Rak płuca nadal wykrywany za późno. "W 28 dni podwojenie objętości guza"

Rak płuca odpowiada za najwięcej zgonów z powodu nowotworów złośliwych w Polsce. Niebawem ruszy bezpłatny program badań przesiewowych, jednak wielu pacjentów nadal trafia do specjalistów za późno. Prof. Robert Mróz wśród powodów wskazuje na absurdy systemu. – Takie działania sprzyjają hodowaniu nowotworów – alarmuje.

Profesor Robert MrózProfesor Robert Mróz
Źródło zdjęć: © Getty Images
Magdalena Pietras

Alarmujące statystyki

1 sierpnia obchodzimy Światowy Dzień Raka Płuca. To okazja, by przypomnieć alarmujące statystyki związane z chorobą.

Według najnowszych danych Krajowego Rejestru Nowotworów w 2023 r. rozpoznano 21 045 nowych przypadków tej choroby, a z jej powodu zmarło 22 155 osób. Liczba zgonów była więc większa niż liczba nowych rozpoznań. Rak płuca pozostaje obecnie najczęstszą przyczyną zgonów z powodu nowotworów złośliwych w Polsce.

Bezpłatne badania od jesieni

Rozwiązaniem problemu mają być bezpłatne badania przesiewowe z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej (NDTK), które – zgodnie z zapowiedziami resortu – ruszą 1 października. Są skierowane do osób ze zwiększonym ryzykiem zachorowania, czyli obecnych i byłych palaczy w wieku 55–74 lat. Nie bez powodu ta grupa jest głównym adresatem programu.

– Absolutna większość nowotworów rozwija się u palaczy tytoniu. Dym papierosowy zawiera nawet 7 tys. związków chemicznych, z których co najmniej 250 jest szkodliwych dla zdrowia, a ponad 70 ma udowodnione działanie rakotwórcze. Związki te niszczą pęcherzyki płucne i sprzyjają kancerogenezie – tłumaczy w rozmowie z WP abcZdrowie prof. dr hab. n. med. Robert Mróz, kierownik II Kliniki Chorób Płuc, Raka Płuca i Chorób Wewnętrznych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku.

Do programu mogą też zostać zakwalifikowane osoby od 50. roku życia, jeśli mają dodatkowe czynniki ryzyka, m.in. POChP, włóknienie płuc, rodzinne przypadki raka płuca lub zawodowy kontakt ze szkodliwymi substancjami.

– To niezwykle ważny program. Polska jest czwartym krajem w Europie, w którym wprowadzany jest program przesiewowy raka płuca z wykorzystaniem NDTK. Jest ona wykonywana bez kontrastu, dlatego nie obciążamy nim nerek i całego organizmu pacjenta – ocenia prof. Mróz. – Trzeba jednak pamiętać, że osoby, które mają już objawy, nie kwalifikują się do programu przesiewowego. Powinny jak najszybciej zgłosić się do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, który może wystawić kartę DiLO i skierować chorego do ośrodka specjalistycznego – dodaje.

Jakie objawy daje rak płuca?

Dolegliwości, które pojawiają się na początku są niespecyficzne i łatwo zrzucić je na karb "zwykłych" infekcji, np. grypy czy przeziębienia. Przy czym jednym z najczęstszych objawów zauważanych u chorych na raka płuc jest przewlekły kaszel. Szczególnie osoby palące powinny zwrócić uwagę na jego charakter, ponieważ może on sygnalizować rozwój nowotworu. – Wilgotny, poranny kaszel z odkrztuszaniem jest typowym kaszlem palacza. Alarmującym objawem jest jego zmiana na kaszel uporczywy, suchy, który nie daje możliwości odkrztuszenia – mówi prof. Mróz.

Czerwoną lampką ostrzegawczą są też ciągłe nawroty infekcji. – Skokowo nasilająca się duszność i nawracające infekcje układu oddechowego są niezwykle ważnymi sygnałami. Rosnący guz zamyka oskrzele, utrudnia jego oczyszczanie i tworzy środowisko sprzyjające infekcji. Pacjent otrzymuje antybiotyk, objawy przejściowo ustępują, jednak guz nadal rośnie. W efekcie infekcje nawracają i z czasem stają się coraz częstsze. To powinno zaalarmować zarówno pacjenta, jak i lekarza prowadzącego – mówi prof. dr hab. med. Robert M. Mróz.

Niepokój powinny wzbudzić również ból lub ucisk w klatce piersiowej, niewyjaśniona utrata masy ciała, przewlekłe osłabienie, a także krwioplucie. Co ważne, nawet drobne ślady krwi w plwocinie mogą być pierwszym objawem raka płuca. – Jeśli ktoś zauważy kropki, żyłki lub niewielkie ilości krwi w plwocinie, powinien niezwłocznie zgłosić się do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej lub pulmonologa – podkreśla ekspert.

Jak dodaje, w bardziej zaawansowanym stadium choroby mogą pojawić się: nasilająca się duszność, znaczna utrata masy ciała, wyniszczenie, silny ból w klatce piersiowej oraz objawy neurologiczne. Guz może również uciskać duże naczynia, powodując obrzęk i silne przekrwienie twarzy, szyi oraz górnej części klatki piersiowej charakterystyczne dla zespołu żyły głównej górnej.

Guz może podwoić objętość w ciągu miesiąca

Zdaniem prof. Mroza jednym z najpoważniejszych wyzwań w leczeniu raka płuca jest obecnie nieskoordynowana ścieżka diagnostyczna. – Od wystąpienia objawów i zgłoszenia się pacjenta do lekarza do przyjęcia w specjalistycznym ośrodku mijają w Polsce dwa, trzy, a nawet sześć miesięcy lub dłużej. To absolutnie nieakceptowalne. W przypadku raka płuca czas ma kluczowe znaczenie, ponieważ u części chorych, w ciągu około 28 dni może dojść do podwojenia objętości guza – ostrzega specjalista.

Profesor ocenia, że pacjent z podejrzeniem raka płuca powinien trafić do specjalistycznego ośrodka w ciągu maksymalnie dwóch, trzech tygodni, a pełna diagnostyka nie powinna natomiast trwać dłużej niż trzy, cztery tygodnie. Obejmuje ona badania obrazowe, ocenę stopnia zaawansowania choroby, pobranie materiału do oceny histopatologicznej, badania immunohistochemiczne i molekularne oraz ocenę wydolności oddechowej i kardiologicznej. Dopiero na tej podstawie kompletu tych wyników wielodyscyplinarny zespół może zaplanować optymalne leczenie.

– W Lung Cancer Unit w Białymstoku jesteśmy technicznie w stanie przeprowadzić pełną diagnostykę nawet w ciągu 10 dni roboczych – zaznacza prof. Mróz.

Większość chorych trafia zbyt późno

Zdaniem eksperta ok. 80 proc. pacjentów zgłaszających się do ośrodków specjalistycznych ma już miejscowo zaawansowanego lub uogólnionego raka płuca (stadium III lub IV), co istotnie ogranicza możliwość zastosowania leczenia radykalnego. Jedynie około 15–20 proc. chorych kwalifikuje się do operacji, która daje największą szansę na trwałe wyleczenie.

W Polsce dostępne są wszystkie podstawowe nowoczesne metody leczenia raka płuca, w tym: immunoterapia, chemioterapia, terapie ukierunkowane molekularnie oraz radioterapia. U części chorych stosuje się również leczenie okołooperacyjne, obejmujące terapię przedoperacyjną (neoadjuwantową), leczenie chirurgiczne oraz terapię pooperacyjną (adjuwantową). – Dzięki nowoczesnym terapiom jesteśmy dziś w stanie wydłużyć życie wielu pacjentów o kilka lat, a częściej uzyskać długotrwałą kontrolę choroby. O największej szansie na całkowite wyleczenie możemy jednak mówić wtedy, gdy rak zostanie rozpoznany we wczesnym stadium i możliwe będzie leczenie operacyjne – podkreśla pulmonolog.

Dwa miesiące oczekiwania na opis

Czy po latach pracy z pacjentami chorymi na raka płuc coś może jeszcze szokować? Prof. Mróz, zapytany o to, wskazuje zdecydowanie na opóźnienia i problemy organizacyjne w diagnostyce. Jego zdaniem zmiany w tym obszarze są wprowadzane zdecydowanie zbyt wolno.

– Martwi mnie to, że od wielu lat rozmawiamy z Ministerstwem Zdrowia i NFZ o konieczności usprawnienia diagnostyki raka płuca. Wielokrotnie przedstawiałem propozycje zmian organizacyjnych jednak koła decyzyjne nadal toczą się niezwykle wolno – powiedział.

Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów problemów systemowych jest długość oczekiwania na opis tomografii komputerowej. Samo badanie często wykonywane jest w ciągu kilku dni, jednak na opis radiologiczny pacjent może czekać nawet dwa miesiące. – To absurd. Po około 28 dniach wynik tomografii komputerowej może już nie odzwierciedlać rzeczywistego zaawansowania choroby. Przepraszam za to określenie, ale takie działania sprzyjają hodowaniu nowotworów – akcentuje.

Skąd takie opóźnienia w uzyskaniu opisu? – Już około trzy lata temu zwracałem uwagę Ministerstwu Zdrowia, że kontrakty obejmują wykonanie badania, ale nie gwarantują jego niezwłocznego opisu. Problem ten nadal nie został rozwiązany, dlatego pacjenci zbyt często zgłaszają się do nas z dwumiesięcznymi wynikami tomografii – podkreśla profesor. Ekspert podkreślił, że przy podejrzeniu raka płuca tak długie oczekiwanie może mieć poważne konsekwencje. – W ciągu około 28 dni u części nowotworów może dojść do podwojenia objętości guza. Co więcej, w tym czasie mogą pojawić się przerzuty odległe. W efekcie pacjenci trafiają do nas już z chorobą nieoperacyjną, mimo że wcześniej zaufali systemowi ochrony zdrowia – podkreśla prof. Mróz.

Zaznacza też, że problem nie sprowadza się jedynie do finansowania systemu, ale przede wszystkim do sposobu organizacji diagnostyki i przepływu pacjentów między poszczególnymi placówkami.

– Nie potrzebujemy wyłącznie większych nakładów finansowych. Potrzebujemy przede wszystkim lepszej organizacji diagnostyki, większej świadomości wczesnych objawów raka płuca oraz sprawnie funkcjonującej, skoordynowanej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej opartej na współpracy wielodyscyplinarnego zespołu – ocenia profesor. – System powinien działać tak, aby każdy pacjent, niezależnie od miejsca zamieszkania, miał równy dostęp do nowoczesnej diagnostyki i leczenia raka płuca. Dzisiaj niestety nadal tak nie jest – dodaje.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie