Cała prawda o statynach. "To jedne z najlepiej przebadanych leków"

Statyny to jedne z najlepiej przebadanych leków na świecie, a mimo to wokół nich narosło mnóstwo mitów. Lekarze przyznają, że w sieci nie brakuje wpisów o rzekomych drastycznych skutkach ubocznych po ich zastosowaniu. Tymczasem najnowsze badania dowodzą, że działania niepożądane pojawiają się rzadko i są mało dokuczliwe, a korzyści ze stosowania statyn zdecydowanie przewyższają potencjalne ryzyko.

lekiLekarze przestrzegają przed internetowymi mitami na temat leków
Źródło zdjęć: © Getty Images
Anna Klimczyk

- Muszą zrozumieć, że rezygnując z leczenia na podstawie internetowych wpisów czy mitów, ryzykują własnym życiem - mówi w rozmowie z WP abcZdrowie kardiolożka dr n. med. Ewa Uścińska.

Tymczasem to właśnie przez krążące w internecie mity pacjenci na własną rękę przerywają terapię tymi lekami. 


WIDEO
Czy dieta keto jest zdrowa? Kardiolog ostrzega


 Jak działają statyny?

Dr Uścińska i inni lekarze podkreślają, że statyny to jedne z najlepiej przebadanych i najważniejszych leków we współczesnej kardiologii. Są stosowane w celu obniżenia poziomu cholesterolu we krwi. Ich głównym zadaniem jest zmniejszenie stężenia tzw. złego cholesterolu (LDL), co bezpośrednio przekłada się na zmniejszenie ryzyka rozwoju miażdżycy a w konsekwencji ryzyka zawału serca oraz udaru mózgu.

 Skąd te kontrowersje?

Statyny wciąż jednak wywołują kontrowersje. Powód? Wielu pacjentów obawia się ich działań niepożądanych. Zaliczają się do nich przede wszystkim bóle mięśni, rzadziej problemy gastryczne: wzdęcia czy bóle brzucha związane z przejściowym wzrostem ilości enzymów wątrobowych. Na forach internetowych możemy przeczytać także, że leki te mają powodować zaćmę, cukrzycę, uszkodzenia wątroby czy mięśni. Jednak lekarze stanowczo podkreślają, że korzyści z leczenia statynami zazwyczaj znacznie przewyższają ryzyko ich przyjmowania.

- Każdy lek może wywołać skutki uboczne. Nawet witamina C, jeśli z nią przesadzimy, może nam zaszkodzić. Statyny to jedne z najlepiej przebadanych leków. Niestety, mają fatalną prasę i pacjenci często boją się ich przyjmować. Dlaczego budzą tak skrajne emocje? Bo działają prewencyjnie - tłumaczy w rozmowie z WP abcZdrowie prof. dr hab. n. med. Maciej Banach, kardiolog, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego.

- Podobnie jak szczepionki, podajemy je często na coś, czego pacjent jeszcze "nie czuje". Nie mówię tu o osobach po zawałach, bo one już wiedzą, czym pachnie choroba związana z rozwojem miażdżycy. Chodzi o pacjentów z podwyższonym cholesterolem, u których w konsekwencji wystąpiło ryzyko rozwoju choroby serca i naczyń. A zaburzenia lipidowe to najcichszy zabójca. Miażdżyca rozwija się jak rozsiany nowotwór – atakuje cały organizm. To nie jest problem tylko serca czy mózgu - podkreśla lekarz.

W obrębie układu krążenia miażdżyca skutkuje chorobą wieńcową, dławicą piersiową oraz bezpośrednio zagrażającym życiu zawałem serca. Niedokrwienie mózgu wywołane zmianami miażdżycowymi prowadzi natomiast do udaru lub przejściowego incydentu niedokrwiennego.

Uszkodzenie tętnic obwodowych powoduje niedokrwienie kończyn dolnych, co w skrajnych przypadkach grozi ich amputacją. Ponadto miażdżyca tętnic nerkowych może prowadzić do nadciśnienia tętniczego i przewlekłej niewydolności nerek.

Tymczasem według szacunków nawet jedna czwarta 60-latków w Polsce ma miażdżycę. Z kolei zaburzenia lipidowe (hipercholesterolemia), stanowiące główną przyczynę rozwoju miażdżycy, dotyczą ponad 21 milionów Polaków.

 Bóle mięśni i hepatopatia

- W mojej codziennej praktyce u pacjentów przyjmujących statyny najczęściej spotykam się ze skargami na bóle mięśniowe. Warto jednak podkreślić, że rzadko znajdują one potwierdzenie w parametrach laboratoryjnych wskazujących na rzeczywiste uszkodzenie mięśni. Nieco częściej obserwujemy hepatopatię, czyli pogorszenie parametrów wątrobowych. Jednak nadal to rzadkie działanie niepożądane i są to sytuacje przejściowe. Choć bywają powodem do modyfikacji terapii lub chwilowego odstawienia leku, to najczęściej nie są powodem do całkowitej rezygnacji z leczenia. Natomiast teorie spiskowe i internetowe mity działają destrukcyjnie na cały proces leczenia, bo w rzeczywistości statyny to doskonale przebadane leki - dodaje dr n. med. Ewa Uścińska, kardiolog ze Szpitala św. Elżbiety LuxMed.

Słowa ekspertów potwierdzają także najnowsze badania. Naukowcy z Uniwersytetu Oksfordzkiego stwierdzili, że większość działań niepożądanych przypisywanych statynom nie ma związku z samym lekiem. Analizę opublikowano w prestiżowym czasopiśmie "The Lancet". Obejmowała ona dane ponad 120 tys. pacjentów.

Badacze po przeanalizowaniu kilkudziesięciu potencjalnych skutków ubocznych wykazali związek jedynie w czterech przypadkach z przyjmowaniem leku. Były to: niewielkie zmiany w próbach wątrobowych, drobne nieprawidłowości w pracy wątroby, obrzęki tkanek i zmiany w moczu. Jednocześnie podkreślili, że te objawy występowały u bardzo małej liczby pacjentów.

 Potężny arsenał leków

- Nawet jeśli te działania niepożądane się pojawią, to nie znaczy, że mamy związane ręce. Wiemy dokładnie, co robić. Możemy zmienić preparat, a jeśli to nie pomaga, zmniejszamy dawkę. W zależności od ryzyka dodajemy też lek niestatynowy – najczęściej w postaci leku złożonego. W ostateczności całkowicie odstawiamy statyny. Mamy dziś potężny arsenał, aby skutecznie leczyć takich pacjentów, tylko opierajmy się na faktach, a nie na mitach i dezinformacji z internetu - podnosi prof. Banach.

Także eksperci z British Heart Foundation podkreślają, że mity na temat statyn zniechęciły wielu pacjentów do leczenia, które mogłoby przedłużyć im życie. Lekarze dodają, że decyzja o odstawieniu lub nieprzyjmowaniu leku bardzo często powodowała znaczne pogorszenie stanu zdrowia chorych.

- Pacjenci muszą zrozumieć, że rezygnując z leczenia na podstawie internetowych wpisów czy mitów, ryzykują własnym życiem. Pamiętam pacjenta, który miał bezwzględne wskazania do przyjmowania statyn – był już po przebytym zawale serca i miał wszczepiony stent. Mimo to ze strachu kategorycznie odmawiał przyjmowania tych leków. Trudno w medycynie o bezpośrednie, zero-jedynkowe przełożenie, że dany incydent wydarzył się wyłącznie przez brak jednej tabletki, ale u tego chorego doszło do gwałtownego pogorszenia stanu zdrowia. Nastąpiło silne zaostrzenie choroby wieńcowej - opowiada dr Uścińska.

Strach jest zrozumiały

- Pacjent najczęściej mówi po prostu, że się boi. I ja chcę to wyraźnie podkreślić: pacjent ma święte prawo się bać. Ma prawo mieć wątpliwości, czy dane leczenie jest dla niego dobre i ma prawo czegoś nie wiedzieć - zaznacza prof. Banach.

- My, jako lekarze, jesteśmy od tego, żeby te wątpliwości rozwiać. Naszą rolą jest ciągle edukować i tłumaczyć, że statyny uratują i wydłużą życie, że uchronią przed pierwszym lub kolejnym zawałem czy udarem. Jednak nie uwiążemy pacjenta łańcuchami do fotela w gabinecie – ponieważ leczenie to zawsze wspólna decyzja i współodpowiedzialność. Naszą rolą jest dać pacjentowi pełną wiedzę - podsumowuje ekspert.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie