Pijesz "tylko" jedno piwo dziennie? Takie są skutki po miesiącu
Jedno piwo dziennie łatwo traktować jak niewinny sposób na rozluźnienie. Problem w tym, że organizm nie widzi w tym rytuału, tylko regularną dawkę etanolu, którą musi przerobić, zneutralizować i posprzątać. Kiedy to dzieje się dzień w dzień, skutki odczuwa cały organizm w kilku układach jednocześnie.
W tym artykule:
Cierpi wątroba i jakość snu
Klasyczna puszka piwa o pojemności 500 ml dostarcza zwykle około 200-230 kcal oraz ok. 20-25 g czystego alkoholu etylowego. To ilość odpowiadająca mniej więcej 1,5-2 standardowym porcjom alkoholu. Nawet jeśli piwo ma zwykle niższe stężenie alkoholu niż mocne trunki, wciąż dostarcza etanol, który organizm traktuje jak substancję toksyczną i metabolizuje priorytetowo.
Alkohol trafia na pierwszy front metabolizmu, bo organizm nie ma jak go zmagazynować. W efekcie wątroba koncentruje się na neutralizowaniu etanolu, a procesy związane z gospodarką tłuszczami i cukrami schodzą na dalszy plan. Przy regularności rośnie ryzyko problemów takich jak stłuszczenie wątroby i pogorszenie parametrów enzymów wątrobowych, nawet jeśli ktoś nie ma epizodów upijania się.
Zwykle nie daje to od razu spektakularnych objawów, ale mogą pojawić się sygnały ostrzegawcze, w tym przewlekłe zmęczenie, uczucie ciężkości po jedzeniu, wzdęcia, gorsza tolerancja tłustych potraw, okresowe nudności, a w badaniach podwyższone ALT, AST czy GGTP.
Droższe "małpki". Polacy przerzucą się na piwo? "Potwierdzimy to za rok"
- Nie mamy świadomości, jak działa alkohol u osoby, która ma stłuszczenie wątroby lub jej inną chorobę. Jego toksyczne działanie jest cztery razy silniejsze niż u osoby ze zdrową wątrobą. Co więcej, mówimy tu o każdym rodzaju alkoholu, również piwie. Wypicie jednego piwa jest więc dla takiej osoby równoznaczne z czterema - ostrzegał w WP abcZdrowie dr hab. n. med. Jerzy Jaroszewicz, kierownik Katedry Chorób Zakaźnych i Hepatologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.
Równolegle cierpi sen. Alkohol potrafi ułatwić zasypianie, ale często pogarsza jakość odpoczynku. Sen staje się płytszy, łatwiej o wybudzenia, a poranek nie przynosi regeneracji. Charakterystyczna jest mgła w głowie, gorsza koncentracja, rozdrażnienie, spadek motywacji i senność w ciągu dnia mimo przespanej nocy.
Gorsze trawienie i brzuch piwny
Cierpią też jelita i żołądek. Alkohol działa drażniąco na przewód pokarmowy i może zaburzać pracę jelit, dlatego część osób przy regularnym piciu zaczyna odczuwać wzdęcia, przelewania, gazy, ból brzucha, nasilenie refluksu albo luźniejsze stolce.
W tle mogą pojawiać się też zmiany w mikrobiomie, które sprzyjają przewlekłemu, niskiemu stanowi zapalnemu. Efekt bywa banalny, ale uciążliwy - brzuch częściej boli, a tolerancja zwykłych posiłków robi się gorsza.
Metabolizm też płaci swoje. Jedno piwo to nie tylko dodatkowe kalorie, ale i mechanizm, który utrudnia redukcję tkanki tłuszczowej. Gdy wątroba zajmuje się alkoholem, spalanie tłuszczu spowalnia, a wieczorne picie często idzie w parze z podjadaniem.
W praktyce codzienna puszka może dokładać kilkaset kilokalorii dziennie wraz z przekąskami i przesuwać tłuszcz w stronę brzucha, zwłaszcza trzewnego. Typowe sygnały to rosnący obwód w pasie, brak efektów mimo normalnego jedzenia, większy apetyt wieczorem, ochota na słone i tłuste.
- Aktualnie wśród pacjentów, którzy trafiają do nas m.in. z powodu uszkodzenia wątroby po alkoholu, wcale nie przeważają uzależnieni, pijący ciągami i niedożywieni, ale młodzi, wysokofunkcjonujący ludzie, którzy uważają, że piją "normalnie, jak wszyscy". Tymczasem ich wątroby mogą być już w takim stanie jak u alkoholików pijących wiele lat - dodał ekspert.
Wyższe ryzyko raka i chorób serca
Z czasem dochodzi układ krążenia. Przy regularnym piciu rośnie ryzyko nadciśnienia i innych problemów sercowo-naczyniowych. U części osób pojawiają się kołatania serca po wieczornym piwie, poranne bóle głowy, gorsza tolerancja wysiłku albo po prostu wyższe pomiary ciśnienia, które wcześniej były prawidłowe.
Najbardziej nieprzyjemny jest jednak długofalowy aspekt onkologiczny. Alkohol jest uznany za czynnik rakotwórczy, a ryzyko rośnie wraz z ekspozycją. To oznacza, że jedno dziennie nie jest neutralne dla organizmu.
Jeśli po miesiącu takiego "rytuału" zaczynasz gorzej spać, częściej masz dyskomfort jelitowy, łatwiej tyjesz w pasie, masz mniej energii albo rosną ci wyniki wątrobowe, to nie musi być wiek czy stres. Bardzo często to koszt regularności.
- Niezależnie w jakiej formie jest spożywany, szkodzi. Dlatego nie możemy mówić o czymś takim, jak najgorszy albo najbardziej szkodliwy alkohol. Im częściej pijemy, tym bardziej zdewastowany jest nasz organizm. Zaczyna chorować wątroba, serce, centralny układ nerwowy - podsumował w WP abcZdrowie prof. Andrzej Fal, prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego i dodał: - Każda dawka alkoholu będzie dla nas szkodliwa.
Dominika Najda, dziennikarka Wirtualnej Polski
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.