Zaczęło się od grypy żołądkowej. Rak był już w IV stadium

Wszystko zaczęło się od zwykłej infekcji żołądkowej, którą Amy Piccoli zaraziła się od syna wiosną 2024 roku. U kobiety miała ona jednak wyjątkowo ostry przebieg – z powodu silnego odwodnienia trafiła na ostry dyżur. Diagnoza była poważniejsza niż sezonowa choroba.

Chorą na raka kobietę uratował przeszczepChorą na raka kobietę uratował przeszczep
Źródło zdjęć: © Getty Images | BSIP
Mateusz Różański

W ramach rutynowych badań lekarze wykonali tomografię komputerową (TK), która wykazała plamy na wątrobie oraz guz w jelicie grubym. Dalsze badania – rezonans magnetyczny (MRI) i biopsja – nie pozostawiły złudzeń. Diagnoza była jednoznaczna.

Szokująca diagnoza

– Zadzwonił do mnie lekarz i powiedział, że ich zdaniem te plamy na wątrobie to przerzuty raka, który zaatakował najpierw jelito grube – wspomina 39-letnia Piccoli. – Byłam w całkowitym szoku. Nie miałam wcześniej żadnych objawów... W mojej rodzinie nigdy nie było przypadków chorób nowotworowych – opowiada.

Rak jelita grubego. Historia Doroty

Okazało się, że to rak jelita grubego w IV stadium. Po zapoznaniu się z diagnozą Amy w panice zaczęła szukać informacji w internecie.

Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia tylko w 2022 roku na całym świecie odnotowano 1,9 miliona nowych przypadków raka jelita grubego i ponad 900 000 zgonów, co czyni go drugą główną przyczyną śmierci z powodu chorób nowotworowych. W ostatnich latach lawinowo wzrasta też liczba zachorowań u osób przed 50. rokiem życia.

– Przez całe życie byłam bardzo skrupulatna, jeśli chodzi o chodzenie do lekarza i uważne obserwowanie swojego ciała. Robiłam wszystko, co trzeba. To, że nie wykryto tego na wcześniejszym etapie, było dla mnie po prostu niepojęte – wspomina Amy.

Sukces immunoterapii

W większości przypadków rak jelita grubego daje wyraźne sygnały, takie jak dolegliwości żołądkowo-jelitowe, krew w stolcu czy niewyjaśniona utrata masy ciała – tłumaczy w rozmowie z CBS News dr Robin Mendelsohn, gastroenterolog z Memorial Sloan Kettering Cancer Center.

Dr Mendelsohn zaznacza, że diagnoza zaawansowanego stadium przy całkowitym braku objawów to niezwykle rzadkie zjawisko. Dodaje też, że pacjenci często nie wiążą z chorobą pierwszych, niespecyficznych symptomów, takich jak choćby przewlekłe zmęczenie.

Piccoli rozpoczęła leczenie w czerwcu 2024 roku. Badania genetyczne wykazały, że w walce z nowotworem może pomóc immunoterapia, którą wdrożono miesiąc później. Połączenie dwóch leków zadziałało niewiarygodnie dobrze – doprowadziło do znacznego zmniejszenia zmian, co pozwoliło chirurgom na operacyjne usunięcie głównego guza z jelita grubego.

Jednak zmiany na wątrobie wciąż nie kwalifikowały się do standardowej operacji. Wtedy Piccoli zapytała swojego onkologa o alternatywę: przeszczep wątroby.

80 procent szans na przeżycie

Według dr. Zachary'ego Dietcha, chirurga transplantologa z Northwestern Medicine, kontynuowanie leczenia guzów wątroby wyłącznie za pomocą chemioterapii dawało Amy zaledwie około 10 proc. szans na przeżycie kolejnych pięciu lat.

Jednak najnowsze dane z Europy pokazują zupełnie inne perspektywy. – U pacjentów, u których skutecznie usunięto pierwotny nowotwór jelita grubego i przeprowadzono przeszczep wątroby, wskaźnik pięcioletniego przeżycia może wzrosnąć nawet do 80 proc. – informuje dr Satish Nadig, dyrektor Comprehensive Transplant Center na Northwestern w Chicago.

Oczywiście transplantacja nie jest opcją dla każdego. Pacjenci muszą wykazywać niskie ryzyko nawrotu choroby, a nowotwór nie może dawać przerzutów do innych narządów. Dr Mendelsohn podkreśla, że te restrykcyjne kryteria spełnia jedynie mniejszość chorych.

Ponieważ metoda jest bardzo nowatorska, wykonuje ją zaledwie kilka ośrodków w USA. Onkolog skierował Amy do programu w Northwestern. We wrześniu 2025 roku udała się do Chicago na badania kwalifikując, które potwierdziły, że można u niej wykonać transplantację od żywego dawcy. Chęć pomocy zgłosiło kilkanaścioro przyjaciół i członków rodziny. Ostatecznie jako dawcę wybrano przyjaciółkę rodziny, Lauren Prior. W grudniu 2025 roku Piccoli ponownie poleciała do Chicago – tym razem na operację.

– Byłam niesamowicie podekscytowana tą operacją. Cieszyłam się na przeszczep, nie czułam strachu – wspomina Piccoli. – Wiedziałam, że dzięki temu będę wolna od raka. Dla mnie był to koniec długiego, przerażającego i wycieńczającego doświadczenia. Chciałam po prostu mieć to już za sobą.

Nowe życie

Dr Dietch przekazał, że operacje zarówno u dawczyni, jak i biorczyni przebiegły pomyślnie. Po przeszczepie Amy spędziła w Chicago trzy miesiące. W tym czasie jej organizm przyzwyczajał się do leków immunosupresyjnych (zapobiegających odrzuceniu narządu), a ona sama przechodziła regularne badania kontrolne.

Piccoli wróciła do domu pod koniec marca. Przez najbliższe pięć lat będzie pod stałą opieką lekarzy, by w razie ewentualnego nawrotu natychmiast usunąć nowe zmiany. Dr Nadig uspokaja jednak, że u większości zakwalifikowanych pacjentów ryzyko nawrotu jest niskie, a ewentualne zmiany pojawiają się w niewielkim obszarze, który można leczyć miejscowo.

– To już nie jest wyrok śmierci – podsumowuje dr Nadig.

Obecnie Amy szykuje się do spędzenia lata z trójką swoich dzieci, które mają cztery, siedem i osiem lat.

– Cieszę się, że mogę żyć z tym nowym spojrzeniem na świat, spędzać czas z dziećmi, nie brać chemii i mieć z nimi naprawdę udane wakacje. Bez tylu wizyt lekarskich – po prostu wracam do życia z nową energią i nową szansą od losu – kończy Amy Piccoli.

Źródło: cbsnews.com

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie