Transport pacjentów z Węgier. "Sytuacja zmienia się z godziny na godzinę"

Pierwsza grupa Polaków poszkodowanych w tragicznym wypadku autokaru na Węgrzech wróciła już do kraju. W poniedziałek wieczorem na lotnisku w Jasionce wylądował samolot z 21 osobami. Pięć z nich zostało przewiezionych do szpitali, a 16 nie wymagało hospitalizacji i zostało odebranych przez rodziny. Na Węgrzech wciąż pozostaje 18 hospitalizowanych Polaków.

Bartosz Gubernat, zdj. LinkedIn
Bartosz Gubernat, zdj. LinkedIn
Źródło zdjęć: © pap
Magdalena Pietras

Pierwszy transport rannych

W poniedziałek, 17 sierpnia, wieczorem na lotnisku w podrzeszowskiej Jasionce wylądował samolot z pierwszą grupą osób poszkodowanych w wypadku na Węgrzech. Do Polski wróciło 21 pacjentów. Pięć osób zostało przewiezionych do dwóch szpitali, natomiast pozostałych 16 nie wymagało dalszej hospitalizacji i zostało zabranych przez rodziny. Jak poinformowała wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul, życiu hospitalizowanych osób nic nie zagraża.

Wcześniej wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk informowała, że specjalnym samolotem ma wrócić 22 pacjentów. Ostatecznie z lotniska w Debreczynie po godz. 19 wystartował samolot z 21 poszkodowanymi. Jak doprecyzowało MSZ, jeden z pacjentów zdecydował się na powrót z rodziną.

Wojewoda przekazała również, że w czterech szpitalach na Węgrzech nadal hospitalizowanych jest 18 osób, a pięć innych zostało już wypisanych i zabranych przez rodziny do Polski. Kolejne transporty będą możliwe, gdy pozwoli na to stan zdrowia pacjentów.

Jeszcze przed przylotem poszkodowanych Bartosz Gubernat, rzecznik prasowy wojewody podkarpackiego, mówił WP abcZdrowie, że działania rozpoczęto wcześniej, zanim zapadły ostateczne decyzje dotyczące transportu.

– Jako urząd wojewódzki już wczoraj przygotowaliśmy się na różne warianty, w tym na możliwość transportu poszkodowanych do naszych szpitali. Miejsca w placówkach są przygotowane. Możliwy jest transport około 20 osób, choć w tej chwili nie mam dokładnej liczby. Wiemy natomiast, że cztery osoby na pewno wymagają hospitalizacji i dla nich miejsca są już zarezerwowane – tłumaczył rzecznik.

– Czekamy jeszcze na informacje z dwóch pozostałych szpitali, w których przebywają ciężej ranni. Zarówno dla osób, o których już wiemy, jak i tych, w sprawie których czekamy jeszcze na dane, będziemy dobierać najlepszy możliwy szpital pod kątem dalszego leczenia – dodał. – Nie wiemy jeszcze, o której dokładnie godzinie odbędzie się transport – czy będą to godziny wczesnowieczorne, czy późniejsze.

Jak podkreślał, pacjenci mieli być kierowani do placówek w zależności od rodzaju obrażeń i zakresu potrzebnego leczenia.

Gotowość w całym regionie

Rzecznik zaznaczał, że przygotowania nie dotyczyły wyłącznie szpitali w stolicy województwa. – To nie tylko Rzeszów, ale w zasadzie cały region – mówił.

W samym Rzeszowie pod uwagę brany był m.in. Kliniczny Szpital Wojewódzki przy ul. Lwowskiej, który dysponuje rozbudowanym zapleczem ortopedycznym. – Na razie mówimy jednak głównie o lżejszych urazach, więc niewykluczone, że pacjenci z takimi obrażeniami zostaną zaopatrzeni także w innych szpitalach. To na razie jednak tylko przypuszczenie, ponieważ wciąż czekamy na pełne informacje dotyczące stanu poszkodowanych – tłumaczy Gubernat.

Służby były również przygotowane na pomoc po przylocie pacjentów. Ostatecznie 16 osób, które nie wymagały hospitalizacji, zostało odebranych przez rodziny.

Wojewoda podkarpacka poinformowała ponadto, że szpital MSWiA pozostaje przygotowany na wypadek, gdyby osoby, które wróciły do domów, poczuły się gorzej i wymagały pomocy medycznej. Mają one zostać w takiej sytuacji przyjęte i leczone priorytetowo.

"Sytuacja zmienia się z godziny na godzinę"

Przed pierwszym transportem nie było wiadomo dokładnie, ilu rannych ostatecznie trafi do Polski i do których szpitali zostaną skierowani. Decyzje zależały od informacji przekazywanych przez lekarzy na Węgrzech.

– To jest płynne i te informacje na bieżąco spływają. Sytuacja się tak naprawdę zmienia z godziny na godzinę. Cały czas jest coś nowego i my po prostu reagujemy, a ile możemy przygotować wcześniej, przygotowujemy, żeby to sprawnie wszystko szło – powiedział Bartosz Gubernat.

Dodał, że wojewoda pozostaje w stałym kontakcie z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Spraw Zagranicznych przebywającymi na miejscu. – Decyzje, które tam zapadają, są dla nas kluczowe. My w odpowiedzi działamy tak, aby było najlepiej dla pacjentów – zaznaczył rzecznik.

W działania zaangażowane są również polskie służby dyplomatyczne, które na miejscu pośredniczą w kontakcie między stroną węgierską a przedstawicielami polskich władz. – Na miejscu jest konsul, który tak naprawdę jest takim łącznikiem, są przedstawiciele ministerstwa, więc komunikacja jest wzorowa – podsumował Bartosz Gubernat.

Tragiczny wypadek polskiego autokaru na Węgrzech

Do tragicznego w skutkach wypadku doszło w niedzielę, 16 sierpnia, około godz. 1 w nocy na autostradzie M3 w północno-wschodniej części Węgier, w rejonie miejscowości Mezőkeresztes. Autokarem podróżowali polscy pielgrzymi wracający z Medziugorie. Wszyscy pasażerowie byli mieszkańcami województwa podkarpackiego.

W katastrofie zginęło 12 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Poszkodowani trafili do kilku węgierskich szpitali, m.in. w Egerze i Nyíregyházie.

Po tragedii premier Donald Tusk zdecydował o wysłaniu na Węgry polskiego samolotu specjalnego z przedstawicielami Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz służb medycznych. Polscy lekarze oceniają stan rannych i możliwości ich dalszego leczenia w kraju.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie