Nowy napój budzi kontrowersje. Lekarze alarmują: To już nie jest piwo

Jedna puszka tego trunku dostarcza organizmowi tyle samo czystego etanolu, co niemal pięć kieliszków wódki. Mowa o "piwie", które zawiera 17 proc. alkoholu. Choć etykieta nowego produktu sugeruje, że to zwykły chmielowy napój, to lekarze nie kryją oburzenia.

Lekarze alarmująPojawiło się "piwo", które ma 17 proc. Lekarze alarmują
Źródło zdjęć: © East News, Znany Lekarz
Anna Klimczyk

Nowe "piwo" ma 17 proc. alkoholu

W środku sezonu letniego, gdy problem nadużywania napojów procentowych tradycyjnie przybiera na sile, na półkach popularnych sklepów zadebiutował nowy produkt. Mowa o "piwie", które ma 17 proc. alkoholu. Dla porównania – klasyczny, jasny trunek chmielowy (np. lager lub pils) zawiera zazwyczaj od 3,5 proc. do ok. 6 proc. alkoholu.

– Puszka 500 ml o mocy 17 proc. zawiera około 67 g czystego alkoholu. To odpowiada mniej więcej: około 6,5–7 standardowym porcjom alkoholu (porcja to 10 g), około 5 kieliszkom wódki (40 ml, 40 proc.), około 5 kieliszkom wina (150 ml, 12 proc.), około 3,5 klasycznym piwom 500 ml o mocy 5 proc. – wylicza specjalistka chorób zakaźnych i ekspertka w dziedzinie hepatologii, dr n. med. Karolina Pyziak-Kowalska.

Karolina Pyziak-Kowalska
Karolina Pyziak-Kowalska © Znany Lekarz

Promocja nowego produktu odbiła się szerokim echem w mediach społecznościowych.

"Dla mnie to po prostu patologia. [...] wrzucanie na rynek takich ulepków to po prostu dolewanie oliwy do ognia. Ograniczenie alkoholu do minimum uratowałoby mnóstwo osób przed nowotworami, chorobami serca, układu krążenia czy tragicznymi wypadkami. A my niestety robimy ogromny krok w tył" – czytamy na instagramowym profilu "prosta.dieta".

Eksperci: takiego napoju nie można nazwać piwem

– Liczy się nie słowo "piwo" na etykiecie, lecz ilość czystego alkoholu w opakowaniu. "Piwo" o mocy 17 proc. dostarcza go znacznie więcej niż klasyczne piwo i dla organizmu działa bardziej jak mocny alkohol niż napój piwny. Taki poziom mocy uzyskuje się zwykle przez zamrażanie brzeczki (metoda eisbock), zastosowanie drożdży o wysokiej tolerancji na alkohol lub dodatek spirytusu, więc jest to produkt bliższy nalewce niż piwu – tłumaczy dr Pyziak-Kowalska.

Każdy gram alkoholu, nieważne w jakiej postaci wypity, jest tak samo szkodliwy. Nieważne, czy pijemy piwo, wino czy wódkę. A "piwo", które zawiera 17 proc. alkoholu, piwem nie jest. Jeśli dalej będziemy iść w taką narrację, to niedługo piwem będziemy nazywać 32-procentowy trunek. Tylko po co? Żeby poczuć się lepiej, że nie pijemy mocnego alkoholu? Otóż drodzy państwo, pijecie. A szczególnie w lecie wypijamy setki tysięcy litrów alkoholu – podkreśla prof. Andrzej Fal, prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego.

Andrzej Fal
Andrzej Fal © East News

Tak działa "piwo" 17 proc. "Szybko rośnie stężenie alkoholu"

Eksperci wskazują, że 17 proc. "piwo" zawiera taką ilość alkoholu, której organizm nie zdąży zmetabolizować w ciągu kilku godzin. W praktyce alkohol bywa obecny we krwi jeszcze następnego dnia. Co po wypiciu takiego trunku dzieje się z organizmem?

– Szybko rośnie stężenie alkoholu we krwi. Warto dodać, że dwutlenek węgla przyspiesza opróżnianie żołądka, dlatego gazowany mocny alkohol, wypity szybko i schłodzony jak zwykłe piwo, daje wyższe i szybsze szczytowe stężenie we krwi niż ta sama dawka w formie niegazowanej. Alkohol hamuje pracę ośrodkowego układu nerwowego, pogarsza refleks, ocenę sytuacji i koordynację ruchową. Rośnie ryzyko urazów, zatruć alkoholowych oraz niebezpiecznych zachowań. U części osób pojawiają się zaburzenia rytmu serca, spadki ciśnienia czy nasilone odwodnienie – tłumaczy dr Pyziak-Kowalska.

Reakcja organizmu jest proporcjonalna do ilości wypitego alkoholu. Tętno i ciśnienie wzrastają. Alkohol działa jako toksyna, szczególnie dla ośrodkowego układu nerwowego. W dłuższej perspektywie picie wysokoprocentowych trunków wyniszcza niemal każdy organ, a także zwiększa ryzyko rozwoju nowotworów. Nie zapominajmy też, że długotrwałe nadużywanie alkoholu często wywołuje również silne uzależnienie oraz rujnuje zdrowie psychiczne – wylicza prof. Fal.

Alkohol wpływa na cały organizm, jednak eksperci podkreślają, że narządem, który najbardziej "obrywa" po kontakcie z nim, jest wątroba.

– Wątroba odpowiada za metabolizm około 90 proc. spożytego alkoholu. Tak duża jednorazowa dawka stanowi dla niej znaczące obciążenie. Już pojedynczy epizod intensywnego picia prowadzi do przejściowego uszkodzenia hepatocytów i wzrostu aktywności enzymów wątrobowych. Regularne powtarzanie takich epizodów zwiększa ryzyko stłuszczenia wątroby, alkoholowego zapalenia wątroby, włóknienia i marskości. Alkohol działa toksycznie także na trzustkę, serce i mózg. Każdy narząd odczuwa jego działanie – podnosi dr Pyziak-Kowalska.

Szkodliwe promocje alkoholu w sklepach

Eksperci przyznają, że promocje każdego alkoholu powinny być zakazane. Szczególnie piętnują wakacyjne akcje, takie jak np. "4 plus 4", "12 piw plus 12 gratis", które znajdziemy w popularnych dyskontach.

– Co do zasady reklama alkoholu powinna być całkowicie zakazana w przestrzeni publicznej, także z uwzględnieniem internetu. Ja wiem, że to nie jest prosta regulacja, a egzekwowanie tych przepisów może być jeszcze trudniejsze, ale powinna w końcu zapaść. Nie wiem, dlaczego w Polsce z tego zakazu wyłączono piwo, które jest obecnie reklamowane wszędzie – np. na piknikach rodzinnych czy imprezach sportowych. Trzeba to ostro nazwać patologią. Tę sytuację może uratować tylko edukacja. Jeżeli społeczeństwo nie będzie widziało nic złego w upijaniu się, to niestety takie promocje będą nadal święcić triumfy – mówi prof. Fal.

– Z punktu widzenia zdrowia publicznego takie promocje budzą poważne zastrzeżenia. Badania pokazują, że łatwiejsza dostępność i niższa cena alkoholu sprzyjają większemu spożyciu, zwłaszcza zakupom impulsywnym. W tanich, mocnych piwach kluczowy jest koszt za gram alkoholu, jeden z najniższych na rynku, co bezpośrednio napędza konsumpcję w grupach najbardziej wrażliwych. Promocje typu "12 plus 12 gratis" normalizują kupowanie bardzo dużych ilości alkoholu i zachęcają do częstszego picia – podsumowuje dr Pyziak-Kowalska.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie