Epidemia ZOMR w Wielkiej Brytanii. "Sytuacja rzadka i wyjątkowa"

W Wielkiej Brytanii zgłoszono już 20 przypadków podejrzenia meningokokowego zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych (ZOMR). Ognisko zapalne koncentruje się wokół studentów na Uniwersytecie Kent. - To, co teraz się dzieje w Wielkiej Brytanii, to sytuacja rzadka i wyjątkowa – komentuje neurolog lek. Joanna Piotrowska.

sZakażenia rozprzestrzeniają się wśród studentów uniwersytetu
Źródło zdjęć: © Licencjodawca
Marta Słupska

"To sytuacja rzadka i wyjątkowa"

Od kilku dni media informują o rosnącej liczbie przypadków zachorowań na meningokokowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych w Wielkiej Brytanii. Epidemia rozprzestrzenia się wśród studentów na Uniwersytecie Kent prawdopodobnie po wydarzeniu towarzyskim, do którego doszło w miniony weekend w klubie nocnym w Canterbury.

Jak podają brytyjskie dzienniki "The Guardian" i "The Sun", liczba zgłoszonych do tej pory przypadków zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych (ZOMR) osiągnęła już 20. Dwie osoby – student i studentka z tej samej uczelni – zmarły.

- To, co teraz się dzieje w Wielkiej Brytanii, to sytuacja rzadka i wyjątkowa, bo jeśli chodzi o skalę zarażeń meningokokami w Wielkiej Brytanii, to jest tylko kilkaset przypadków rocznie – przyznaje w rozmowie z WP abcZdrowie neurolog lek. Joanna Piotrowska. - Źródłem zakażenia dla tej epidemii była prawdopodobnie zakażona osoba, która przyszła na imprezę już z objawami, czyli gorączką, bólem głowy. To się nie powinno nigdy wydarzyć. Gdyby została w domu, nie doszłoby do takiego rozprzestrzeniania się bakterii na kolejne osoby. Niestety mógł to być też bezobjawowy nosiciel.

Z kolei lek. Kamil Ludwiniak, neurolog z Centrum Medycznego Enel-Med w Warszawie, w rozmowie z WP abcZdrowie podkreśla, że ogniska zapalne ZOMR mogą wystąpić w dowolnym miejscu na świecie.

- Takie sytuacje mogą zdarzyć się wszędzie na świecie, zdarzały się także w Polsce. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia m.in. w 2016 roku podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. U jednej z uczestniczek, w drodze powrotnej do Rzymu, wystąpiły objawy zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych o etiologii meningokokowej. Osobom z bliskiego kontaktu podano profilaktycznie antybiotyki. Niestety pacjentka zmarła – podkreśla.

- To jest dramatyczna sytuacja, w dodatku dotycząca młodych osób, ale takie lokalne ogniska mogą co jakiś czas występować, bo meningokoki typu B są bardzo wysoce zjadliwe, łatwo się przenoszą drogą kropelkową i mogą wywoływać u osób podatnych zagrażające życiu zakażenia - ostrzega.

Niepokojącym doniesieniem związanym z lokalną epidemią w Wielkiej Brytanii jest przy tym informacja, że być może za ogniskiem stoi "nowy szczep bakterii o odmiennych zachowaniach".

- Trzeba pamiętać, że bakterie mutują, co może prowadzić do powstania wariantów o zwiększonej zjadliwości. Warto zauważyć jednak, że nosicielstwo, tj. obecność bakterii w organizmie bez powodowania infekcji chociażby w drogach oddechowych w przypadku meningokoków w Polsce szacuje się na ok. 10 proc. populacji - wyjaśnia neurolog.

- Nie oznacza to przecież, że mamy 10 proc. zakażonych – aby rozwinęło się zakażenie, najczęściej muszą występować jakieś czynniki ryzyka rozwoju choroby, na przykład młody wiek, niedobory odporności, choroby przewlekłe, przebywanie w skupiskach ludzkich. Ważnym czynnikiem ryzyka w tej grupie bakterii jest również brak śledziony – osoby takie są bardziej podatne na zakażenia tzw. bakteriami otoczkowymi, czyli właśnie meningokokami, ale również pneumokokami. Te drugie są najczęstszym czynnikiem etiologicznym bakteryjnych zapaleń opon mózgowo-rdzeniowych w Polsce - mówi lek. Ludwiniak.

Czy epidemia dotrze do Polski?

Czy zatem mamy się czego bać i czy fala zakażeń może dotrzeć do Polski? Eksperci uspokajają, że na razie nie mamy się czego obawiać.

- Osoby, które mogły być narażone na zakażenie, dostały już profilaktycznie antybiotyki, możemy się więc spodziewać, że za jakiś czas ognisko zostanie wygaszone i nie rozniesie się dalej. Trzeba obserwować sytuację, ale myślę, że na razie nie ma przesłanek, by spodziewać się rozwoju epidemii – podkreśla lek. Ludwiniak.

- To ognisko lokalne, więc na razie nie trzeba martwić się o ogólnokrajową epidemię. Najbardziej zdradliwe jest jednak to, że objawy zakażenia mogą się pojawiać dopiero po 2-14 dniach, więc ostatecznie chorych może być znacznie więcej – dodaje lek. Piotrowska.

Objawy, które mogą wskazywać na zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, to przede wszystkim gorączka powyżej 38 stopni Celsjusza, silny, nieustępujący ból głowy, wymioty, splątanie i sztywność karku, czyli brak możliwości przygięcia brody do klatki piersiowej. Jeśli dojdzie do sepsy, może pojawić się wysypka.

Bakteryjne zakażenie bardziej niebezpieczne niż wirusowe

Neurolodzy zaznaczają, że choć wirusowe ZOMR jest częstsze, to bakteryjne wiąże się z dużo większym ryzykiem.

- Bakteryjne zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych jest bardziej niebezpieczne niż wirusowe, częściej oznacza infekcje zagrażające życiu. W przypadkach powikłanych o piorunującym przebiegu ryzyko zgonu sięga nawet 50 proc. Jesteśmy w stanie je skutecznie leczyć, ale ważne jest jak najszybsze rozpoznanie infekcji - zauważa lek. Ludwiniak.

Dodaje jednak, że bakteryjne zapalenia zdarzają się stosunkowo rzadko.

- W Polsce rocznie rozpoznaje się ok. 3000-3500 przypadków zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, z czego ok. 1000-1500 przypadków o etiologii bakteryjnej. Wśród tych ok. 15-20 proc. stanowią zakażenia meningokokami, co daje ok. 200 przypadków na rok. Należy pamiętać jednak, że są to dane epidemiologiczne i mogą nie odzwierciedlać rzeczywistej częstości występowania choroby - mówi.

Lek. Piotrowska dodaje, że zakażenie najbardziej zagraża osobom obciążonym zdrowotnie.

- Śmiertelność przy meningokokowym zapaleniu opon mózgowych nie jest duża, wynosi ok. 5 proc. przy szybko podjętym leczeniu i 10-15 proc. ogólnie. Zakażenie jest najbardziej niebezpieczne dla osób z upośledzeniem odporności i obciążeniami zdrowotnymi: chorobami towarzyszącymi, otyłością, niewydolnością mięśnia sercowego, zaburzeniami rytmu serca. Osoby, które zmarły do tej pory przy tym lokalnym ognisku zakażeń w Wielkiej Brytanii, mogły więc należeć do tej grupy pacjentów lub zbyt późno rozpocząć leczenie – wyjaśnia.

- Najbardziej niebezpieczna jest sepsa meningokokowa, w której śmiertelność jest bardzo wysoka. Dochodzi do niej, gdy chory nie otrzyma na czas właściwego leczenia. Szybkie podanie antybiotyku zmniejsza znacząco ryzyko zgonu, ale też powikłań, które mogą się pojawić: deficytów neurologicznych, uszkodzenia słuchu czy amputacji – dodaje.

Minimalizowanie zagrożenia

Jak ograniczyć ryzyko zachorowania na zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych? Neurolodzy zgodnie przypominają w tym kontekście przede wszystkim o szczepieniach.

- W tym przypadku młodzi ludzie spotkali się na imprezie, a więc mieliśmy do czynienia z dużym skupiskiem ludzi, doszło do pocałunków, wspólnego spożywania alkoholu, palenia papierosów. Niestety, zakażenie najszybciej przenosi się właśnie w takich warunkach: na imprezach masowych, w bliskim kontakcie – zauważa lek. Piotrowska.

- Nie będę radzić, aby unikać imprez masowych, bo one były, są i będą i warto w nich uczestniczyć. Najważniejsze jest, aby szczepić się przeciwko meningokokom, pneumokokom i kleszczowemu zapaleniu mózgu. Szczepionki chronią nas przed ciężkim przebiegiem zakażenia. Nawet jeśli zachorujemy, sprawią, że szansa na wyzdrowienie będzie dużo większa. Mamy XXI wiek, dysponujemy szczepionkami i lekami, więc mimo występowania ognisk epidemicznych jesteśmy dużo bardziej bezpieczni niż dawniej – dodaje.

- Pamiętajmy, aby nie wychodzić z domu, jeśli jesteśmy chorzy, bo narażamy w ten sposób innych, być może bardziej podatnych na ciężkie powikłania i zgon. Jeśli mamy objawy, zgłaszajmy się do lekarza podstawowego kontaktu. Jeśli objawy są ciężkie – na SOR, bo szybko wdrożone leczenie chroni i przed rozwojem choroby, i ciężkimi powikłaniami, i przed sepsą i zgonem – kończy ekspertka.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie
Mieli produkować nielegalne sterydy i podrabiać leki. 12 osób zatrzymanych
Mieli produkować nielegalne sterydy i podrabiać leki. 12 osób zatrzymanych
Nowe wytyczne dotyczące zatorowości płucnej. Ważne zmiany
Nowe wytyczne dotyczące zatorowości płucnej. Ważne zmiany
Prawie pół miliona odzyskanych wizyt. Ministerstwo Zdrowia chce skrócić kolejki
Prawie pół miliona odzyskanych wizyt. Ministerstwo Zdrowia chce skrócić kolejki
Rozrzedzają krew, "wypłukują" trójglicerydy. Jedz, by odetkać żyły
Rozrzedzają krew, "wypłukują" trójglicerydy. Jedz, by odetkać żyły
Woda goździkowa zamiast herbaty? Sprawdzamy, czy na pewno jest zdrowa
Woda goździkowa zamiast herbaty? Sprawdzamy, czy na pewno jest zdrowa
Lek na zgagę na cenzurowanym. Zwiększa ryzyko powikłań, dewastuje nerki
Lek na zgagę na cenzurowanym. Zwiększa ryzyko powikłań, dewastuje nerki
Myślała, że choruje na grypę. Diagnoza raka nią wstrząsnęła
Myślała, że choruje na grypę. Diagnoza raka nią wstrząsnęła
Jedz, by serce biło jak dzwon. "Zmniejsza ryzyko cukrzycy, udaru"
Jedz, by serce biło jak dzwon. "Zmniejsza ryzyko cukrzycy, udaru"
Cicha epidemia niszczy wątrobę. Wielu chorych żyje bez diagnozy
Cicha epidemia niszczy wątrobę. Wielu chorych żyje bez diagnozy
Ten nawyk może osłabiać kontrolę nad pęcherzem. Lekarz ostrzega
Ten nawyk może osłabiać kontrolę nad pęcherzem. Lekarz ostrzega
NFZ zapłaci mniej za nadwykonania. Wracają ograniczenia w AOS
NFZ zapłaci mniej za nadwykonania. Wracają ograniczenia w AOS
Zmiany od 1 kwietnia. Te leki zostaną objęte refundacją
Zmiany od 1 kwietnia. Te leki zostaną objęte refundacją