Dwa guzki były jedynym objawem u 12-latka. Rak zdążył się już rozprzestrzenić

Jamie Covington miał zaledwie 12 lat, gdy podczas rodzinnych wakacji w Hiszpanii zauważył dwa niewielkie guzki na szyi. Chłopiec był aktywnym sportowcem i nie skarżył się na żadne inne dolegliwości. Początkowo nic nie wskazywało na to, że może rozwijać się u niego jeden z najrzadszych i najbardziej agresywnych nowotworów wieku dziecięcego.

Nowotwór rozwijał się niemal bez objawówNowotwór rozwijał się niemal bez objawów
Źródło zdjęć: © Archiwum prywatne
Dominika Najda

Guzki początkowo uznano za objaw infekcji

Po powrocie do Wielkiej Brytanii rodzice zabrali syna do lekarza rodzinnego. Ponieważ Jamie nie miał gorączki, nie tracił na wadze ani nie odczuwał innych niepokojących objawów, zmiany na szyi nie wzbudziły większego niepokoju.


WIDEO
Myślał, że jest gruby. Tymczasem w jego brzuchu rósł rak


W kolejnych tygodniach guzki zaczęły jednak szybko się powiększać i powodować ból. Chłopiec trafił na szpitalny oddział ratunkowy, gdzie początkowo podejrzewano infekcję i wdrożono antybiotykoterapię. Dopiero po serii badań obrazowych i kilku tygodniach diagnostyki lekarze postawili właściwe rozpoznanie.

U Jamiego wykryto pęcherzykowego mięsaka prążkowanokomórkowego - rzadki nowotwór tkanek miękkich rozwijający się z komórek mięśni szkieletowych. Choroba najczęściej dotyka dzieci, nastolatków i młodych dorosłych. W chwili rozpoznania nowotwór zdążył już dać przerzuty do innych części organizmu.

Intensywne leczenie i dwa nawroty choroby

Jamie przeszedł dziewięć cykli chemioterapii oraz 23 sesje radioterapii. Pod koniec 2023 roku zakończył leczenie i osiągnął remisję. Wydawało się, że najgorsze jest już za nim. Wrócił do szkoły, odzyskiwał siły i ponownie zaczął trenować piłkę nożną.

Niestety po kilku miesiącach pojawiły się bóle brzucha. Badanie tomografii komputerowej wykazało nawrót choroby - tym razem guzy znajdowały się w jamie brzusznej oraz w okolicy serca i płuc.

Chłopiec rozpoczął kolejną, jeszcze bardziej obciążającą chemioterapię. Leczenie wywołało ciężkie działania niepożądane. Przez ponad tydzień nie był w stanie jeść, a bolesne owrzodzenia jamy ustnej utrudniały mu nawet mówienie.

Na początku 2025 roku ponownie uzyskano remisję. Kilka miesięcy później rutynowe badania kontrolne wykazały jednak kolejny nawrót. Tym razem choroba rozwijała się bez żadnych objawów.

Mięsak prążkowanokomórkowy

Mięsak prążkowanokomórkowy to nowotwór złośliwy tkanek miękkich rozwijający się z komórek, z których powstają mięśnie szkieletowe. Wyróżnia się kilka jego postaci, a typ pęcherzykowy (ARMS) należy do najbardziej agresywnych. Nowotwór może rozwinąć się niemal w każdej części ciała, jednak często lokalizuje się w obrębie kończyn, głowy i szyi, wzdłuż kręgosłupa lub w okolicy miednicy.

Leczenie zwykle obejmuje zabieg chirurgiczny, chemioterapię oraz radioterapię. W przypadku choroby rozsianej lub nawrotów możliwości terapeutyczne są znacznie bardziej ograniczone.

Rodzice apelują

Bliscy Jamiego dowiedzieli się o eksperymentalnych metodach leczenia prowadzonych w Niemczech. Dzięki zbiórkom udało im się zgromadzić niemal pół miliona funtów na pokrycie kosztów terapii oraz wyjazdów.

Mimo wykorzystania wszystkich dostępnych możliwości leczenia choroby nie udało się zatrzymać. Jamie zmarł 30 listopada 2025 roku. Miał 15 lat. Po śmierci syna rodzina postanowiła zaangażować się w działania zwiększające świadomość na temat mięsaków. Mama chłopca podkreśla, że nawet pozornie niegroźne objawy powinny zostać dokładnie zdiagnozowane, zwłaszcza jeśli nie ustępują lub zaczynają się nasilać.

Eksperci przypominają, że większość guzków u dzieci nie ma związku z nowotworem i najczęściej jest skutkiem infekcji. Każda utrzymująca się, powiększająca lub bolesna zmiana wymaga jednak oceny lekarskiej, a w razie utrzymujących się wątpliwości - dalszej diagnostyki. Wczesne rozpoznanie nowotworów zwiększa szanse na skuteczne leczenie.

Źródło: The Sun

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie