Przed zakażeniem chronią się czosnkiem i bransoletkami. "Szybka progresja choroby"

Choć Polacy coraz częściej jeżdżą na egzotyczne wakacje, wielu nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia, jakie niosą choroby tropikalne. Biura podróży potrafią utrwalać szkodliwe mity. – Stawką bywa ludzkie życie. Na takie praktyki nie może być zgody – alarmuje dr n. med. Anna Bogacka.

Dr n. med. Anna BogackaDr n. med. Anna Bogacka
Źródło zdjęć: © archiwum prywatne | P. Sudara
Katarzyna Prus

Katarzyna Prus, dziennikarka Wirtualnej Polski: Polacy coraz więcej i coraz dalej podróżują, ale czy zdają sobie sprawę z zagrożenia, jakie stwarzają choroby tropikalne?

Dr n. med. Anna Bogacka, nowa konsultant krajowa w dziedzinie medycyny morskiej i tropikalnej: Niestety, wciąż widzę lukę, nie tylko wśród turystów, ale także wśród części lekarzy, którzy powinni dysponować rzetelną wiedzą na temat diagnostyki i leczenia chorób tropikalnych. Zdarzają się więc błędne diagnozy, opóźnione rozpoznania, ale też sytuacje, w których pacjenci są odsyłani do wyspecjalizowanych ośrodków zbyt późno.

W krajach nieendemicznych, jak Polska, gdzie nie występują rodzime przypadki chorób tropikalnych, siłą rzeczy personel medyczny ma małe doświadczenie w ich rozpoznawaniu i leczeniu, w porównaniu z chorobami występującymi często. Ryzyko nie jest jednak dziś czymś odległym: podróżujemy coraz więcej, coraz dalej i coraz częściej.

Dane Światowej Organizacji Turystycznej pokazują, że z wyjątkiem okresu pandemii COVID-19, kolejne lata przynoszą rekordy w globalnym przemieszczaniu się ludzi. W 2025 roku na świecie podróżowało około 1,52 mld osób, czyli niemal jedna szósta populacji globu, oczywiście w różnych celach, nie tylko turystycznych. Nie chodzi o straszenie ani zniechęcanie do podróży, ale o świadomość i wiedzę, by podróż była bezpieczna.

Wśród ulubionych kierunków Polaków są dziś nie tylko Chorwacja, Portugalia czy Włochy, ale także coraz częściej kraje Afryki, Azji czy Ameryki Południowej. To już nie tylko Tajlandia czy Zanzibar, lecz również mniej oczywiste, nowe destynacje w strefach tropikalnych.

W naszym badaniu, prowadzonym wspólnie z dr Agnieszką Wroczyńską i prof. Maciejem Grzybkiem, analizowaliśmy postawy prozdrowotne uczestników festiwali podróżniczych, osób niejednokrotnie bardzo aktywnie zwiedzających świat, którzy rocznie odwiedzają nawet kilkanaście krajów. Teoretycznie powinni być dobrze przygotowani, jednak wyniki tej analizy wskazały, że ich wiedza też wymaga uzupełnienia.

Z czego nie zdajemy sobie sprawy, choć powinniśmy?

Jednym z największych problemów, nawet wśród doświadczonych podróżników, jest nieprawidłowa ocena rejonów zagrożonych malarią. W efekcie panuje błędne przekonanie, w jakich krajach rzeczywiście należy stosować chemioprofilaktykę. To kluczowe, bo malaria może mieć bardzo gwałtowny przebieg i w skrajnych przypadkach doprowadzić do śmierci nawet w ciągu kilkunastu godzin. Tylko w 2024 roku spowodowała zgon 610 tys. osób na świecie.

Dużym problemem jest dezinformacja oraz wiara w tzw. alternatywne metody profilaktyki chorób wektorowych, jak malaria, denga czy chikungunya. Często słyszymy, że wystarczy witamina B, olejki zapachowe, "naturalne sposoby", by uchronić się przed chorobami przenoszonymi przez komary. Pojawiają się też różnego rodzaju gadżety — aplikacje emitujące dźwięki czy bransoletki odstraszające owady. Tymczasem nie ma to żadnego potwierdzenia w medycynie opartej na dowodach naukowych.

Co do higieny żywienia, nadal pijemy wodę nieuzdatnioną, napoje z kostkami lodu z wody niewiadomego pochodzenia. Rekordy bije street food, które może być ciekawym doświadczeniem, jednak można i warto wybierać potrawy bezpieczne z punktu widzenia zdrowia.

Czy biura podróży edukują turystów? Choć wyjazdy na własną rękę są coraz bardziej popularne, wielu Polaków nadal wybiera zorganizowane wycieczki.

To obszar, który zdecydowanie wymaga poprawy. Nie chcę generalizować, ale coraz częściej spotykamy się z sytuacjami, w których turyści są wręcz zniechęcani do stosowania chemioprofilaktyki czy nawet repelentów, mimo że wybierają się w rejony endemiczne dla malarii.

Rozumiem mechanizmy rynkowe, ale bagatelizowanie realnego zagrożenia i budowanie fałszywego poczucia bezpieczeństwa jest bardzo groźne. Stawką bywa ludzkie życie. Mieliśmy pacjenta, który wrócił z wakacji z malarią, po tym, jak usłyszał od przewodnika, że nie ma konieczności chemioprofilaktyki, a także repelentów, bo jest bezpiecznie. Pacjenci opowiadają o zniechęcaniu całych grup wyjazdowych. Na takie praktyki nie może być zgody.

Które choroby tropikalne są teraz największym zagrożeniem?

Zdecydowanie największą ekspansję obserwujemy obecnie w przypadku dengi. W krajach tropikalnych notuje się rekordowe liczby zachorowań, co przekłada się również na przypadki rozpoznawane u osób wracających do Polski. Co więcej, pojawiają się także przypadki autochtoniczne w Europie, u osób, które nie podróżowały do stref tropikalnych.

Coraz większym problemem staje się również chikungunya. W przypadku malarii notujemy w Polsce kilkadziesiąt przypadków rocznie. Pacjenci trafiają do nas regularnie, najczęściej po powrocie z Afryki Subsaharyjskiej, gdzie występuje aż 95 proc. wszystkich zachorowań na świecie.

A wirus Nipah, o którym ostatnio jest bardzo głośno? Czy może wywołać kolejną epidemię?

Choć liczba zakażeń jest obecnie niewielka, wirus Nipah znajduje się na liście patogenów priorytetowych WHO nie bez powodu. Może powodować bardzo ciężki przebieg choroby, z zapaleniem mózgu i ostrą niewydolnością oddechową. Dodatkowo, możliwa jest transmisja z człowieka na człowieka, a nie dysponujemy ani szczepionką, ani leczeniem przyczynowym.

W Polsce nie potwierdzono dotąd żadnego przypadku, ale opracowujemy już wytyczne diagnostyczne, żeby można było przygotować służby medyczne do takiej sytuacji. Każda osoba wracająca z regionów (gdzie notowane są obecnie infekcje – red.), takich jak Indie czy Bangladesz, u której pojawią się objawy przypominające grypę, powinna jak najszybciej zgłosić się do lekarza. Progresja choroby może być bardzo szybka, a śmiertelność sięgać nawet 40–70 proc.

Jak się chronić przed chorobami tropikalnymi?

Podstawą jest ochrona przed ukłuciami owadów: stosowanie repelentów, insektycydów, odpowiedniej odzieży, moskitier oraz klimatyzacji. W rejonach malarycznych należy ograniczać aktywność po zmierzchu, kiedy najbardziej grasują komary malaryczne.

W przypadku malarii mamy również skuteczną chemioprofilaktykę. Wokół niej narosło wiele mitów — skutki uboczne są wyolbrzymiane, podczas gdy w praktyce leki te są bardzo dobrze tolerowane. Stosuję je również osobiście. Nigdy nie widziałam zgonów spowodowanych profilaktyką, ale wielokrotnie — z powodu malarii. Uczulam, aby stosować możliwe środki zabezpieczające na przykład w popularnej destynacji: Tanzanii, która jest na czwartym miejscu pod względem liczby zgonów na świecie z powodu malarii, a przez podróżnych jest powszechnie uznawana za kraj bezpieczny.

Ważna jest również higiena żywienia, picie tylko butelkowanej wody, unikanie kostek lodu, posiłków przygotowanych w wątpliwych warunkach higienicznych. Nawet na straganach ulicznych można wybierać świadomie te najbezpieczniejsze posiłki, zwykle będą to produkty przygotowywane w naszej obecności, w wysokiej temperaturze.

A szczepienia?

Nie ma obowiązkowych szczepień przed wyjazdem do tropików, poza szczepieniem przeciw żółtej gorączce oraz ewentualnie przed chorobą meningokokową i polio. Brak aktualnego szczepienia przeciw żółtej gorączce uniemożliwia wjazd do niektórych krajów Afryki i Ameryki Południowej. W przypadku przeciwwskazań konieczne jest uzyskanie odpowiedniego zaświadczenia medycznego.

Warto korzystać z wiarygodnych źródeł informacji, takich jak WHO czy CDC. Zachęcam też do śledzenia mojego fanpage’a na facebooku poświęconego tej tematyce – Zdrowie w Tropiku.

Czy medycyna tropikalna w Polsce wymaga zmian?

Poza edukacją podróżników i personelu medycznego, potrzebujemy lepszego dostępu do szybkiej diagnostyki oraz leków. Testy dające wynik w kilkanaście minut powinny być standardem na każdym oddziale zakaźnym, tymczasem pacjenci są często odsyłani do kilku wyspecjalizowanych ośrodków w kraju.

Problemem pozostaje również dostępność leków, które często są sprowadzane w trybie importu docelowego. To generuje opóźnienia, a czas w tych chorobach bywa kluczowy.

Pracuję też nad nowym narzędziem dla lekarzy  jeszcze nie mogę zdradzić szczegółów, ale będzie to realne wsparcie w diagnostyce i leczeniu chorób tropikalnych.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie
Wystarczy jedna impreza? Takie picie może uszkadzać jelito
Wystarczy jedna impreza? Takie picie może uszkadzać jelito
Czekolada może być prebiotykiem? Ekspertka wytłumaczyła
Czekolada może być prebiotykiem? Ekspertka wytłumaczyła
Szczepienie na półpasiec może ograniczyć ryzyko demencji? Badanie dostarcza mocne dane
Szczepienie na półpasiec może ograniczyć ryzyko demencji? Badanie dostarcza mocne dane
Spisek dentysty i ortopedy? Zaczęło się od szarpaniny
Spisek dentysty i ortopedy? Zaczęło się od szarpaniny
#DobroPączkuje. Rusza akcja "Zamień pączka na ciepły posiłek dla Dziecka"
#DobroPączkuje. Rusza akcja "Zamień pączka na ciepły posiłek dla Dziecka"
Eksperci zalecają te produkty. Obniżają cholesterol i wspierają serce
Eksperci zalecają te produkty. Obniżają cholesterol i wspierają serce
Rinowirus pod lupą naukowców. Może być "wyzwalaczem" przewlekłej choroby
Rinowirus pod lupą naukowców. Może być "wyzwalaczem" przewlekłej choroby
Bankowanie snu coraz popularniejsze. Eksperci komentują osobliwy trend
Bankowanie snu coraz popularniejsze. Eksperci komentują osobliwy trend
33 proc. większe ryzyko hospitalizacji z powodu infekcji. Dotyczy pacjentów z tym niedoborem
33 proc. większe ryzyko hospitalizacji z powodu infekcji. Dotyczy pacjentów z tym niedoborem
40-latka zmarła po porodzie. Znamy wstępne wyniki sekcji
40-latka zmarła po porodzie. Znamy wstępne wyniki sekcji
Objawy mogą przypominać zgagę. "To zapomniany nowotwór"
Objawy mogą przypominać zgagę. "To zapomniany nowotwór"
Przez tydzień piła herbatę z melisą. Zmiany zauważyła niemal natychmiast
Przez tydzień piła herbatę z melisą. Zmiany zauważyła niemal natychmiast