Kolejka górska jak wypadek samochodowy. "Ogromne siły kinetyczne"

Słynny rollercoaster X2 został zamknięty. Raport CNN na jego temat pokazał, że korzystanie z tej atrakcji doprowadziło do śmierci lub poważnych problemów zdrowotnych u kilkunastu osób. Czy to znaczy, że korzystanie z kolejek jest groźne dla mózgu?

Lekarze mówią o zagrożeniach związanych z kolejkami górskimiLekarze mówią o zagrożeniach związanych z kolejkami górskimi
Źródło zdjęć: © Materiały WP • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Mateusz Różański

Amerykański park Six Flags Magic Mountain zamknął słynną kolejkę X2. W ciągu niespełna tygodnia w lipcu tego roku chirurdzy ze szpitala w południowej Kalifornii zajmowali się ratowaniem dwóch kobiet cierpiących na podobne urazy mózgu spowodowane korzystaniem z tej kolejki. Ciężkie obrażenia, których doznały, przypominały urazy powstające podczas zderzeń przy dużej prędkości lub innych gwałtownych wypadkach drogowych. Śledztwo CNN ujawniło, że z tą popularną atrakcją od lat wiązano przypadki poważnych uszkodzeń mózgu.

Rollercoaster jak wypadek samochodowy

Śledztwo CNN ujawniło, że korzystanie z kolejki X2i mogło się skończyć ciężkim uszkodzeniem mózgu: od rozlanego urazu aksonalnego i rozerwania tkanek, przez obrzęk i krwiaki podtwardówkowe, aż po śpiączkę i śmiertelne krwawienia śródczaszkowe.


WIDEO
Kardiolog: Miażdżyca jest jak rozsiany nowotwór


Jak wynika ze śledztwa amerykańskiej stacji, ekstremalne przeciążenia, rotacja foteli i prędkość sięgająca 120 km/h sprawiają, że ciało poddawane jest ogromnym siłom (dla porównania: najszybsza kolejka w Polsce osiąga prędkość maksymalną 142 km/h). Jak udowodnił raport na temat bezpieczeństwa tej atrakcji, pasy chronią ciało, ale nie mózg, który pod wpływem siły kinetycznej uderza o ścianki czaszki niczym podczas wypadków samochodowych przy dużej prędkości.

W dokumencie opisano przypadki osób, które zostały poszkodowane na skutek urazów po skorzystaniu z X2. Jedną z nich była Selena O'Neil – w 2014 r. jako 17-latka po zejściu z kolejki odczuwała silny ból głowy, zaburzenia widzenia oraz problemy z chodzeniem. Lekarze zdiagnozowali u niej krwiak podtwardówkowy (nagromadzenie krwi na powierzchni mózgu). Z dokumentów sądowych podawanych przez CNN wynika również, że przed wypadkiem Seleny co najmniej pięć innych osób trafiło do szpitala po przejażdżce tą samą kolejką – w tym 62-letni mężczyzna, który pozwał park w 2009 r. z powodu urazu mózgu.

Czy jednak coraz popularniejsze w naszym kraju kolejki górskie są równie groźne?

Pojedyncze przypadki

– Jako lekarze spotykamy w naszej praktyce pacjentów z urazami po wypadkach w lunaparkach i kolejkach górskich. Na szczęście nie są to zdarzenia masowe, lecz pojedyncze przypadki, które wpisują się w szerszą grupę pacjentów urazowych – zaznacza neurolog prof. Konrad Rejdak, członek Rady Programowej Europejskiej Akademii Neurologii. – Trzeba jednak pamiętać, że na urządzeniach typu kolejki górskie czy karuzela działają potężne siły kinetyczne. Gdy dochodzi tam do wypadku czy awarii zapięć, rzadko kończy się to na samym urazie głowy – najczęściej mamy do czynienia z tzw. politraumą, czyli ciężkimi urazami wielonarządowymi i złamaniami, a pacjenci w stanie krytycznym trafiają bezpośrednio do specjalistycznych centrów urazowych – podkreśla.

Ogromne siły kinetyczne

Jednak nie trzeba wypaść lub ulec innemu widocznemu wypadkowi, by korzystanie z kolejki górskiej mogło zaszkodzić naszemu układowi nerwowemu.

Na urządzeniach typu rollercoaster działają ogromne siły kinetyczne. Dochodzi wówczas do wyjątkowo szybkich wstrząsów – gwałtownych ruchów w górę, w dół i na boki. Pamiętajmy, że choć mózg jest chroniony przez opony mózgowe oraz przestrzeń płynową, to i tak podlega silnym wygięciom i wychyleniom – zauważa prof. Konrad Rejdak. – Oczywiście system przyznawania atestów takich urządzeń teoretycznie powinien nas chronić, ale dopiero czas pokazuje skutki takich mikrourazów. Doskonałym przykładem jest futbol amerykański – mimo stosowania kasków, po latach okazuje się, że powtarzalne mikrowstrząsy nie są dla mózgów zawodników obojętne – dodaje neurolog.

Lekarz podkreśla, że silne przeciążenia mogą mieć zgubny wpływ również na zmysł równowagi.

– W uchu wewnętrznym, w kanałach półkolistych i układzie przedsionkowym, znajdują się receptory niezwykle wrażliwe na ruch. Gwałtowne przyspieszenia mogą doprowadzić do ich uszkodzenia, co przy powtarzających się incydentach skutkuje utrwalonymi problemami ze zdrowiem, na przykład przewlekłymi zawrotami głowy – wskazuje prof. Rejdak.

– Osobiście odradzam regularne korzystanie z tak ekstremalnych rozrywek. Nie jestem ich bezwzględnym przeciwnikiem, ale z medycznego punktu widzenia to niepotrzebne ryzyko. Nigdy do końca nie wiemy, co drzemie w naszym organizmie i czy nie mamy ukrytej patologii, która nagle da o sobie znać właśnie w momencie ekspozycji na tak ogromne przeciążenia i przyspieszenia – zauważa.

Gorsza plaga: hulajnogi

– W naszej klinice nie obserwujemy wysypu urazów związanych z zabawą w parkach rozrywki czy z górskimi kolejkami. Nie ma tu mowy o jakiejś sezonowej pladze – to raczej stała liczba rutynowych przypadków. Dominującym problemem lata pozostają niestety zupełnie inne aktywności – informuje dr hab. n. med. Maciej Radek z Kliniki Neurochirurgii, Chirurgii Kręgosłupa i Nerwów Obwodowych USK nr 2 Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

– Jeśli chodzi o urazy wakacyjne, największą plagą są obecnie wypadki komunikacyjne z udziałem hulajnóg. Pacjenci bez odpowiedniego zabezpieczenia, w tym bez kasków, trafiają do nas nie po urlopach, ale bezpośrednio z miejsca zdarzenia. Przyczyną jest brak środków ochrony osobistej, nadmierna prędkość oraz jazda pod wpływem alkoholu. Najczęściej dochodzi wtedy do ciężkich urazów głowy, twarzoczaszki oraz kręgosłupa – zwraca uwagę dr hab. n. med. Maciej Radek.

Problem ten potwierdza prof. Rejdak, wskazując na dwa momenty w roku widoczne w rozkładzie przyjęć na neurologii – pierwszy szczyt przypada właśnie na sezon letnio-jesienny, a drugi na zimę (gołoledź i sporty zimowe).

Do tego dochodzi problem wypadków motocyklowych, w których – poza urazami wielonarządowymi – bardzo często diagnozuje się uszkodzenia splotu ramiennego, stanowiące wyjątkowo trudny w leczeniu typ urazu nerwów obwodowych.

Nie bagatelizuj objawów

Zarówno w przypadku wypadków na hulajnogach, upadku z drabiny, jak i przejażdżki na ekstremalnym rollercoasterze, najgroźniejszym zjawiskiem z punktu widzenia medycyny jest bagatelizowanie urazu.

Nawet niepozorny uraz może uszkodzić mózg i dać o sobie znać dopiero po wielu tygodniach. Bywa tak, że ostry krwiak podtwardówkowy nie powiększa się gwałtownie, lecz z czasem ulega wchłanianiu i przekształca w tzw. wodniak – tłumaczy prof. Rejdak. – Pacjent wraca do codziennych obowiązków, bagatelizując zdarzenie, aż nagle pojawia się zaskoczenie podczas badania obrazowego. Częstym problemem jest też bagatelizowanie urazów doznanych w stanie nietrzeźwości. Pierwsze objawy są błędnie utożsamiane z upojeniem alkoholowym, a pacjenci zgłaszają się dopiero wtedy, gdy po tygodniach dane uszkodzenie mózgu zaczyna dawać poważne sygnały ubytkowe – dodaje.

Jakie sygnały uszkodzenia mózgu powinny być dla nas alarmujące?

– Kluczowym wskaźnikiem jest utrata przytomności – nawet jeśli trwa tylko chwilę, oznacza to, że siła kinetyczna była na tyle duża, iż doszło do wstrząśnienia mózgu i naciągnięcia jego struktur – alarmuje prof. Rejdak. – Bezwzględnym sygnałem ostrzegawczym wymagającym pilnej diagnostyki są tzw. objawy ubytkowe: nierówność źrenic, podwójne widzenie, asymetria w zakresie twarzy czy uporczywy ból głowy, który nie ustępuje po zażyciu powszechnych leków przeciwbólowych – wymienia ekspert.

Prędzej z drabiny niż z kolejki

Prof. Konrad Rejdak podkreśla, że w Polsce lekarze znacznie częściej zajmują się dużo mniej spektakularnymi, lecz powszechnymi przypadkami.

Cichym źródłem poważnych urazów w okresie letnio-jesiennym są m.in. prace przydomowe w ogrodzie lub na roli. – W tym okresie szczególnym zagrożeniem są upadki z wysokości – z drabin czy bezpośrednio z drzew podczas zbioru owoców. Podejmujemy wówczas prace fizyczne, którymi na co dzień się nie zajmujemy –podkreśla prof. Konrad Rejdak.

Dodaje przy tym, że polscy neurolodzy z różnych szpitali otrzymują w tym czasie wiele sygnałów i próśb o przejęcie pacjentów i dalsze leczenie dla Polaków pracujących za granicą, którzy doznali tam urazu.

Co ciekawe, realne zagrożenie generuje też nagły zryw aktywności u osób nieprzygotowanych fizycznie. – Nagły szczyt aktywności na wakacjach u osoby, która przez cały rok prowadzi siedzący tryb życia, bywa bardzo niebezpieczny – ostrzega dr hab. Maciej Radek. – Kręgosłup "zawodnika z kanapy" nie wytrzymuje gwałtownego przeciążenia. Efektem mogą być objawy dyskopatii lędźwiowej lub szyjnej, które ujawniają się lub nasilają dopiero po kilku tygodniach, ostatecznie wymagając nawet operacji – tłumaczy ekspert.

Na tym tle wyróżnia się jednak jeden bardzo pozytywny trend. – Mamy znacznie mniej urazów odcinka szyjnego kręgosłupa spowodowanych skokami do wody na tzw. główkę. Kiedyś była to prawdziwa plaga zbierająca żniwo. Wygląda na to, że wieloletnie akcje edukacyjne przyniosły realny efekt – dodaje neurochirurg.

Źródła: WP abcZdrowie, Daily Mail, CNN

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie