Alarmujące dane o zdrowiu żołnierzy. Ekspert: potrzebne są pilne zmiany
W armii narasta problem chorób cywilizacyjnych – informuje na łamach "Polityki Zdrowotnej" prof. dr hab. n. med. Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego – Państwowego Instytutu Badawczego. Szczególnie niepokojące są dane dotyczące układu krążenia i braku skutecznych działań profilaktycznych.
Problemy zdrowotne w armii
Dyrektor w rozmowie z serwisem zaznaczył, że żołnierze, podobnie jak reszta społeczeństwa, także zmagają się z chorobami cywilizacyjnymi. W tej grupie szczególnie często zwraca się jednak uwagę na problemy z sercem i układem krążenia.
Wojskowy Instytut Medyczny przeanalizował stan zdrowia blisko 10 tys. żołnierzy. Wyniki okazały się alarmujące: 28 proc. badanych miało nadciśnienie tętnicze, niemal 70 proc. zaburzenia lipidowe, a u 23 proc. stwierdzono objawy lub cechy zespołu metabolicznego.
Jak wyjaśnia prof. Gielerak, wpływają na to dwa główne czynniki. Pierwszy to struktura wieku żołnierzy, którzy najczęściej mieszczą się w przedziale od 18 do 60 lat, jest to okres, gdy mniej jest zachorowań na nowotwory, ale więcej w obszarze układu krążenia. Drugi to obecność klasycznych czynników ryzyka, takich jak nadwaga, otyłość, nadciśnienie, cukrzyca, zaburzenia lipidowe czy palenie papierosów.
Podobne zjawisko obserwowane jest także w innych armiach, m.in. niemieckiej, francuskiej i amerykańskiej. To pokazuje, że źródłem problemu nie są wyłącznie krajowe zaniedbania, ale także specyfika służby wojskowej, która utrudnia dbanie o zdrowie.
Problem już rozpoznano
Od zakończenia programu profilaktycznego prowadzonego przez Wojskowy Instytut Medyczny minęło już 10 lat. Badania jasno pokazały skalę problemu i pozwoliły wskazać, co by należało zmienić. Jak podkreśla jednak gen. Grzegorz Gielerak, na diagnozie w dużej mierze się skończyło.
– Obchodzimy dziesięciolecie od zakończenia programu profilaktycznego, programu, który zdefiniował problem, z jakim mamy do czynienia w siłach zbrojnych. Natomiast nie wykonaliśmy tego, co jest najważniejsze, czyli drugiego kroku – zaznaczył gen. Gielerak.
Oznacza to, że system wciąż częściej reaguje dopiero wtedy, gdy pojawia się choroba, zamiast skutecznie jej zapobiegać.
Programy profilaktyczne nie dla wszystkich
Teoretycznie żołnierze mogą korzystać z tych samych programów profilaktycznych co pozostali pacjenci. Prof. Grzegorz Gielerak zwraca jednak uwagę, że w praktyce takie rozwiązanie często się nie sprawdza, bo nie uwzględnia specyfiki służby wojskowej.
Problemem tu nie jest tylko sam dostęp do badań czy lekarzy. Znaczenie mają także warunki codziennej służby. Wielu żołnierzy pracuje daleko od domu i swojego lekarza rodzinnego. Często żyją w delegacji, funkcjonują w nieregularnym rytmie dnia, są oddzieleni od bliskich i nie zawsze mają możliwość zadbania o dietę dostosowaną do stanu zdrowia.
Programy specjalnie dla żołnierzy
Eksperci zwracają uwagę, że żołnierze rozpoczynają służbę jako osoby zdrowe, ale z czasem są coraz bardziej narażeni na choroby przewlekłe. Dlatego armia potrzebuje działań profilaktycznych dopasowanych do realiów służby, a nie tylko takich samych rozwiązań jak w systemie cywilnym.
– My bierzemy to na siebie, ale też oczekiwalibyśmy, że państwo stworzy nam chociaż minimalne warunki do tego, abyśmy mogli skorzystać z profilaktyki, która wykracza ponad to, co oferuje tak zwany rynek cywilny – wskazał generał.
Zdaniem specjalistów, bez takiego programu trudno będzie skutecznie dbać o zdrowie żołnierzy, którzy na co dzień odpowiadają za bezpieczeństwo państwa.
Magdalena Pietras, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródło: Polityka Zdrowotna
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.