W tym artykule:
Alkohol w upał działa szybciej i mocniej
Lekarze alarmują: zimne piwo, wino z lodem, mocniejszy alkohol czy drink z palemką to bardzo zły wybór - szczególnie latem. Gdy z nieba leje się żar, nasz organizm i tak pracuje na najwyższych obrotach, próbując utrzymać bezpieczną temperaturę ciała. Spożywanie nawet niewielkich dawek alkoholu drastycznie zaburza te procesy.
– Alkohol to potencjalnie zabójczy napój, ale w upały jego siła rażenia jest ogromna. Wypicie każdego grama każdego alkoholu szkodzi nam zawsze – niezależnie od tego, ile stopni widzimy na termometrach. Natomiast latem mamy więcej okazji do tego, żeby wysokoprocentowe trunki spożywać. Piwko na plaży, drink w ogródku w knajpie, wino na grillu – wymieniać można długo – przyznaje prof. Andrzej Fal, prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego.
– Wakacje często spędzamy też na słońcu i nad wodą. A statystyki utonięć, szczególnie tych po alkoholu, każdego roku są zatrważające. Natomiast żar lejący się z nieba potęguje działanie alkoholu – przyspiesza wchłanianie napojów wysokoprocentowych do krwiobiegu oraz nasila negatywne skutki ich spożywania – podkreśla.
Słońce, plaża i alkohol. Prosta droga na SOR
Większość urlopowiczów nie zdaje sobie sprawy, że połączenie wysokiej temperatury i toksycznego działania etanolu to recepta na gwałtowne załamanie stanu zdrowia. W takich warunkach odwodnienie oraz utrata świadomości mogą nastąpić w ciągu zaledwie kilkudziesięciu minut.
– Plaża, rozgrzany organizm i pragnienie, które gasimy alkoholem. Ciśnienie skacze, głowa paruje, serce przyspiesza i dostajemy bilet w pierwszej klasie na SOR. Spożywanie alkoholu na słońcu drastycznie przyspiesza odwodnienie organizmu i zaburza naturalną termoregulację przez rozszerzenie naczyń krwionośnych. To prosta droga do udaru słonecznego, groźnych oparzeń skóry, nagłego omdlenia lub utraty przytomności. Nawet kilka kropli alkoholu, które krążą w organizmie, może wpłynąć negatywnie na nasze bezpieczeństwo na wakacjach, ale także na nasze zdrowie, a nawet życie – podkreśla prof. Fal.
Dlaczego alkohol nasila odwodnienie?
Jak zaznaczają kardiolodzy, to także mocny cios dla układu sercowo-naczyniowego. Upalny dzień wymaga od naszego serca pompowania znacznie większej ilości krwi. Kiedy w tym samym czasie zmuszamy je do radzenia sobie z toksycznym wpływem alkoholu, obciążenie staje się gigantyczne. Lekarze medycyny ratunkowej i kardiolodzy co roku apelują o rozsądek, jednak mit "jednego zimnego piwa na ochłodę" wciąż zbiera śmiertelne żniwo wśród polskich turystów.
– Alkohol zwiększa ryzyko incydentów sercowo-naczyniowych, takich jak zawał serca czy udar. Po drugie, np. piwo działa diuretycznie (moczopędnie) i picie tego trunku zamiast innych napojów sprzyja odwodnieniu, a to zwiększa ryzyko zakrzepowo-zatorowe. Więc jest to dla nas szalenie niebezpieczne. I przestrzegam przed takim myśleniem, że jedno piwko to nam nie zaszkodzi, ale nas ochłodzi. To jeden z największych błędów. Bo każdy łyk alkoholu, szczególnie w upał, będzie wpływał na nas negatywnie – podkreśla dr n. med. Ewa Uścińska, kardiolog ze Szpitala św. Elżbiety LuxMed Onkologia.
Badania wskazują, że 1 g etanolu zawarty w piwie wydalany jest z organizmu w postaci aż 10 ml moczu. Zatem piwo nawet w niewielkiej ilości działa moczopędnie. Oznacza to, że wypijając półlitrowy kufel chmielowego trunku, wydalamy znacznie więcej płynów, niż dostarczyliśmy, co błyskawicznie wypłukuje z nas kluczowe minerały. A jak nasze serce reaguje na kontakt z wysokoprocentowymi trunkami w ekstremalnych temperaturach?
– Podnosi się ciśnienie, zaburza się rytm serca, pocimy się. Ponadto następuje zaburzenie stężenia elektrolitów w organizmie, co jest prostą drogą do arytmii. Ponadto mogą wystąpić zaburzenia gospodarki wodno-elektrolitowej wskutek odwodnienia i mogą pojawić się wymioty, mdłości czy osłabienie. Serce szybciej bije i pojawiają się jego nieprawidłowe skurcze. Pacjenci z takimi objawami są częstymi gośćmi na SOR-ach podczas wakacyjnych miesięcy – tłumaczy dr Uścińska.
Wakacyjny klasyk na SOR-ach
Konsekwencje tego wakacyjnego rozluźnienia najlepiej widać w statystykach medycznych z regionów turystycznych. Szpitale w obleganych kurortach w sezonie letnim przeżywają prawdziwe oblężenie.
– Tam to jest letni klasyk. Plażowicze pod wpływem, którzy dostali udaru, spalili się na słońcu albo zachłysnęli wodą w morzu. Takich przypadków jest, zaryzykuję, kilka w tygodniu – mówi prof. Fal.
Zgubny wpływ procentów nie kończy się jednak na uderzeniach gorąca czy kołataniu serca, ponieważ toksyny uderzają rykoszetem we wszystkie narządy wewnętrzne. Alkohol niszczy nie tylko serce, ale też np. trzustkę i wątrobę.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.