Każdego dnia pokonują kilometry, by zrobić sąsiadom testy na HIV

Eshowe w RPA to niewielkie miasteczko, położone w okolicy setek hektarów zielonych i pofałdowanych plantacji trzciny cukrowej. Domy pojawiają się rzadko, jakby ktoś je rozrzucił po wzgórzach. Po drzewach rosnących w pobliżu drogi skaczą małpy. W takiej rzeczywistości dwie dzielne kobiety pokonują dziesiątki kilometrów dziennie. Wszystko po to, by uchronić swoich sąsiadów przed epidemią HIV i AIDS.

Babongile Luhongwane (40 lat) oraz Busisiwe Luthuli (32 lata) wyruszają w pieszą podróż po okolicy cztery razy w tygodniu. Maszerują poprzez wzgórza. Na plecach mają wypełnione sprzętem medycznym plecaki. Choć zarabiają tylko 174 dolary miesięcznie – wykonują bardzo odpowiedzialne zadanie. Robią sąsiadom testy na obecności wirusa HIV.

Miasto Eshowe i miejscowość z nim sąsiadująca, Mbongolwane, wirus HIV zdążył już dotknąć. Jak wynika z badań Lekarzy Bez Granic, wśród mieszkańców w wieku od 15 do 59 lat zarażonych jest już 25,2 proc. Ponad 56 proc. kobiet w wieku 30-39 lat jest nosicielkami wirusa. To bardzo dużo. Zresztą cała prowincja KwaZulu-Natal, do której należą Eshowe i Mbongolwane, przewyższa pod tym względem inne regiony w kraju.

Zobacz film: "Podstawowe badania, jakie powinna wykonać każda kobieta"

Dlatego też stałe wykonywanie testów na HIV wśród mieszkańców jest takie ważne. Władze liczą, że zapobiegnie to dalszemu rozpowszechnianiu wirusa HIV i epidemii AIDS. Kiedy mieszkańcy dowiadują się, że nie są nosicielami, robią wszystko, by uchronić się przed zakażeniem. Gdy dowiadują się, że są chorzy, najczęściej niezwłocznie podejmują leczenie, które może zahamować rozwój infekcji, a tym samym złagodzić objawy.

 

Według statystyk, 88,4 proc. kobiet i 69,8 proc. mężczyzn zna swój status. Te same badania zakładają, że do 2020 roku o tym, czy wirus HIV jest obecny we krwi, czy nie, dowie się 90 proc. mieszkańców prowincji KwaZulu Natal. Tutaj pojawia się jednak inny problem – większość z tych osób nie ma czasu lub ochoty badać się regularnie – najczęściej w bardzo oddalonym szpitalu.

Przyczyną niechęci do badań nie zawsze jest jednak odległość. Czasem ludzie po prostu obawiają się usłyszeć diagnozę, a czasem do wykonania badań zniechęcają ich długie kolejki, innym może brakować pieniędzy na transport. Wiele osób jednak po prostu nie chce tego robić.

Dlatego właśnie Babongile i Busisiwe postanowiły wyjść do ludzi.

Jest gorący, lipcowy ranek. Ubrane w długie spódnice, wygodne buty oraz białe koszulki z logo programu, kobiety wyruszają w drogę. Są dwiema z 86 agentów odpowiedzialnych za przeprowadzenie badań na obecność wirusa HIV i gruźlicy. Oprócz tego dystrybuują wśród sąsiadów prezerwatywy i inne środki medyczne.

  • Lubię pomagać ludziom – mówi Babongile. - Czasami ludzie nie znają swojego wyniku i nie rozumieją, jakim zagrożeniem jest HIV – dodaje.

Po długiej wędrówce Babongile i Busisiwe wchodzą do mieszkania 27-letniego Hlanganani Thugi. Mężczyzna na obecność wirusa HIV był badany rok temu. Kobiety proponują powtórzenie badania. Po krótkim namyśle Thugi się zgadza. Zanim to jednak nastąpi – kobiety przestawiają mu informacje na temat wirusa: jak jest przenoszony, jak się go leczy i przede wszystkim – czym grozi zarażenie. Następnie wykonują test. Nakłuwają igłą palec mężczyzny i wyciskają kroplę krwi na skrawek papieru. Po około 20 minutach wszystko jest jasne: test wyszedł negatywnie.

Nie zawsze to wszystko jest takie proste. Kiedy ludzie dowiadują się, że są nosicielami HIV, nie dowierzają. - Czasami płaczą, ponieważ wynik się zmienił. Ostatnim razem był przecież negatywny – opowiada Babongile.

Kiedy takie sytuacje się zdarzają, kobiety przypominają pacjentowi, że nie tylko on jest nosicielem. Że ktoś go zaraził. Wtedy też wyjaśnia jak działa leczenie antyretrowirusowe.

Zdarza się, że niektórzy odmawiają wykonania badań. Wiedzą, że przez uprawianie seksu bez zabezpieczenia są w grupie zwiększonego ryzyka.  - Obawiają się, że są zarażeni – mówi Babongile. - W gospodarstwach, w których mieszka pięć osób, zaledwie dwie-trzy swobodnie rozmawiają o problemie HIV. Reszta ucieka. Szczególnie młodzi chłopcy.

W takich właśnie momentach kobiety czują, że marnują czas. - Mam wtedy ochotę powiedzieć: spójrz, szłam do ciebie w upale kilka kilometrów, ponieważ wiem, że wykonanie tego testu będzie dla ciebie słusznym rozwiązaniem. Mam też ochotę zapytać: czy to ma sens?  - mówi Babongile. Ale właśnie wtedy przychodzi refleksja: nie robię tego dla pieniędzy. Robię to, bo kocham pomagać ludziom, wśród których mieszkam – kończy.

W Polsce HIV rozprzestrzenia się szybko i stanowi realne zagrożenie. Jak wynika ze statystk Najwyższej Izby Kontroli, każdego roku liczba zarażonych wirusem wzrasta. Najczęściej nosiecielami są nieświadome niczego osoby. Eksperci alarmują: grozi nam epidemia.

Zakażenie wirusem HIV prowadzi do AIDS, czyli do zespołu nabytego niedoboru odporności, który może prowadzić do śmierci. Jak podaje ONZ, na świecie 36,7 mln osób jest nosicielami wirusa. Większość zamieszkuje tereny Afryki Subsaharyjskiej.

Niedawno ONZ poinformowała także o wzrastającej - mimo usilnych działań zapobiegających zakażeniom HIV - liczbie chorych w Rosji (wzrost o 60 proc.) i na Ukrainie (o 10 proc.).

 

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Podoba Ci się ten artykuł? Chcesz więcej? Polub
    i bądź na bieżąco!