Maxxing w diecie – hit czy zagrożenie? Eksperci nie mają wątpliwości
Coraz więcej osób, podążając za internetowymi trendami, wybiera maxxing, czyli maksymalizowanie białka lub błonnika w diecie. Eksperci ostrzegają jednak, że więcej nie zawsze znaczy lepiej.
Maxxing zdobywa popularność
W mediach społecznościowych coraz większą popularność zdobywają trendy polegające na maksymalizowaniu spożycia wybranych składników odżywczych. Jednym z nich jest fibermaxxing, czyli dążenie do jak najwyższej podaży błonnika. Drugim — proteinmaxxing, oparty na przekonaniu, że im więcej białka w diecie, tym lepiej dla zdrowia, sylwetki i metabolizmu.
Zwolennicy obu podejść przekonują, że to prosty sposób na poprawę samopoczucia, pracy jelit, kontroli masy ciała i ogólnej kondycji organizmu. Eksperci nie kwestionują znaczenia ani błonnika, ani białka, ale podkreślają, że w żywieniu nie zawsze sprawdza się zasada "więcej znaczy lepiej".
Fibermaxxing, czyli błonnik pod lupą
Specjaliści zwracają uwagę, że większość osób rzeczywiście spożywa zbyt mało błonnika. To ważny składnik diety, obecny głównie w warzywach, owocach, roślinach strączkowych, pełnych ziarnach, orzechach i nasionach. Wspiera pracę jelit, pomaga utrzymać regularność wypróżnień, a także korzystnie wpływa na poziom cholesterolu i cukru we krwi.
Część rodzajów błonnika ulega fermentacji w jelicie grubym, prowadząc do powstawania krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych, które wiązane są z działaniem przeciwzapalnym i wsparciem zdrowia metabolicznego. To dlatego błonnik stał się jednym z bohaterów internetowych porad żywieniowych.
Jednocześnie eksperci ostrzegają, że przesada w spożyciu może przynieść odwrotny skutek. W sieci można znaleźć przykłady jadłospisów dostarczających nawet 70–80 gramów błonnika dziennie. Dla wielu osób może to oznaczać wzdęcia, gazy, uczucie pełności, bóle brzucha, a nawet biegunkę.
— Maxxing może być złym pomysłem dla wielu osób — mówi Sara Rosenkranz, profesor nauk o żywieniu i kinezjologii na University of Nevada w Las Vegas. — To, do czego naprawdę powinniśmy dążyć, to optymalizacja, czyli dostarczanie odpowiedniej ilości błonnika wraz z innymi składnikami odżywczymi — dodaje.
Zobacz także: Syci i jest źródłem białka. Najzdrowszy rodzaj nabiału
Proteinmaxxing. Białko jako nowy dietetyczny priorytet
Obok błonnika ogromne zainteresowanie budzi dziś także białko. Proteinmaxxing promuje zwiększanie jego ilości w codziennej diecie, często za pomocą wysokobiałkowych przekąsek, odżywek, batonów i produktów reklamowanych jako "proteinowe". Trend ten szczególnie silnie trafia do osób aktywnych fizycznie, chcących schudnąć lub utrzymać masę mięśniową.
Białko rzeczywiście pełni w organizmie wiele ważnych funkcji. Jest niezbędne do budowy i regeneracji tkanek, wspiera mięśnie, uczestniczy w produkcji enzymów i hormonów, a także pomaga utrzymać uczucie sytości po posiłku. To właśnie dlatego często bywa przedstawiane jako składnik sprzyjający redukcji masy ciała i lepszej kontroli apetytu.
Eksperci zaznaczają jednak, że podobnie jak w przypadku błonnika, także tutaj warto zachować umiar. Dla większości osób problemem nie jest niedobór białka, lecz raczej nadmierne skupienie się na jednym składniku kosztem całej reszty diety. Zbyt duży nacisk na produkty wysokobiałkowe może wypierać inne wartościowe grupy żywności, w tym warzywa, owoce czy pełnoziarniste źródła węglowodanów.
Każdy organizm ma własne potrzeby
Nie istnieje jeden idealny model żywienia dla wszystkich. To, ile błonnika lub białka potrzebuje organizm, zależy m.in. od wieku, stanu zdrowia, poziomu aktywności fizycznej i indywidualnej tolerancji. U jednych większa ilość błonnika będzie sprzyjać pracy jelit, u innych wywoła dyskomfort. Podobnie z białkiem — jego większa podaż może być uzasadniona np. u osób starszych czy aktywnych fizycznie, ale nie oznacza to, że każdy powinien ślepo podążać za trendem proteinmaxxingu.
Co ważne, w przypadku zwiększania ilości błonnika eksperci zalecają działać stopniowo i pamiętać o odpowiednim nawodnieniu. Białko również najlepiej dostarczać głównie z naturalnych źródeł, takich jak nabiał, jaja, ryby, chude mięso, rośliny strączkowe, tofu, orzechy i nasiona.
Magdalena Pietras, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródła:
- BBC
- Lifeextension.com
- Time.com
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.