Pacjenci o zawale nie wiedzieli
Do Zero.pl zgłosili się byli pacjenci nowosolskiej kardiologii, którzy twierdzą, że o rozpoznaniu zawału dowiedzieli się dopiero później, choćby przy próbie wykupienia ubezpieczenia albo zmianie leczenia. Portal zwrócił też uwagę na statystyki, z których wynika, że udział ostrych zespołów wieńcowych w rozliczeniach szpitala jest wyraźnie wyższy niż średnia krajowa.
WIDEONiemy zawał serca
Zero.pl oszacowało, że taki sposób rozliczania świadczeń mógł oznaczać dla placówki dodatkowe kilka milionów złotych rocznie. Na tym etapie są to jednak szacunki, a nie wynik zakończonego postępowania kontrolnego.
Narodowy Fundusz Zdrowia potwierdził, że dane z Nowej Soli zwróciły uwagę systemów analitycznych. Joanna Branicka z lubuskiego oddziału NFZ przekazała Gazecie Wyborczej, że profil świadczeń szpitala "znacząco odbiega od średniej ogólnopolskiej i regionalnej".
Fundusz zapowiedział szczegółową weryfikację, a następnie formalną kontrolę. Na tym etapie NFZ nie przesądza jednak, że doszło do nieprawidłowości.
Szpital w Nowej Soli odpowiedział
Przedstawiciele placówki odrzucają zarzuty. Dawid Moczulski, kierownik działu organizacji, dokumentacji medycznej i analiz, przekonuje, że struktura świadczeń od lat wygląda podobnie i wcześniej nie była kwestionowana przez NFZ.
Szpital podkreśla też, że leczy pacjentów nie tylko z powiatu nowosolskiego. Na oddział trafiają chorzy z całego województwa, a także z Wielkopolski i Dolnego Śląska. – Nie zgadzamy się na przekaz, że zawały są fikcyjne, a lekarze pazerni – mówił Moczulski Gazecie Wyborczej.
Prof. Jarosław Hiczkiewicz, od ponad 30 lat kierujący Oddziałem Kardiologii w Nowej Soli, również odpiera zarzuty. – Nie można nam więc czynić zarzutu z tego, że dobrze leczymy ludzi i mamy niską śmiertelność – powiedział Gazecie Wyborczej. Profesor zapewnia, że lekarze nie zarabiają więcej tylko dlatego, że w dokumentacji pojawia się rozpoznanie zawału.
– Niezależnie od tego, czy wykonujemy planowy zabieg, czy ratujemy życie pacjenta z ostrym zespołem wieńcowym, lekarz otrzymuje takie samo wynagrodzenie – tłumaczył. Jego zdaniem wysoki udział ostrych przypadków wynika przede wszystkim z profilu oddziału. Placówka ma ponad 60 łóżek i cztery stanowiska hemodynamiczne, a pacjentów wymagających pilnej diagnostyki nie odsyła.
Spór o to, co jest zawałem
Jednym z kluczowych punktów sporu jest sama kwalifikacja przypadków. Prof. Hiczkiewicz nie zgadza się z opiniami specjalistów cytowanych przez Zero.pl, którzy kwestionowali część rozpoznań.
– Obowiązująca definicja zawału serca określa konkretne kryteria, które muszą być spełnione, aby można było postawić takie rozpoznanie. Podstawowym punktem jest oznaczenie stężenia troponiny i wykazanie dynamiki jej wzrostu lub spadku – mówił profesor.
Podkreśla też, że ostry zespół wieńcowy nie zawsze daje typowy, silny ból w klatce piersiowej. Czasem dominującym objawem może być duszność, a szybka diagnostyka pozwala ograniczyć uszkodzenie mięśnia sercowego. Przyznał natomiast, że w części przypadków mogło zabraknąć odpowiedniej komunikacji z pacjentami.
Dyrektor szpitala zlecił wewnętrzną kontrolę dokumentacji. Weryfikację zapowiedział także NFZ, a sprawie mają przyjrzeć się również konsultanci w dziedzinie kardiologii.
Dane nowosolskiego oddziału rzeczywiście odbiegają od przeciętnych, co potwierdza NFZ. Nie wiadomo jednak jeszcze, czy jest to efekt specyfiki ośrodka i profilu pacjentów, czy też w części przypadków dochodziło do błędnych rozpoznań lub nieprawidłowego rozliczania świadczeń. Odpowiedź mają przynieść dopiero kontrole.
Źródło: Zero.pl, Gazeta Wyborcza
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.