Szkodniki w mące i niezgodny skład
Kontrola objęła cały kraj. Inspektorzy odwiedzili 88 producentów, hurtowników, importerów i sklepów oferujących przetwory zbożowe. Nieprawidłowości stwierdzono w 27 podmiotach, czyli 30,7 proc. skontrolowanych. Jednym z najbardziej niepokojących wyników była obecność szkodników w 2,4 proc. skontrolowanych partii. Mąka, w której je znaleziono, została przeznaczona do utylizacji.
WIDEO"Kortyzolowy brzuch". Ekspert mówi, skąd się bierze
Znacznie częściej pojawiały się problemy z parametrami fizykochemicznymi. Dotyczyły 13,3 proc. sprawdzonych partii. Badania laboratoryjne wykazywały, że rzeczywista zawartość błonnika, białka lub tłuszczu różniła się od wartości deklarowanych przez producentów. Inspektorzy stwierdzali również nieprawidłową zawartość popiołu oraz zbyt wysoką wilgotność mąki.
Jeszcze częściej zastrzeżenia budziły etykiety. Błędy w oznakowaniu wykryto w 18,9 proc. kontrolowanych partii. IJHARS zwraca uwagę, że informacje umieszczone na opakowaniu powinny pozwalać konsumentowi jednoznacznie rozpoznać produkt.
IJHARS zwraca uwagę, że informacje umieszczone na opakowaniu powinny pozwalać konsumentowi jednoznacznie rozpoznać produkt. Przykładem są mąki z dawnych odmian pszenicy. Zamiast samego określenia "mąka orkiszowa" prawidłowa nazwa powinna wskazywać, że orkisz jest odmianą pszenicy, np. "mąka pszenna orkiszowa" lub "mąka z pszenicy orkisz".
Znaczenie mają również popularne określenia "razowa" i "graham". Mąka razowa, np. pszenna lub żytnia typu 2000, powstaje z przemiału całego ziarna. Określenie "graham" może natomiast pojawić się na mące pszennej typu 1850. Również napis "pełnoziarniste" nie powinien być traktowany jedynie jako hasło reklamowe. Tak oznaczony produkt powinien pochodzić z przemiału całego ziarna, obejmującego okrywę nasienną, bielmo i zarodek.
Inspektorzy zakwestionowali część etykiet
Podczas kontroli znajdowano mąki z niewłaściwie podanym typem oraz produkty, których nazwy i skład różniły się w zależności od tego, czy konsument czytał opakowanie, czy opis w sklepie internetowym. Problemy dotyczyły również alergenów. Sam komunikat "zawiera gluten" nie jest wystarczający - należy wskazać zboże będące jego źródłem.
Inspektorzy zakwestionowali też hasła sugerujące szczególną jakość niektórych produktów. Na opakowaniach pojawiały się sformułowania takie jak "bez konserwantów oraz chemii" czy "bez żadnych polepszaczy czy też konserwantów". Taki przekaz może wprowadzać konsumenta w błąd, jeśli sugeruje właściwość, podczas gdy stosowanie substancji konserwujących w tych produktach i tak nie jest dozwolone.
Wśród pozostałych uchybień znalazły się błędne wartości odżywcze, niewłaściwie podawane daty minimalnej trwałości, brak instrukcji przygotowania kasz i płatków oraz brak dokumentów potwierdzających deklarowane pochodzenie zboża.
Typ mąki mówi więcej, niż może się wydawać
Podczas zakupów warto zwracać uwagę nie tylko na nazwę mąki, ale również typ. Liczba 450, 500, 1850 czy 2000 nie jest przypadkowa - odnosi się do zawartości tzw. popiołu, czyli składników mineralnych pozostających po spaleniu próbki mąki w warunkach laboratoryjnych.
Przykładowo mąka zawierająca 0,5 proc. popiołu jest oznaczana jako typ 500, a przy zawartości 2 proc. będzie to typ 2000. Typ jest jednym z parametrów pomagających określić właściwości i zastosowanie mąki. Co ciekawe, określenia "poznańska" i "wrocławska" nie informują o miejscu produkcji mąki. Opisują jej określone właściwości.
Wyniki kontroli pokazują więc, że przy zakupie produktów zbożowych warto poświęcić chwilę etykiecie. Nazwa, typ mąki, skład, alergeny i deklarowane wartości odżywcze dostarczają znacznie więcej informacji niż atrakcyjne hasła umieszczone z przodu opakowania.
Źródło: IJHARS
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.