Kolejna porodówka znika z mapy. Pacjentki z Wielkopolski w kropce
Od 1 lipca mieszkanki Ostrzeszowa i okolic stracą dostęp do lokalnego oddziału położniczego. Władze szpitala tłumaczą decyzję kryzysem kadrowym, malejącą liczbą porodów i rosnącymi kosztami utrzymania oddziału. To kolejna porodówka, która znika z mapy Polski w obliczu pogłębiającego się niżu demograficznego.
Decyzję podjęto po szczegółowej analizie
Od początku lipca przyszłe mamy z Ostrzeszowa będą musiały szukać miejsca do porodu poza swoim miastem. Zarząd Ostrzeszowskiego Centrum Zdrowia zdecydował o zamknięciu oddziału położniczego. Powodem są problemy kadrowe, coraz mniejsza liczba porodów oraz wysokie koszty utrzymania pełnej gotowości medycznej.
Jak poinformowała Marta Żbikowska-Cieśla, rzeczniczka Wielkopolskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia w Poznaniu, decyzja została poprzedzona szczegółową analizą sytuacji placówki.
– Decyzja o zamknięciu oddziału położniczego w ostrzeszowskim szpitalu została podjęta przez zarząd lecznicy po szczegółowej analizie sytuacji kadrowej, demograficznej, organizacyjnej i finansowej spółki – przekazała Polsat News rzeczniczka.
Według NFZ jednym z najważniejszych problemów jest brak lekarzy oraz niewielka liczba porodów, która od kilku lat systematycznie spada.
– W uzasadnieniu wskazano m.in. na trwały kryzys kadrowy w zakresie personelu lekarskiego, małą liczbę porodów i duże koszty stałe utrzymania pełnej gotowości medycznej i kadrowej przy znikomym obłożeniu łóżek – wyjaśniła Marta Żbikowska-Cieśla.
Dane pokazują wyraźny trend spadkowy. W 2023 roku w ostrzeszowskim szpitalu odebrano 362 porody, rok później było ich 347, natomiast w 2025 roku już tylko 308.
Pacjentki będą rodzić w innych miastach
Likwidacja oddziału oznacza, że mieszkanki powiatu ostrzeszowskiego będą musiały korzystać z porodówek w sąsiednich miejscowościach. Najbliżej znajdują się szpitale w Kępnie i Ostrowie Wielkopolskim, oddalone odpowiednio o 19 i 34 kilometry. Do dyspozycji pozostają również placówki w Kaliszu, Jarocinie, Krotoszynie, Pleszewie oraz Oleśnicy.
Szpital zapewnia jednak, że nie wycofuje się całkowicie z opieki nad kobietami. Nadal będzie działać poradnia ginekologiczno-położnicza, która ma kontynuować świadczenia finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
Pacjentki nadal będą mogły korzystać z opieki specjalistycznej obejmującej prowadzenie ciąży, diagnostykę chorób ginekologicznych, leczenie zaburzeń hormonalnych, profilaktykę raka szyjki macicy i zakażeń HPV oraz wsparcie kobiet w okresie menopauzy.
Problem dotyczy całej Polski
Przypadek Ostrzeszowa nie jest odosobniony. W ostatnich latach wiele szpitali ogranicza działalność oddziałów położniczych lub całkowicie je zamyka. Głównymi przyczynami są malejąca liczba urodzeń, trudności ze znalezieniem personelu medycznego oraz rosnące koszty funkcjonowania.
Wiosną szeroko komentowano sytuację porodówki w Lesku, określanej niegdyś jako "ostatnia porodówka w Bieszczadach". Także tam liczba porodów była zbyt mała, by utrzymać oddział w dotychczasowej formule.
W ostatnim czasie zamknięto lub zawieszono działalność oddziałów położniczych m.in. w Chodzieży, Gostyniu, Nowym Tomyślu, Grodzisku Wielkopolskim, Złotowie i Turku. Każda taka decyzja budzi niepokój mieszkańców, którzy obawiają się pogarszającego się dostępu do opieki okołoporodowej.
Jednocześnie nie wszystkie doniesienia o likwidacji porodówek znajdują potwierdzenie. Niedawno dyrekcja Szpitala Specjalistycznego w Brzozowie zdementowała pojawiające się w mediach informacje o planowanym zamknięciu tamtejszego oddziału ginekologiczno-położniczego, podkreślając, że placówka funkcjonuje bez zmian i nie prowadzi żadnych działań zmierzających do jego likwidacji.
Źródło: Polsat News
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.