Objaw raka pojawił się po alkoholu. "Widziałam, że coś jest nie tak"

Młoda Brytyjka długo tłumaczyła sobie nietypowe objawy zmęczeniem i "słabą głową" do alkoholu. Dopiero badania krwi wykazały, że choruje na nowotwór.

Zdj.  Kennedy News/Meg JonesZdj. Kennedy News/Meg Jones
Źródło zdjęć: © Getty Images
Magdalena Pietras

Pierwsze objawy łatwo było zbagatelizować

Meg Jones, 26-letnia mieszkanka Manchesteru, dostrzegła, że jej organizm w pewnym momencie zaczął inaczej reagować na alkohol. Wystarczyło niewiele ponad jeden drink, by czuła się mocno pijana. Początkowo nie traktowała tego jako sygnału choroby. — Upijałam się już po półtora drinka. To nie było normalne upicie, po prostu czułam się dziwnie — opowiadała.

Z czasem pojawiły się kolejne dolegliwości: nocne poty, swędząca wysypka na łokciu, posmak krwi w ustach oraz ból i drętwienie lewej nogi. Lekarz początkowo uznał, że może chodzić o rwę kulszową. — Lekarz rodzinny zdiagnozował rwę kulszową, ale wszystko stawało się coraz gorsze. Pojawiały się różne dziwne objawy i czułam, że coś jest nie tak — mówiła Meg.

Pies nie odstępował jej na krok

W tym samym czasie nietypowo zaczął zachowywać się jej jamnik Samson. Zwierzę, które wcześniej ceniło niezależność, nagle stało się bardzo przywiązane. Pies stale kładł się na brzuchu Meg albo siadał jak najbliżej niej. — On lubi mieć swoją przestrzeń. Potrafi być czuły, ale tylko wtedy, kiedy sam ma na to ochotę — wyjaśniała.

Zachowanie psa było tak intensywne, że partner kobiety musiał czasem zdejmować go z jej ciała, bo Meg była zmęczona i potrzebowała odpoczynku. — Jeśli leżałam na kanapie, zamiast położyć się obok mnie, musiał leżeć na mnie. To było wręcz obsesyjne — przyznała.

Badania wykazały ostrą białaczkę

Przełom nastąpił, gdy na lewej nodze Meg pojawiła się wysypka. Kobieta zgłosiła się po pomoc i trafiła do szpitala Wythenshawe Hospital w Manchesterze. Po wykonaniu badań usłyszała diagnozę: ostra białaczka.

Jest to nowotwór krwi obejmujący białe krwinki. W postaci ostrej choroba rozwija się szybko i zwykle wymaga natychmiastowego leczenia. U Meg diagnoza pojawiła się w czerwcu 2024 r. — Kiedy w końcu dowiedzieliśmy się, co mi jest, wszystko zaczęło układać się w całość. On [pies przyp. red.] musiał coś wyczuwać i bardzo mnie chronił — powiedziała.

Trudne leczenie

Meg przeszła chemioterapię i w październiku 2024 r. osiągnęła remisję. Choroba wróciła jednak w lipcu 2025 r. Po terapii CAR-T zastosowanej w listopadzie 2025 r. kobieta obecnie jest wolna od raka.

Leczenie było jednak dla niej dużym obciążeniem. Meg przyznała, że po terapii ma problemy z koncentracją, czasem gubi wątek rozmowy i nie może znaleźć odpowiednich słów. — Trudno było to wszystko przyswoić. To ogromna zmiana względem wcześniejszego życia. Intensywne leczenie może spowodować wiele wewnętrznych uszkodzeń — mówiła.

Ważny apel

Dziś Meg zachęca innych, by nie ignorowali objawów, które utrzymują się, nasilają lub trudno je wyjaśnić. Jak podkreśla, sama przez długi czas próbowała znajdować dla nich proste wytłumaczenia.

— Widziałam, że coś jest nie tak, ale wszystko sobie tłumaczyłam. Jeśli czujesz, że coś jest nie w porządku, walcz o siebie i domagaj się dalszej diagnostyki — zaapelowała.

Magdalena Pietras, dziennikarka Wirtualnej Polski

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie