Ratownicy o nowym rozporządzeniu. "Przepis martwy"
Nowy projekt przepisów dla dyspozytorów medycznych ma skrócić procedury i uporządkować zasady wysyłania karetek. Ratownicy zauważają jednak, że papier może nie wytrzymać zderzenia z realiami.
"Idzie nowe... ale czy lepsze?"
Na profilu Facebook "Ratownictwo Medyczne – łączy nas wspólna pasja" pojawił się wpis o nowym rozporządzeniu Ministra Zdrowia dotyczącego procedur obsługi zgłoszeń. "Czytając to, mam mieszane uczucia... a mówiąc wprost: dla mnie to przepis martwy" – zaznaczył autor wpisu.
Przywołuje jednocześnie liczby, które pokazują skalę problemu organizacyjnego. W Polsce działa ok. 100 zespołów specjalistycznych "S" (z lekarzem) i aż ok. 1600 zespołów podstawowych "P". To – w ocenie ratowników – podważa sens "sztywnego" założenia, że w najcięższych przypadkach w pierwszej kolejności powinien jechać zespół "S". W teorii wydaje się to logiczne, bo zespół z lekarzem ma szersze kompetencje, jednak w realiach systemu najczęściej jest go po prostu za mało, by dało się go zawsze szybko zapewnić.
"Rozporządzenie sugeruje priorytetyzację zespołu "S" do najcięższych przypadków. Brzmi logicznie? Teoretycznie tak. Ale w praktyce..." - podkreśla.
Autor przywołuje też przykład opisywanego problemu, to przypadek nagłego zatrzymania krążenia (NZK), gdzie czas jest absolutnie kluczowy. Jeśli wolny zespół "S" znajduje się 30 km od pacjenta, natomiast zespół "P" jest blisko – 5 km od miejsca zdarzenia, to w takim układzie czekanie na "S" oznaczałoby stratę minut, które w NZK przekładają się na realne szanse przeżycia i ryzyko ciężkich powikłań neurologicznych.
"Czy naprawdę mamy czekać na lekarza z daleka, tracąc bezcenne minuty, kiedy ratownicy są na wyciągnięcie ręki? W stanach nagłych liczy się czas, a nie literka na karetce. Przy takiej dysproporcji liczby zespołów "S" do "P", ten przepis wydaje się być oderwany od rzeczywistości" – uważa autor.
Nowe rozporządzenie MZ
Wspomniany dokument ma w założeniu usprawnić pracę ratowników medycznych i cały proces udzielania pomocy.
Dyspozytor ma w większym stopniu potwierdzać kluczowe dane z elektronicznej "formatki" (m.in. adres, lokalizację, liczbę poszkodowanych, dane pacjenta i osoby wzywającej – jeśli to możliwe), aby ograniczyć ryzyko wysłania karetki pod zły adres.
Skrócono też procedurę ponownego kontaktu: liczba prób oddzwonienia ma spaść z trzech do dwóch, a w jednym z etapów zmieniono próg czasowy z 120 na 90.
Najwięcej emocji budzi zapis o kodach pilności: przy "KOD 1" dyspozytor ma w pierwszej kolejności rozważyć wysłanie zespołu specjalistycznego "S" (z lekarzem) lub LPR, a przy "KOD 2" – zespołu podstawowego "P".
Projekt wzmacnia też koordynację zdarzeń CBRNE/HAZMAT (obowiązek niezwłocznego informowania koordynatora wojewódzkiego) oraz ułatwia uruchamianie jednostek współpracujących do wsparcia na miejscu (np. ewakuacja). Wejście w życie: 14 dni od ogłoszenia.
Projekt został opublikowany w Rządowym Centrum Legislacji.
Magdalena Pietras, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródła: legislacja.rcl.gov.pl, FB Ratownictwo Medyczne - łączy nas wspólna pasja
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.