Spór o psychoterapię i list w obronie listu. "Narusza moje dobra osobiste"

Prace nad ustawą o zawodzie psychoterapeuty budzą coraz więcej emocji. Podgrzał je ostatnio kontrowersyjny list otwarty prof. Bogdana de Barbaro, w którym mowa o "walce, która zagraża bezpieczeństwu pacjentów". Jest tam też atak personalny na innego eksperta. – Napaść najniższych lotów – odpowiada główny zainteresowany prof. Przemysław Bąbel, psycholog z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Burza wokół zawodu psychoterapeutyBurza wokół zawodu psychoterapeuty
Źródło zdjęć: © WP abcZdrowie, Getty Images • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Katarzyna Prus

Atak personalny i nieprawdziwe informacje

We wtorek pisaliśmy, że zaostrza się dyskusja dotycząca ustawy o zawodzie psychoterapeuty. Oliwy do ognia dolał list otwarty znanego psychiatry i psychoterapeuty prof. Bogdana de Barbaro, który napisał w nim o "walce, która zagraża bezpieczeństwu pacjentów" i działaniach osób, które rzekomo "starają się zablokować trwające w Ministerstwie Zdrowia prace nad ustawą o zawodzie psychoterapeuty".

W środowisku list wzbudził silne kontrowersje, choć wokół projektu ustawy i wstrzymania prac nad specjalizacją (MZ informował o wstrzymaniu prac, ale wiceminister Katarzyna Kęcka zaznaczyła w rozmowie z Menadżerem Zdrowia, że resort się z tego nie wycofuje i "prace nad ścieżką specjalizacyjną z psychoterapii będą kontynuowane") z psychoterapii ogólnej i tak jest już gorąco. Zarzuty autora listu ostro skontrował w rozmowie z WP abcZdrowie dr hab. n. praw. Błażej Kmieciak, główny koordynator ds. ochrony zdrowia psychicznego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Wskazał także na brak podstaw merytorycznych "ataku personalnego" skierowanego na prof. Przemysława Bąbla, który wypowiadał się w mediach krytycznie na temat projektu ustawy.

Prof. de Barbaro zarzucił mu, że wypowiada się na temat psychoterapii, a jest "ekspertem w zakresie psychologii bólu". Wskazał też, że "nie uczestniczył on w pracach legislacyjnych nad projektem ustawy na żadnym etapie, nie jest superwizorem, nie ukończył swojego procesu kształcenia umożliwiającego wykonywanie świadczeń psychoterapeutycznych".

– Nie przeszkadza mi, że w liście pojawia się moje nazwisko. Sprzeciwiam się temu, że dyskredytację przedstawiono jako argument. Wbrew treści listu spełniam warunki prowadzenia psychoterapii określone w ustawie o ochronie zdrowia psychicznego. Mam też dorobek naukowy bezpośrednio dotyczący psychoterapii – podkreśla w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Przemysław Bąbel, psycholog z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek Komitetu Psychologii Polskiej Akademii Nauk, zaangażowany w debatę o regulacji zawodu psychoterapeuty.

Wyjaśnia, że chodzi o recenzowane artykuły naukowe publikowane w czasopismach międzynarodowych i krajowych, a także o książki dotyczące wprost psychoterapii. – Jestem również ekspertem w dziedzinie placebo, które w badaniach skuteczności interwencji, także psychoterapeutycznych, służy jako warunek kontrolny. Przedstawianie mojego dorobku tak, jakby ograniczał się do psychologii bólu, jest więc niezgodne z faktami – dodaje.

Uważa, że to "nie jest merytoryczna polemika, lecz personalna napaść najniższych lotów, ubrana w formę listu otwartego".

– Dla takiego sposobu prowadzenia sporu nie ma mojej zgody. Od profesora uniwersytetu należałoby oczekiwać znacznie wyższego standardu debaty. Krytyka wymaga odniesienia się do argumentów. Tutaj tego nie ma. Autor nie przedstawił kontrargumentów wobec moich publicznych wypowiedzi, lecz zakwestionował moje kompetencje na podstawie informacji nieprawdziwych. To zabieg niegodny poważnej debaty – komentuje prof. Bąbel.   

– Nie sądzę, by moment publikacji był przypadkowy. List ukazał się po materiałach opisujących nieprawidłowości i patologie w psychoterapii oraz wskazujących, że projekt ustawy nie zawierał wystarczających rozwiązań chroniących pacjentów przed takimi praktykami. Zamiast odpowiedzi na te problemy otrzymaliśmy próbę zdyskredytowania osób, które je nagłaśniają – dodaje.

Na ten sam wątek zwracał uwagę w rozmowie z nami dr hab. Błażej Kmieciak, prawnik. Podkreślił, że przedstawiany wcześniej projekt ustawy "nie dawał wystarczających gwarancji bezpieczeństwa pacjenta" i został skrytykowany na wielu polach m.in. przez Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Polskie Towarzystwo Terapii Behawioralno-Poznawczej.

List w obronie listu

Prof. Przemysław Bąbel zwraca też uwagę, że list jest "sprzeczny wewnętrznie". – Autor ubolewa nad atakami personalnymi, a następnie sam się nimi posługuje. O moich kwalifikacjach i dorobku pisze niezgodnie z faktami, a zamiast argumentów przedstawia arbitralne oceny. To nie jest zaproszenie do dyskusji, lecz próba jej zamknięcia przez zdyskredytowanie oponenta. W mojej ocenie narusza to moje dobra osobiste – ocenia. 

Zwraca też uwagę na inny aspekt: – Zaskakuje mnie również, że prof. de Barbaro powołuje się na treść projektu opracowywanego przez zespół powołany przez ministra zdrowia, choć nie był członkiem tego zespołu, a jego członkowie zostali zobowiązani do nieujawniania informacji o projekcie. Na jakiej zatem podstawie autor ocenia dokument, który nie został publicznie udostępniony?

Choć publikacja listu prof. de Barbaro wywołała falę negatywnych komentarzy, część środowiska poparła jego treść. Zrobiła to m.in. Komisja ds. Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. – Komisja oświadczyła, że podziela zasadniczą tezę listu, doprecyzowując, że chodzi o potrzebę uregulowania zawodu psychoterapeuty. Nie odniosła się jednak do zawartego w nim ataku personalnego na mnie, choć jestem członkiem PTP i zasiadam w Radzie Naukowej Towarzystwa. Zwróciłem się więc do przewodniczącej o jednoznaczne odcięcie się od takiej formy polemiki – przyznaje prof. Bąbel.

Tymczasem w odpowiedzi na krytyczne komentarze dotyczące listu prof. de Barbaro publikacji doczekała się deklaracja w jego obronie. Do jej podpisania zachęcał sam konsultant krajowy w dziedzinie psychoterapii.

"Profesor Bogdan de Barbaro w opublikowanym kilka dni temu tekście jasno odniósł się do kampanii medialnej wymierzonej w trwające prace nad regulacją zawodu. Kampania ta podważa wiarygodność i intencje Grupy Roboczej, w której współpracują przedstawiciele większości stowarzyszeń psychoterapeutycznych, oraz osób uczestniczących w przygotowaniu projektu (ustawy o zawodzie psychoterapeuty – red.). Po publikacji także autor tego wystąpienia stał się celem personalnych, deprecjonujących ataków" – czytamy w petycji, pod którą podpisał się m.in. dr n. med. Łukasz Müldner-Nieckowski, konsultant krajowy w dziedzinie psychoterapii.

"Potrzebujemy więc szerszego, wspólnego działania. W imieniu własnym i Grupy Roboczej zachęcam do podpisania poniższej deklaracji. Proszę o wypełnienie formularza." – zachęcali inicjatorzy.

Treść deklaracji została opublikowana na stronie Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychodynamicznej; tam też można było się pod nią podpisać (podpisało się pod nią niespełna 1100 osób).

– Zaskakujące, że deklaracja potępia "personalne i deprecjonujące" reakcje na tekst prof. de Barbaro, a zarazem milczy o tym, że sam tekst zawiera personalny atak i nieprawdziwe informacje. Domaga się więc wysokich standardów od jego krytyków, ale nie stosuje ich do autora, którego broni. Brak jednoznacznego odcięcia się od takich metod może jednak zostać odczytany jako ich legitymizowanie. Zaangażowanie konsultanta krajowego w tę inicjatywę rodzi więc poważne pytania o jego bezstronność – uważa prof. Bąbel.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie