Nowe normy ciśnienia. Kardiolodzy wyjaśniają, co się naprawdę zmieniło

Od publikacji wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego dotyczących leczenia nadciśnienia minęły już blisko dwa lata, a wokół klasyfikacji wciąż narasta wiele osobliwych mitów. Regularnie pojawiają się doniesienia, jakoby kardiolodzy "obniżyli normy ciśnienia", aby więcej osób kwalifikowało się do leczenia. Nie jest to jednak prawda.

sKardiolodzy wyjaśniają, jakie ciśnienie jest prawidłowe
Źródło zdjęć: © Licencjodawca
Dominika Najda

Normy ciśnienia obowiązujące od 2024 roku

Stwierdzenie, że "obniżono normy ciśnienia", jest uproszczeniem tego, co rzeczywiście znalazło się w wytycznych. Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne nie obniżyło progu rozpoznawania nadciśnienia tętniczego, który nadal wynosi 140/90 mmHg. Zmienił się natomiast sposób klasyfikowania wyników pomiarów.


WIDEO
Nietypowe objawy nadciśnienia. Nie lekceważ ich


- Według najnowszych wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego nadciśnienie tętnicze rozpoznajemy jak dawniej od wartości 140/90 mmHg i wyższych, ale już przy wartościach 120-139/70-89 mmHg mówimy o podwyższonym ciśnieniu tętniczym. Czyli idealnie jest mieć ciśnienie tętnicze poniżej wartości 120/70 mmHg. Ta nowa, prosta kwalifikacja zaznaczona jest zresztą w wytycznych kolorami "świateł drogowych", aby lepiej zapamiętali ją także pacjenci - wskazał w WP abcZdrowie kardiolog i hipertensjolog prof. Krzysztof J. Filipiak, były prezes Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego.

Zamiast określeń "wysokie prawidłowe ciśnienie" czy "stan przednadciśnieniowy" wprowadzono kategorię "podwyższone ciśnienie tętnicze", która obejmuje wartości 120-139 mmHg ciśnienia skurczowego lub 70-89 mmHg rozkurczowego. - W 2024 roku zmieniła się klasyfikacja ciśnienia tętniczego. Nie zmieniło się kryterium rozpoznania nadciśnienia, które nadal wynosi 140/90 mmHg i więcej - mówi w WP abcZdrowie dr n. med. Ewa Uścińska, specjalistka w dziedzinie kardiologii.

- Progi są ustalane na podstawie najnowszych wyników badań, które pokazują, że im niższe ciśnienie, tym lepiej. Ponadto mamy dłuższe obserwacje pacjentów, którzy mieli wysokie albo niskie ciśnienie, zatem więcej wiemy - wyjaśnia w WP abcZdrowie prof. UM Michał Chudzik, kardiolog.

Ekspert dodaje, że optymalne z punktu widzenia ochrony narządów i zdrowia ciśnienie tętnicze mogłoby być nawet niższe niż obecnie zalecane wartości. Zaznacza jednak, że tak niskie ciśnienie u większości osób powodowałoby senność, zmęczenie, zawroty głowy, a nawet omdlenia. - Szukamy pewnego kompromisu, żeby było zdrowo, ale żebyśmy wciąż dobrze się mogli czuć, stąd zmiany - mówi.

Styl życia ważniejszy niż farmakoterapia

W sieci można też natknąć się na teorię, że zmiana wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego jest związana z interesami koncernów farmaceutycznych. Samo zakwalifikowanie do grupy z podwyższonym ciśnieniem nie oznacza jednak rozpoznania nadciśnienia ani automatycznego rozpoczęcia leczenia farmakologicznego.

- Wprowadzono pojęcie podwyższonego ciśnienia tętniczego, czyli wartości 120-139/70-89 mmHg. Badania naukowe w ostatnich latach wykazały, że już takie wartości ciśnienia to czynnik ryzyka rozwoju chorób układu krążenia. Zazwyczaj podwyższone ciśnienie tętnicze nie wymaga farmakoterapii. Oznacza natomiast konieczność modyfikacji stylu życia. Zatem głównym celem zmiany klasyfikacji ciśnienia tętniczego jest identyfikacja osób o podwyższonym ryzyku sercowo-naczyniowym - wskazuje dr Uścińska.

- Pierwszym krokiem leczenia nadciśnienia, czyli na tym etapie, na którym trafia do mnie 80-90 proc. pacjentów, zawsze jest zalecenie zmiany stylu życia. Konieczna jest redukcja masy ciała. Można przyjąć, że każdy utracony kilogram przekłada się na spadek ciśnienia tętniczego o około 1-2 mmHg. Jeśli schudniemy 10 kg, ciśnienie może obniżyć się nawet o 10-20 mmHg. To naprawdę bardzo dużo - tłumaczy kardiolog.

Ekspert wyjaśnia, że równie ważne są inne elementy stylu życia - ograniczenie soli, regularna aktywność fizyczna, znaczne ograniczenie alkoholu, a także odpowiednia ilość snu i unikanie przewlekłego zmęczenia. - Każdy z tych elementów może obniżyć ciśnienie o kolejne 1-2 mmHg. Pojedynczo może się wydawać, że to niewiele, ale gdy zsumujemy wszystkie te zmiany, okazuje się, że samo wprowadzenie zdrowego stylu życia może obniżyć ciśnienie nawet o 20-30 mmHg. Dla 90 proc. pacjentów to najlepsza ścieżka postępowania - zauważa.

O tym, czy pacjent wymaga leków, nadal decyduje lekarz na podstawie całkowitego ryzyka sercowo-naczyniowego oraz obowiązujących zaleceń. Choć zdarzają się wyjątki, tacy pacjenci są w zdecydowanej mniejszości.

- Pozostaje około 10 proc. pacjentów, to osoby, u których występuje nadciśnienie wtórne, czyli spowodowane inną chorobą, albo bardzo wysokie wartości ciśnienia tętniczego. W takich przypadkach samo wprowadzenie zmian stylu życia zwykle nie wystarcza i konieczne jest leczenie farmakologiczne. To jednak zdecydowana mniejszość - większość pacjentów może odnieść znaczące korzyści dzięki zmianie codziennych nawyków - podkreśla prof. Chudzik.

Każdy przypadek jest jednak inny, więc postępowanie zależy od pacjenta. Jeżeli chory źle toleruje nawet niewielkie podwyższenie ciśnienia tętniczego, wówczas również może zostać przepisany lek. Jednocześnie kardiolog zwraca uwagę, że jeśli wprowadzi się zmiany w stylu życia, może się okazać, że za 3-6 miesięcy nie będzie już potrzebny.

Czy organizm może się "przyzwyczaić" do wysokiego ciśnienia?

Istnieje też grupa pacjentów, którzy zapewniają, że czują się doskonale, pomimo rozpoznanego nadciśnienia. Nie oznacza to jednak, że problem nie istnieje. Nadciśnienie przez wiele lat może nie powodować żadnych dolegliwości, a mimo to stopniowo uszkadza naczynia krwionośne oraz narządy. To właśnie dlatego nazywane jest "cichym zabójcą".

- Jeżeli pacjent przez wiele lat miał bardzo wysokie ciśnienie tętnicze i go nie kontrolował, organizm w pewnym stopniu się do tego przystosował. Dlatego proces obniżania ciśnienia musi przebiegać stopniowo. Czasami trwa to nawet rok. Nigdy nie dążymy do tego, aby w krótkim czasie osiągnąć docelowe wartości ciśnienia zalecane dla wszystkich pacjentów, ponieważ zbyt gwałtowne obniżenie mogłoby być dla chorego niekorzystne - wyjaśnia lekarz.

Kardiolog dodaje, że u niektórych seniorów dopuszczalne są wyższe wartości ze względu na ryzyko gwałtownych spadków ciśnienia, które mogą doprowadzić do zawrotów głowy, omdleń i upadków. Takie decyzje są jednak podejmowane indywidualnie. Priorytetem jest nie tyle osiągnięcie określonego progu ciśnienia, ile zapewnienie bezpieczeństwa i zachowanie jakości życia pacjenta.

Komu zatem pozostają leki? - Jedynie część pacjentów wymaga wdrożenia farmakoterapii hipotensyjnej. Dotyczy to przede wszystkim osób, u których mimo postępowania niefarmakologicznego nie udaje się ograniczyć narastającego ryzyka sercowo-naczyniowego, a także pacjentów już obciążonych wysokim ryzykiem sercowo-naczyniowym - wyjaśnia dr Uścińska.

Zmiana klasyfikacji ma więc przede wszystkim ułatwić identyfikację osób, u których ryzyko chorób sercowo-naczyniowych zaczyna wzrastać, i zachęcić je do wcześniejszego wdrożenia działań profilaktycznych.

- Nadciśnienie to choroba, która nie boli, a jednocześnie w bardzo istotny sposób niszczy nasz organizm i skraca życie. Dlatego zawsze apelujemy do pacjentów, aby zwracali większą uwagę na styl życia. Kluczową rolę odgrywa aktywność fizyczna - nawet zwykły, godzinny spacer może przynieść wymierne korzyści i pomóc w obniżeniu ciśnienia tętniczego - podsumowuje prof. Chudzik.

Źródło: WP abcZdrowie, ESC

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie