Pijesz kawę rozpuszczalną? Musisz to o niej wiedzieć

Kawę rozpuszczalną pił chyba każdy, ale mało kto naprawdę wie, co kryje się za jej prostotą. Jej droga do granulatu jest złożoną układanką, którą warto poznać. To od niej zależy smak napoju, wpływ na organizm i poziom energii po każdym łyku.

Kawa rozpuszczalna jest bardzo wygodna, ale nie zawsze idzie za tym jakość.Kawa rozpuszczalna jest bardzo wygodna, ale nie zawsze idzie za tym jakość.
Źródło zdjęć: © NaukaJedzenia.pl

Jak powstaje kawa rozpuszczalna? Proces, który zaskakuje

Mało kto zastanawia się, jak powstaje kawa rozpuszczalna, choć już sam jej wygląd daje do zrozumienia, że skrywa zupełnie inną historię niż klasyczna kawa parzona. Z pewnością jest to produkt mocno przetworzony. Powstaje z wcześniej zaparzonego naparu, który następnie poddawany jest suszeniu w wysokiej temperaturze lub liofilizacji, czyli suszeniu przez mrożenie. W pierwszym przypadku powstaje drobny proszek lub granulki o mniej intensywnym smaku, w drugim zachowuje się trochę więcej aromatu i wartości.

Podczas tych procesów część naturalnych związków, takich jak olejki eteryczne lub przeciwutleniacze, może jednak ulec osłabieniu lub utracie. Efekt końcowy zależy nie tylko od technologii, ale też od jakości ziaren, której często nie widać na etykiecie.

Skład pod lupą – czy to naprawdę tylko kawa?

Choć na etykiecie wielu kaw rozpuszczalnych widnieje jedynie słowo "kawa", rzeczywistość bywa to bardziej złożona. W tańszych produktach mogą pojawić się dodatki, których konsument często się nie spodziewa. Mowa o wypełniaczach, sztucznych aromatach, syropie glukozowym lub ekstraktach zbożowych, czyli dodatkach, które obniżają koszty produkcji, ale również jakość.

Zdarza się, że producent nie precyzuje dokładnie, jakiego rodzaju kawa została użyta, a niektóre mieszanki zawierają śladowe ilości kawy lub jej zamienników. Dodatkowo stosuje się środki przeciwzbrylające, które poprawiają sypkość, ale nie mają żadnej wartości odżywczej. W efekcie napój może mieć niewiele wspólnego z klasyczną filiżanką świeżo zaparzonej kawy. Dlatego warto zawsze czytać skład, a nie tylko sugerować się nazwą lub wyglądem opakowania.

Kofeina w kawie rozpuszczalnej

Kawa rozpuszczalna zawiera zwykle mniej kofeiny niż świeżo mielona i parzona. W jednej porcji może znajdować się od 30 do 90 mg kofeiny, podczas gdy klasyczna filiżanka espresso dostarcza jej średnio ponad 100 mg. Dla niektórych to zaleta, przede wszystkim dla osób wrażliwych na działanie kofeiny lub pijących kawę wieczorem. Niższa dawka może oznaczać mniejsze ryzyko rozdrażnienia, problemów ze snem i kołatania serca.

Jednak mniej kofeiny nie zawsze oznacza łagodniejsze działanie. Kawa rozpuszczalna bywa bardziej kwaśna i gorzej tolerowana przez osoby z wrażliwym żołądkiem. W dodatku wiele osób sięga po nią kilka razy dziennie, co mimo pozornie niskiej zawartości kofeiny może prowadzić do jej nadmiaru. Kluczowe staje się nie tylko to, ile kofeiny zawiera pojedyncza filiżanka, ale też jak często po nią sięgamy i jak reaguje na nią nasz organizm.

Wpływ na organizm – nie tylko pobudzenie

Choć kawa rozpuszczalna działa pobudzająco to jej wpływ na organizm sięga znacznie dalej. Regularne picie kawy rozpuszczalnej może podnosić poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu. U niektórych osób objawia się to rozdrażnieniem, napięciem lub trudnością z zaśnięciem.

Ze względu na wyższy stopień przetworzenia i niższą zawartość naturalnych związków przeciwutleniających, taka kawa może być mniej korzystna dla układu krążenia i metabolizmu niż świeżo mielona.

Niektóre osoby zauważają też nasilenie objawów refluksu lub zgagi, szczególnie jeśli piją ją na pusty żołądek lub w dużych ilościach. Istotne jest również to, z czym kawa trafia do kubka, ponieważ dodatki w postaci słodkich śmietanek, syropów lub cukru zwiększają kaloryczność i mogą prowadzić do skoków glukozy.

Choć filiżanka kawy rozpuszczalnej wydaje się niegroźna, to jej codzienne spożywanie ma realny wpływ na zdrowie i samopoczucie.

Skąd te różnice w cenie?

Różnice w cenie wynikają głównie z jakości ziaren, sposobu suszenia oraz składu. Tańsze kawy rozpuszczalne produkowane są najczęściej metodą suszenia rozpyłowego. Wysoka temperatura powoduje utratę części aromatu, dlatego napój bywa słabszy w smaku i ma mniej wyrazisty zapach. W tego typu tańszych produktach częściej stosuje się dodatki, takie jak aromaty, wypełniacze lub ekstrakty zbożowe, ponieważ obniża to koszty wytwarzania.

Droższe kawy powstają metodą liofilizacji, czyli suszenia przez mrożenie. Taki sposób produkcji zachowuje więcej naturalnych związków i intensywny aromat. Zazwyczaj opierają się na lepszych gatunkach ziaren, a ich skład jest prosty i pozbawiony zbędnych dodatków.

Różnica w cenie przekłada się więc na smak, zapach i czystość naparu. Jeśli kawa to codzienny zwyczaj, lepsza jakość będzie inwestycją w przyjemność i mniejsze obciążenie dla organizmu. Przy sporadycznym piciu wystarczy jednak prostsza wersja, o ile ma przejrzysty skład i pochodzi z wiarygodnego źródła.

Czy warto całkowicie z niej rezygnować? Alternatywy i kompromisy

Kawa rozpuszczalna nie musi być całkowicie eliminowana z diety, jeśli pije się ją z umiarem i świadomie. Warto jednak sięgać po produkty z krótkim i przejrzystym składem, najlepiej z certyfikowanych źródeł. Dobrą alternatywą może być kawa parzona metodą przelewową, z ekspresu ciśnieniowego lub kawiarki, która dodatkowo zachowuje więcej naturalnych związków bioaktywnych.

Osoby wrażliwe na kofeinę mogą też rozważyć wersje bezkofeinowe lub napary z prażonych zbóż, cykorii albo karobu, ponieważ nie działają tak pobudzająco, ale dostarczają ciekawe smaki. Nie chodzi o całkowite porzucenie kawy rozpuszczalnej, ale o wybór, który lepiej odpowiada potrzebom organizmu i stylowi życia.

Kawa rozpuszczalna jest bardzo wygodna, ale nie zawsze idzie za tym jakość. Choć może być elementem codziennej rutyny, warto przyjrzeć się jej bliżej i podejmować świadome decyzje. Znajomość składu, procesu produkcji i wpływu na organizm ułatwia cieszenie się kawą bez niepotrzebnych kompromisów. Czasem drobna zmiana wyboru wystarczy, by zrobić coś dobrego dla siebie i zdrowia.

Źródła

  1. NaukaJedzenia.pl

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Źródło artykułu: NaukaJedzenia.pl
Wybrane dla Ciebie
"Zjada" wątrobę od środka. Ryzyko NAFLD rośnie diametralnie
"Zjada" wątrobę od środka. Ryzyko NAFLD rośnie diametralnie
Przełom w wykrywaniu alzheimera? Badanie krwi może wyprzedzić objawy
Przełom w wykrywaniu alzheimera? Badanie krwi może wyprzedzić objawy
Polacy masowo rezygnują z sanatoriów. Wyjazd możliwy nawet w kilka dni
Polacy masowo rezygnują z sanatoriów. Wyjazd możliwy nawet w kilka dni
Nowotwór nerki może długo nie dawać objawów. Tak bywa wykrywany
Nowotwór nerki może długo nie dawać objawów. Tak bywa wykrywany
Plan NFZ bez podpisu ministra. "Plan cięć jest realizowany"
Plan NFZ bez podpisu ministra. "Plan cięć jest realizowany"
Nowy projekt MZ. Leczenie HIV i HCV nie tylko dla ubezpieczonych
Nowy projekt MZ. Leczenie HIV i HCV nie tylko dla ubezpieczonych
Siódma osoba z zarzutami po śmierci 20-latka. Prokuratura oskarża pielęgniarkę
Siódma osoba z zarzutami po śmierci 20-latka. Prokuratura oskarża pielęgniarkę
"Test drugiego piętra". Zdradza, w jakiej kondycji jest serce
"Test drugiego piętra". Zdradza, w jakiej kondycji jest serce
Nielegalnie skopiował dane pacjentów. Samorząd promuje go na branżowej konferencji
Nielegalnie skopiował dane pacjentów. Samorząd promuje go na branżowej konferencji
Dick Van Dyke ma ponad sto lat. W długowieczności pomaga mu jeden nawyk
Dick Van Dyke ma ponad sto lat. W długowieczności pomaga mu jeden nawyk
Tydzień bez cukru. Dietetyczka sprawdziła, co dzieje się z organizmem
Tydzień bez cukru. Dietetyczka sprawdziła, co dzieje się z organizmem
Myślała, że ma hemoroidy. Okazało się, że to rak w czwartym stadium
Myślała, że ma hemoroidy. Okazało się, że to rak w czwartym stadium