Przyczyna CKM
Zespół sercowo-nerkowo-metaboliczny (CKM) to zaburzenie wynikające ze wzajemnych powiązań między metabolizmem, funkcjonowaniem nerek i układem sercowo-naczyniowym. Oznacza to, że problemy metaboliczne mogą obciążać serce i nerki, co wpływa na ciśnienie tętnicze i układ krążenia. Tak powstaje błędne koło: jeden problem napędza kolejny, a te mogą pogłębiać już istniejące zaburzenia.
WIDEOWysoki cholesterol Polaków. Niepokojące dane naukowców
- To zespół współwystępujących czynników, które zwiększają zarówno ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, jak i chorób nerek. U jego podstaw bardzo często leżą nadmierna, nieprawidłowo funkcjonująca tkanka tłuszczowa i związany z nią przewlekły stan zapalny - zauważa w rozmowie z WP abcZdrowie obesitolog dr n. med. Szymon Suwała.
CKM nie jest problemem, który rozpoczyna się dopiero w starszym wieku, co pokazuje badanie opublikowane w czasopiśmie "Circulation". W analizowanej przez zespół z Northwestern University w USA grupie 1283 osób, których średni wiek wynosił 23 lata, blisko 80 proc. zakwalifikowano do jednego ze stadiów CKM. Im bardziej zaawansowane było stadium, tym częściej obserwowano oznaki uszkodzenia tętnic szyjnych.
- Amerykanie na opisanie tego zespołu używają skrótu CKM. Nam kojarzy się z karabinem maszynowym. To dobre skojarzenie, bo zespół sercowo-nerkowo-metaboliczny naprawdę zabija - ostrzegał prof. Grzegorz Dzida, diabetolog z Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, podczas prezentacji raportu dotyczącego CKM.
Warto zaznaczyć, że badana grupa charakteryzowała się niekorzystnymi wskaźnikami dotyczącymi diety oraz aktywności fizycznej. Taki styl życia wcale jednak nie odbiega znacząco od tego, jak na co dzień funkcjonuje znaczna część społeczeństwa. Nadwagę lub otyłość ma już ponad połowa dorosłych Polaków, a według niektórych szacunków problem może dotyczyć nawet dwóch trzecich dorosłej populacji.
- Zespół sercowo-nerkowo-metaboliczny jest opisywany coraz częściej. Najpierw otyłość i cukrzyca, potem pojawia się uszkodzenie serca, co z kolei prowadzi do uszkodzenia nerek, a to natomiast znowu uszkadza serce i pogarsza metabolizm. To błędne koło, które należy przerwać, a najlepiej doprowadzić do tego, żeby nie wystąpiło - alarmował w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Dzida.
Zaczyna się od otyłości
CKM bardzo często zaczyna się właśnie od nieprawidłowej masy ciała. Nadmiar tkanki tłuszczowej sprzyja insulinooporności, zaburzeniom poziomu glukozy, przewlekłemu stanowi zapalnemu i nadciśnieniu. Te z kolei obciążają naczynia krwionośne i nerki. Gdy nerki zaczynają gorzej pracować, trudniej jest utrzymać prawidłowe ciśnienie i równowagę wodno-elektrolitową, co dodatkowo obciąża serce i układ krążenia.
- Choroba otyłościowa może prowadzić do ponad 200 różnych powikłań. Są wśród nich choroby sercowo-naczyniowe i powikłania miażdżycy, ale także cukrzyca, stan przedcukrzycowy, zaburzenia lipidowe czy choroby nerek związane z otyłością. Dlatego w przypadku zespołu metabolicznego to właśnie choroba otyłościowa bardzo często pozostaje problemem leżącym u jego podstaw - ostrzega dr Suwała.
Zespół sercowo-nerkowo-metaboliczny może rozwijać się powoli i przez długi czas pozostawać praktycznie niewidoczny. Podwyższony cholesterol zazwyczaj nie boli. Nadciśnienie może przez lata nie dawać charakterystycznych objawów. Można więc czuć się całkiem dobrze, gdy w organizmie stopniowo kumulują się czynniki zwiększające ryzyko poważnych schorzeń.
- O otyłości musimy myśleć jak o chorobie, a nie problemie kosmetycznym czy defekcie estetycznym. To choroba, którą trzeba skutecznie leczyć. To właśnie choroba otyłościowa jest praprzyczyną wszystkich pozostałych powikłań - dodaje dr Suwała.
Styl życia sprzyja otyłości
CKM można podzielić na pięć stadiów: od pierwszych niekorzystnych czynników metabolicznych, przez rosnące ryzyko chorób nerek i układu krążenia, aż po już rozpoznaną chorobę sercowo-naczyniową.
- Współczesny styl życia bardzo sprzyja rozwojowi choroby otyłościowej. Mamy łatwy dostęp do wysokokalorycznej, ultraprzetworzonej żywności, a jednocześnie coraz mniej ruszamy się na co dzień. W efekcie łatwo dostarczamy organizmowi więcej energii, niż jesteśmy w stanie wykorzystać. Nadmiar odkłada się w postaci tkanki tłuszczowej, która z czasem może zacząć produkować więcej substancji prozapalnych. To napędza rozwój choroby otyłościowej, a wraz z nią kolejnych zaburzeń wchodzących w spektrum CKM - tłumaczy obesitolog.
- Powodem, dla którego tak wiele osób jest w grupie ryzyka, jest nasz styl życia. Nie stronimy także od używek - alkoholu czy papierosów. To wszystko prowadzi do rozwoju chorób serca i nerek. Te problemy na siebie działają i się napędzają. Choroby serca uszkadzają nerki, a choroby nerek sprzyjają uszkodzeniom funkcji serca - pojawieniu się np. nadciśnienia tętniczego - mówił w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Piotr Jankowski, kardiolog.
Choroba nie patrzy na wiek
Wielu osobom młody wiek daje złudne poczucie bezpieczeństwa. Można mieć 25 czy 30 lat, dobrze się czuć, a jednocześnie mieć nadciśnienie, nieprawidłowy cholesterol czy podwyższoną glukozę. Miażdżyca nie zaczyna się dopiero po pięćdziesiątce, to proces, który trwa latami i z czasem prowadzi do poważnych konsekwencji.
- Pierwszym krokiem jest świadomość, że mamy do czynienia z chorobą, która często wymaga pomocy całego zespołu terapeutycznego. Warto zacząć od lekarza rodzinnego, a w zależności od potrzeb w leczenie mogą włączyć się dietetyk, fizjoterapeuta oraz lekarze specjaliści, szczególnie gdy powikłania dotyczą już serca czy nerek. Chodzi o to, żeby krok po kroku przerwać to koło samozagłady, samonapędzający się mechanizm, w którym kolejne zaburzenia metaboliczne prowadzą do następnych powikłań - podkreśla dr Suwała.
Ważne jest więc nie tylko leczenie chorób, które już się pojawiły, ale też odpowiednio wczesne wychwycenie czynników ryzyka. Dlatego warto regularnie wykonywać badania i nie odkładać leczenia na później. W przypadku zespołu CKM szczególnego znaczenia nabiera również kontrola nerek, o których w profilaktyce mówi się zdecydowanie rzadziej niż o sercu.
- Lista tych powikłań jest naprawdę długa. Wszelkie choroby serca, problemy z nerkami, konieczność prowadzenia dializ, demencja, obniżenie jakości życia. Ten zespół wpływa na cały nasz organizm i go dewastuje - ostrzegał prof. Jankowski.
Nie bez znaczenia pozostają również codzienne wybory. Regularny ruch nie musi oznaczać intensywnych treningów. Więcej chodzenia, wybranie schodów zamiast windy czy rezygnacja z samochodu na krótkich dystansach również zwiększają codzienny wydatek energetyczny. Podobnie dieta nie musi zmienić się z dnia na dzień. Znaczenie ma przede wszystkim to, co robimy przez miesiące i lata.
- Samodzielne poradzenie sobie z chorobą nie jest niemożliwe, ale ekstremalnie trudne. Choroba otyłościowa jest bowiem chorobą przewlekłą i nawracającą. Towarzyszą jej nie tylko zmiany w tkance tłuszczowej, ale często również zaburzenia kontroli impulsów, co jak najbardziej sprzyja nadmiernemu przyjmowaniu pokarmu i nieprawidłowemu bilansowi energetycznemu. Samodzielna zmiana jest możliwa, ale wymaga ogromnej samokontroli, konsekwencji i zaangażowania - podsumowuje dr Suwała.
Źródła: Circulation, PZH, WHO
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.