Ekspertka o "absurdach" polskiej ochrony zdrowia. Na co przepalamy pieniądze?

W polskiej ochronie zdrowia pacjent często dowiaduje się, że wszystko jest "nie tak": nie to skierowanie, nie ta placówka, nie ten kod. Ekspertka mówi wprost: problem jest systemowy.

Karetka pogotowia we WrocławiuKaretka pogotowia we Wrocławiu
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Aleksandra Zaborowska

Jak dziś wygląda system ochrony zdrowia?

Ekonomistka i strateg Anna Gołębicka (współzałożycielka Human Answer Institute, ekspertka Centrum im. Adama Smitha) w rozmowie z PAP opisuje system jako podzielony na segmenty, które mają wspólnego płatnika, ale w praktyce "najczęściej się nie widzą". Mamy POZ, ambulatoryjną opiekę specjalistyczną i szpitalnictwo, a w każdym z tych obszarów kolejne grupy i podgrupy rozliczeń. Efekt? Pacjent potrafi odbić się od recepcji, bo skierowanie wystawił lekarz w innej placówce, nawet jeśli obie mają kontrakt z NFZ.

W ocenie ekspertki sedno problemu tkwi w finansowaniu i motywacjach. POZ działa głównie na stawce kapitacyjnej, z której trzeba pokryć i wizyty, i badania, i obsługę pacjenta. W interesie finansowym placówki bywa więc zrobić jak najmniej, co - jak mówi Gołębicka - prowadzi do "leczenia skierowaniem": wypychania pacjenta do specjalisty, by nie obciążał POZ.

Dublowanie wizyt, dublowanie badań, dublowanie kosztów

To uruchamia błędne koło. Pacjent trafia do lekarza rodzinnego, potem do specjalisty, a NFZ płaci kilka razy za wizyty o tym samym celu. Na tym nie koniec: badania są powielane w POZ, u specjalisty i w szpitalu, często bez klinicznego uzasadnienia. Dlaczego szpital nie ufa dokumentacji, którą przynosi pacjent?  

"Przyczyn jest wiele. Brak zaufania do tak zwanej karteczki, z którą przyjdzie pacjent, brak zaufania do tego, że ten załącznik nie zgubi się w dokumentacji. Brak jest działającego interpretacyjnego systemu, w którym byłyby wszystkie wyniki badań pacjenta dostępne lekarzowi. Dziś wyniki są w formie elektronicznej, ale systemy się nie komunikują albo komunikują fragmentarycznie. Internetowe Konto Pacjenta pokazuje, że badanie było, ale nie pokazuje wyników, więc pozostaje wersja papierowa, z którą przychodzi pacjent. Lekarz woli zlecić wszystko od nowa, niż ryzykować" - wyjaśniła Anna Gołębicka w rozmowie z PAP.

Nie chcą się leczyć, boją się. Psycholożka o problemach Polaków

Kolejny "absurd", który wytyka ekspertka, to niestabilność finansowa placówek: płatnik potrafi tygodniami i miesiącami nie płacić znaczącej części zobowiązań, więc szpitale i przychodnie ratują się drogimi kredytami obrotowymi. Najtrudniej jest przy świadczeniach nielimitowanych, gdzie nie ma nawet jasno określonego terminu płatności, oraz przy świadczeniach wykonanych "poza limitem" - za które NFZ może nie zapłacić wcale.

W tle narasta biurokracja. Lekarze wykonują masę czynności administracyjnych, od wypełniania dokumentów po logistykę leków, a nawet organizowanie miejsc w ZOL dla pacjentów, którzy mogą wyjść ze szpitala, ale nie mogą wrócić do domu.

"Gdyby lekarz robił tylko to, co wymaga jego umiejętności, w niektórych miejscach zespoły mogłyby być nawet o połowę mniejsze" - podkreśla ekspertka.

Dodaje, że dokładanie pieniędzy bez zmiany modelu może tylko pogłębić uzależnienie od wadliwego układu.

oprac. Aleksandra Zaborowska, dziennikarka Wirtualnej Polski

Źródło:

  • PAP

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie