dwoił się i troił bez skutku. Minister "co ja mogę" zostaje [OPINIA]
PiS dwoił się i troił bez skutku. Minister "co ja mogę" zostaje [OPINIA]
Bomba polifenoli i błonnika. Owoc idealny, nie winduje cukru
Bomba polifenoli i błonnika. Owoc idealny, nie winduje cukru