Nowotwór niewidoczny dla lekarzy? Objawy przypisują innym chorobom
Pacjenci z nowotworami neuroendokrynnymi zbyt często latami pozostają bez rozpoznania, mimo narastających dolegliwości – alarmują eksperci. Wskazują, że w przypadku tego typu chorób problemem bywa nie tylko dostęp do badań, ale także to, że objawy są mało charakterystyczne i łatwo przypisywane innym schorzeniom.
W tym artykule:
Nowotwory neuroendokrynne to rzadkie i nietypowe zmiany nowotworowe, nadal słabiej rozpoznane niż wiele innych typów raka. Tworzą niejednorodną grupę chorób wywodzących się z rozproszonych komórek neuroendokrynnych, obecnych w różnych częściach organizmu – m.in. w układzie oddechowym, grasicy, przewodzie pokarmowym oraz w trzustce. Z tego powodu guzy NET mogą rozwijać się w wielu narządach i tkankach, jednak najczęściej są wykrywane w obrębie przewodu pokarmowego.
Objawy nowotworów neuroendokrynnych
Do objawów zalicza się m.in. niewyjaśnioną utratę masy ciała, przewlekłe zmęczenie, bóle, biegunkę, wzdęcia, nadmierne gazy i zgagę, a także dolegliwości przypominające astmę, napadowe zaczerwienienie skóry oraz uporczywy kaszel. Jak wskazuje profesor Raj Srirajaskanthan z powodu takiego obrazu klinicznego, chorzy bywają diagnozowani w kierunku zespołu jelita drażliwego, astmy lub menopauzy.
Pacjenci latami czekają na diagnozę
- Ten nowotwór nie zachowuje się i nie wygląda jak bardziej znane nowotwory, a w przeciwieństwie do wielu innych nie zawsze chodzi tu o wyleczenie albo pogorszenie stanu. Często oznacza konieczność życia z chorobą przez wiele lat. Dlatego potrzebujemy rozmowy, która odzwierciedla rzeczywistość tej choroby. Opóźnienia w rozpoznaniu i niespójna opieka powodują poważne i długotrwałe szkody. Tracimy cenny czas, przez co nowotwór może postępować, zanim pacjenci otrzymają potrzebne leczenie - podkreśliła Lisa Walker, szefowa organizacji Neuroendocrine Cancer UK (NCUK), cytowana przez Daily Express.
Błędne rozpoznania. "Mój nowotwór był dla lekarza niewidoczny"
Tę perspektywę potwierdza relacja 46-letniego Craiga Spiersa z Glasgow, który mówi, że potrzebował pięciu lat wizyt u lekarza rodzinnego, by usłyszeć diagnozę. Jak wspomina, wielokrotnie był odsłyany do domu. - Te wizyty do niczego nie prowadziły. Powiedziano mi nawet, że nic mi nie jest, że mam wrócić do domu i się uspokoić, bo to efekt stresu w pracy. (...) Mój nowotwór był dla lekarza niewidoczny - relacjonował. Ostatecznie dostał diagnozę nowotworu neuroendokrynnego jelita cienkiego z przerzutami do wątroby, który doprowadził także do problemów kardiologicznych.
Profesor Raj Srirajaskanthan z King’s College Hospital zwrócił uwagę, że historie pacjentów często zaczynają się podobnie: długa, kręta droga do diagnozy i poczucie bycia niesłyszanym. - W czasie mojej pracy klinicznej z pacjentami z NET siedziałem naprzeciw tysięcy chorych. Każda historia jest inna, ale często mają one niepokojąco podobny początek. Wielu pacjentów przechodzi długą i krętą drogę do diagnozy, nierzadko z błędnym rozpoznaniem zespołu jelita drażliwego, astmy lub menopauzy. Ten okres niewiedzy często wiąże się z poczuciem, że nikt ich nie słucha – pacjenci próbują pogodzić wyniszczające objawy z ‘prawidłowymi’ wynikami badań - stwierdził.
Źródło: Daily Express
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.