Ortopeda ostrzega, tak niszczysz kości. "Niemal zawsze kończy się urazem"

Szybka metamorfoza w miesiąc, setki brzuszków dziennie i trening mimo bólu? Media społecznościowe pełne są podobnych wyzwań. Choć mają motywować do ruchu, to jak wyjaśnia lek. Michał Brzeziński, ambasador akcji "ZdroWIE czy nie wie", bezrefleksyjne kopiowanie planów influencerów może skończyć się poważnymi komplikacjami zdrowotnymi.

kolanoPrzetrenowanie może skończyć się kontuzją
Źródło zdjęć: © Getty, znanylekarz
Magdalena Pietras

"ZdroWIE czy nie wie". O akcji

Kampania "ZdroWIE czy nie wie" to efekt współpracy TikToka, Cześć Ciało, Fundacji SEXEDPL, WP abcZdrowie oraz WP Parenting. Jej celem jest promowanie ostrożnego podejścia do informacji zdrowotnych publikowanych w sieci. Organizatorzy chcą przypominać, że internetowe porady mogą poszerzać wiedzę, jednak nie zastąpią bezpośredniej oceny lekarza, diagnostyki ani profesjonalnej konsultacji.

Jednym z ekspertów zaangażowanych w projekt jest lek. ortopeda Michał Brzeziński, który przybliża odbiorcom zagadnienia związane ze zdrowiem narządu ruchu. W rozmowie z WP abcZdrowie odniósł się do popularnych przekonań związanych z aktywnością fizyczną.

Intensywny trening

Internet regularnie zalewają materiały z obietnicami błyskawicznych efektów: płaskiego brzucha w kilka tygodni, szybkiego przyrostu mięśni czy spektakularnej przemiany sylwetki przed wakacjami. O ile te obietnice wydają się kuszące, to skutki takich działań dla osób, które nie są aktywne na co dzień, mogą być opłakane. Jak podkreśla w rozmowie z WP abcZdrowie lek. ortopeda Michał Brzeziński, jednym z podstawowych elementów bezpiecznego treningu jest stopniowe zwiększanie obciążeń.

– Formę buduje się stopniowo. Bezpieczne zwiększanie objętości lub intensywności treningowej to około 5–10 proc. w skali tygodnia. Nagłe przeskoczenie z trybu siedzącego na pięć intensywnych treningów w tygodniu niemal zawsze kończy się urazem – wskazuje ekspert.

Uwaga na ból

Jednym z najbardziej szkodliwych przekonań, które dostrzegamy również w sieci, jest zasada "no pain, no gain", czyli "bez bólu nie ma efektów". Tymczasem czym innym jest naturalne zmęczenie mięśni czy pieczenie pod koniec serii, a czym innym ostry ból, który może być sygnałem przeciążenia lub urazu. – Ostry, kłujący ból w stawach lub ścięgnach wymaga natychmiastowego przerwania ćwiczenia. Ignorowanie go może prowadzić do przewlekłych stanów zapalnych – ostrzega lekarz.

Organizm może wysyłać także mniej oczywiste sygnały, że treningów jest za dużo. Należą do nich: przewlekłe zmęczenie, problemy ze snem, rozdrażnienie, spadek nastroju czy podwyższone tętno spoczynkowe po przebudzeniu. Niepokojące są również zawroty głowy i nudności podczas wysiłku.

Warto zwrócić uwagę także na ból mięśni. Jeśli jest bardzo silny i utrzymuje się dłużej niż 72 godziny, może to świadczyć o tym, że organizm nie zdążył się zregenerować przed kolejną sesją treningową.

Regeneracja

Równie istotna jak regularny trening jest późniejsza regeneracja. – Mięśnie i układ nerwowy nie rozwijają się podczas samego ćwiczenia, lecz w trakcie odpoczynku. Sen, odpowiednie nawodnienie i dni wolne od ciężkiego wysiłku są tak samo ważne jak sam trening – zaznacza Brzeziński.

Ekspert zwraca również uwagę na rozgrzewkę, mobilizację stawów i spokojne zakończenie aktywności. Te elementy często znikają z krótkich filmów publikowanych w mediach społecznościowych, a mają kluczowe znaczenie nie tylko dla powodzenia treningu, ale również dla bezpieczeństwa ćwiczącego.

Trening influencera nie dla każdego

Rolki z TikToka czy Instagrama mogą być inspiracją do większej aktywności, jednak nie powinny zastępować planu dopasowanego do konkretnej osoby. Ten sam ruch może być dla jednego ćwiczącego bezpieczny, a dla innego zbyt wymagający. – Długość kości, mobilność stawów czy przebyte kontuzje sprawiają, że ćwiczenie idealne dla influencera może być szkodliwe dla ciebie – podkreśla ekspert.

Krótki film nie pokazuje przy tym całego kontekstu. Odbiorca zwykle nie wie, jak długo autor nagrania trenuje, jak wyglądała jego rozgrzewka ani ile czasu zajęło mu dojście do prezentowanego poziomu sprawności. Gotowe zestawy z internetu nie uwzględniają także aktualnej wydolności, wcześniejszych urazów czy tempa adaptacji organizmu. Dlatego kopiowanie ich jeden do jednego może przynieść efekt odwrotny od zamierzonego.

Presja na "formę na lato"

Problemem jest nie tylko sam sposób trenowania, ale również motywacja, która za nim stoi. Hasła o konieczności zrobienia "formy na lato" mogą wzmacniać przekonanie, że ciało powinno wyglądać w określony sposób, by zasługiwało na akceptację. Takie podejście często prowadzi do krótkiego, bardzo intensywnego zrywu. Duża liczba treningów bywa wtedy łączona z restrykcyjną dietą, a zamiast trwałej zmiany pojawiają się przemęczenie, urazy i frustracja.

– Aktywność fizyczna powinna być traktowana jako forma troski o zdrowie, sprawność na lata i dobre samopoczucie, a nie jako kara za zjedzone kalorie czy sposób na zaspokojenie oczekiwań innych – mówi Michał Brzeziński.

Młodzi odbiorcy

Na internetowe wyzwania szczególnie podatni są młodzi odbiorcy. Ich układ kostno-stawowy nadal się rozwija, dlatego niewłaściwie dobrane obciążenia mogą być szczególnie ryzykowne. Ekspert wskazuje przede wszystkim na wyzwania zakładające wykonywanie setek powtórzeń bez odpoczynku, trening mimo kontuzji oraz ćwiczenia z dużymi ciężarami bez właściwego przygotowania, techniki i asekuracji.

Niebezpieczne może być również promowanie silnych przedtreningówek, stymulantów czy środków anabolicznych jako łatwego sposobu na szybsze rezultaty.

Regularna aktywność fizyczna służy zdrowiu, ale tylko wtedy, gdy jest dopasowana do możliwości organizmu. Zamiast gonić za kolejnym internetowym wyzwaniem, bezpieczniej budować formę stopniowo, zostawiać czas na regenerację i reagować na sygnały wysyłane przez ciało.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie