Pierwszy zawał miał przed 40-stką. "Wyprali" krew z cholesterolu
Dzięki specjalistycznemu zabiegowi stężenie cholesterolu LDL może spaść nawet o 80 proc. To ratunek dla pacjentów, na których nie działają standardowe terapie, a zawał grozi im już w dzieciństwie.
Lekarze usunęli cholesterol z krwi
Z powodu rodzinnej hipercholesterolemii pan Grzegorz przeszedł już trzy zawały serca, pierwszy już w wieku 37 lat. Nie działały na niego żadne terapie, a efekt przyniósł dopiero zabieg aferezy.
- Po latach leczenia kardiologicznego, praktycznie wszystkimi metodami i braku istotnych efektów, ten zabieg powoduje, że będę żył spokojnie. Będę żył lepiej, bo ten główny zabójca, główna przyczyna choroby, jest eliminowana z mojego organizmu – wyjaśnia 60-latek, cytowany przez PAP.
To pierwszy pacjent, który skorzystał z zabiegu w uruchomionej właśnie przez Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku pracowni aferezy. To pierwsze takie miejsce w regionie dla pacjentów z najcięższymi zaburzeniami lipidowymi.
Zabieg polega na mechanicznym usuwaniu z krwi cholesterolu LDL oraz lipoproteiny (a), co pozwala obniżyć ich stężenie nawet o 50–80 proc. To rozwiązanie porównywane do dializy, wymagające regularnych powtórzeń – zwykle co dwa tygodnie.
Dzięki nowej pracowni pacjenci z północno-wschodniej Polski nie muszą już szukać pomocy w odległych ośrodkach w Gdańsku czy Warszawie-Aninie. Lekarze szacują, że rocznie skorzysta z niej około stu osób, u których standardowa farmakoterapia nie przynosi efektów, a ryzyko kolejnych incydentów sercowo-naczyniowych pozostaje bardzo wysokie.
Dowiadują się o chorobie już po udarze
Specjaliści przypominają, że hipercholesterolemia rodzinna nie wynika z diety czy stylu życia, lecz z predyspozycji genetycznych. Jak wyjaśnia prof. Anna Tomaszuk-Kazberuk, to "genetyczna skłonność do odkładania się cholesterolu LDL, niezależna od stylu życia".
Choroba jest jedną z najczęstszych genetycznych dolegliwości – dotyka 1 na 200–250 osób – a jednocześnie pozostaje w Polsce skrajnie niedodiagnozowana.
Problem polega na tym, że rozwija się od urodzenia i przez lata nie daje objawów, podczas gdy w naczyniach postępuje agresywna miażdżyca. Średni wiek rozpoznania w Polsce to 41 lat, często dopiero po zawale lub udarze, a rozpoznawalność u dorosłych wynosi zaledwie 5 proc.
– Nawet młody, pozornie zdrowy człowiek z niewykrytą i nieleczoną hipercholesterolemią rodzinną (jej najbardziej powszechna heterozygotyczna postać dotyczy ok. 150 tys. osób w Polsce – red.) może mieć zawał serca lub udar, a nawet może nie dożyć czterdziestki – zaznaczał w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Maciej Banach, specjalista w dziedzinie kardiologii i lipidologii, prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego oraz Międzynarodowego Panelu Ekspertów Lipidowych.
Podkreślał, że tacy pacjenci już w wieku 20-40 lat mają 100 razy wyższe ryzyko choroby sercowo-naczyniowej niż osoby bez tej choroby. – Lecząc hipercholesterolemią rodzinną na wczesnym etapie, pacjent ma szansę zrównać swoje ryzyko incydentów sercowo-naczyniowych z ryzykiem osoby, która nie ma tego problemu. Czyli odsuwamy ją maksymalnie w czasie i tym samym wydłużamy życie takiego pacjenta nawet o 15 lat – tłumaczy lekarz.
Zawały u dzieci
Szansą na zmianę tych statystyk jest wczesna diagnostyka. Od maja ubiegłego roku do bilansu sześciolatka włączono lipidogram.
- Zbadanie dziecka jest konieczne w celu zapobiegania przedwczesnym incydentom sercowo-naczyniowym i w celu zwiększenia długości życia - podkreślała prof. Małgorzata Myśliwiec, cytowana przez PAP.
Prof. Banach zwraca z kolei uwagę, że podwyższone wartości cholesterolu mogą dotyczyć nawet dzieci.
– W przypadku homozygotycznej hipercholesterolemii rodzinnej, która ma podłoże genetyczne i jest bardzo rzadka (według szacunków może występować u 150-200 osób w Polsce – red.), nawet małe dzieci mogą mieć wielokrotnie przekroczone normy cholesterolu LDL i wyniki na poziomie 700-1000 mg/dl, podczas gdy u zdrowego dziecka nie powinien on przekraczać 130 mg/dl. U dorosłych z niskim ryzykiem wartość docelowa jest niższa niż 115 mg/dl – zaznacza lekarz.
– Tymczasem w przypadku najcięższej postaci hipercholesterolemii rodzinnej, czyli homozygotycznej, mamy przypadki zawałów u 5-7-latków – zaznacza lekarz.
Wczesne wykrycie choroby u dziecka może też uratować życie jego rodzicom, bo sygnalizuje potrzebę badań całej rodziny.
Źródła:
1.PAP
2.WP abcZdrowie
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.