Rozkręca się spór o psychoterapię. "Bardzo niepokojące"

Zaostrza się dyskusja wokół ustawy o zawodzie psychoterapeuty. W liście otwartym prof. Bogdan de Barbaro napisał o rzekomej "walce, która zagraża bezpieczeństwu pacjentów", co wzbudziło jeszcze większe kontrowersje. – Projekt nie dawał wystarczających gwarancji bezpieczeństwa pacjenta – kontruje dr hab. n. praw. Błażej Kmieciak, główny koordynator ds. ochrony zdrowia psychicznego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.

ListTrwa spór o losy ustawy o zawodzie psychoterapeuty
Źródło zdjęć: © WP abcZdrowie • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Katarzyna Prus

Znany ekspert o "blokowaniu" ustawy

"Zwracam się do wszystkich tych, którzy starają się zablokować trwające w Ministerstwie Zdrowia prace nad ustawą o zawodzie psychoterapeuty, by zaniechali swych działań. Wstrzymanie prac oznaczałoby brak dobrej regulacji zawodu psychoterapeuty, a w konsekwencji spowodowałoby trwanie zła: psychoterapię może obecnie wykonywać każda osoba, bez wiedzy, umiejętności i zobowiązań etycznych" – apeluje we wstępie swojego listu otwartego znany psychiatra i psychoterapeuta prof. Bogdan de Barbaro.

To reakcja na doniesienia medialne o pracach nad kontrowersyjną ustawą. Prof. de Barbaro ocenia je jako "tendencyjne", wskazuje na "fałszywą narrację", a także dyskredytuje wypowiadających się w mediach ekspertów, twierdząc, że "dezawuują" projekt ustawy.

Tymczasem, jak pisaliśmy pod koniec sierpnia, wokół projektu ustawy (ma wrócić do Sejmu jeszcze we wrześniu, po zakończeniu prac w resorcie zdrowia) jest coraz bardziej gorąco, a pytania, które się pojawiają, nie dotyczą tylko kluczowej kwestii bezpieczeństwa pacjenta, ale też "interesu ekonomicznego" tych, którzy zarabiają na szkoleniach i roli personalnych powiązań, również politycznych.

Choć efekty prac w resorcie zdrowia i ostateczne propozycje nie są jeszcze oficjalnie znane (na nasze pytanie w tej sprawie MZ wskazało, że trwają dyskusje merytoryczne, więc nie ma mowy o przekazaniu ich treści), prof. de Barbaro przekonuje, że "po wielomiesięcznych intensywnych pracach w ramach zespołu roboczego przy minister zdrowia powstał starannie przygotowany projekt ustawy o zawodzie psychoterapeuty".

Podkreśla, że "interes pacjenta jest fundamentalnym celem", a przygotowywana ustawa przewiduje dla psychoterapeuty wieloletnie szkolenie, superwizję i komisyjny egzamin oraz odpowiedzialność dyscyplinarną.

Twierdzi też, że pracują nad tym "przedstawiciele wszystkich pięciu uznanych grup podejść terapeutycznych, czterech konsultantów krajowych – psychiatrii, psychologii klinicznej, psychoterapii, psychoterapii dzieci i młodzieży, eksperci i legislatorzy". Według niego trwa "walka, którą toczą przeciwnicy ustawy", zagrażająca bezpieczeństwu pacjentów.

W sieci pojawił się list otwarty prof. Bogdana de Barbarao
W sieci pojawił się list otwarty prof. Bogdana de Barbarao © WP abcZdrowie • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI

List wywołał silne kontrowersje w środowisku

Pod adresem autora listu otwartego padają zarzuty m.in. o pomijanie kluczowych kwestii dotyczących dyskusji wokół psychoterapii.

– Mamy wielu krytyków tej ustawy, ale zdecydowana większość nie jest przeciwna ustawie jako takiej. Wręcz przeciwnie, mamy świadomość, że jest ona konieczna, bo zawód psychoterapeuty wymaga regulacji, ale na pewno nie w takim kształcie, w jakim został przedstawiony pierwotny projekt w ubiegłym roku – zaznacza w rozmowie z WP abcZdrowie dr hab. n. praw. Błażej Kmieciak, główny koordynator ds. ochrony zdrowia psychicznego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.

– Czytając list prof. Bogdana de Barbaro, mam wrażenie, że zapomniał, dlaczego zostały zatrzymane prace nad tą ustawą w Sejmie. Nie z powodu głosów "krytykantów" np. ze środowiska psychologów, na których wskazuje profesor, czy nacisku mediów. Ten projekt nie dawał wystarczających gwarancji bezpieczeństwa pacjenta – podkreśla ekspert.

I podaje przykład. – Nie naruszając tamtej ustawy, mógłbym skończyć "podyplomówkę" online w jakiejś wyższej szkole, wyrobić sobie masę dyplomów, a następnie udzielać świadczeń. Nie nazywałbym się psychoterapeutą, ale "doradcą emocjonalnym". Nie było tam niestety propozycji uregulowania kluczowej kwestii, czyli tego, że nie wolno nie tylko nazywać się, ale też udawać psychoterapeuty – punktuje dr hab. Kmieciak.

Przypomina, że projekt został skrytykowany na wielu polach m.in. przez Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich (zgłosiło ponad 20 stron uwag) oraz Polskie Towarzystwo Terapii Behawioralno-Poznawczej (blisko 60 stron uwag). – Twierdzenia o rzekomej chęci zablokowania ustawy są zaskakujące. Być może prof. de Barbaro zna osoby, które do tego dążą, bo nie chcą regulacji, ja takich osób nie znam – dodaje.

Błażej Kmieciak
Błażej Kmieciak © Rzecznik Praw Pacjenta

Ataki personalne

Prof. de Barbaro odniósł się też personalnie do ekspertów, którzy wypowiadają się krytycznie o projekcie ustawy i wstrzymaniu prac nad specjalizacją z psychoterapii ogólnej.

"Zadaję sobie pytanie, jak to jest możliwe, że publiczny rozgłos i popularność zyskują osoby, wypowiadające się autorytatywnie na temat ustawy, chociaż same nie mają adekwatnej wiedzy ani przygotowania merytorycznego. Przykładowo, w mediach występuje profesor psychologii Przemysław Bąbel, który jest ekspertem w zakresie psychologii bólu. Nie uczestniczył on w pracach legislacyjnych nad projektem ustawy na żadnym etapie, nie jest superwizorem, nie ukończył swojego procesu kształcenia umożliwiającego wykonywanie świadczeń psychoterapeutycznych" – czytamy w liście.

Zdaniem dr. hab. Kmieciaka to "personalny atak", który jest "niewłaściwy" i "nie ma podstaw merytorycznych". – Owszem, prof. Przemysław Bąbel nie jest psychoterapeutą, ale to jest trochę tak, jakby o onkologii mogli wypowiadać się tylko onkolodzy, a już np. nie radiolodzy czy nawet pacjenci, którzy chorują na chorobę nowotworową. Profesor napisał bardzo ciekawą w mojej ocenie książkę "Wojna o psychoterapię", z którą można się oczywiście nie zgadzać, ale spierajmy się jako naukowcy na poziomie debaty akademickiej, a nie atakujmy w listach otwartych – kontruje.

– Nie zamierzam być jego adwokatem, ale nie jest też prawdą, że zajmuje się tylko psychologią bólu. Zajmuje się też wieloma innymi zagadnieniami, w tym społecznym postrzeganiem zjawiska psychoterapii i z zespołem naukowców prowadził badania na ten temat – dodaje.

Zawód nie dla każdego

Według prof. de Barbaro część psychologów chce mieć "monopol na psychoterapię". Dr hab. Błażej Kmieciak i tę tezę podważa.

– Twierdzenie, że psychologowie próbują zawłaszczyć ten zawód, nie ma nic wspólnego z obecnymi realiami. Teraz chodzi o to, by do zawodu były dopuszczane osoby, które mają konkretną, psychologiczną bazę. Wykształcenie powinno być kluczowym elementem weryfikującym, a gwarantowałaby to z całą pewnością specjalizacja. Niestety, prace nad nią zostały wstrzymane, co jest bardzo niepokojące – zaznacza.

Przypomina, że choć szkolenia z psychoterapii kończą absolwenci różnych kierunków studiów, ale nadal ponad 70 proc. to psycholodzy.

Uważa, że są "zawody predestynowane do tego, by wykonywać zawód psychoterapeuty". – Nie tylko psycholog czy lekarz psychiatra, ale też pedagog specjalny, specjaliści pracy socjalnej, czy osoba po resocjalizacji, w trakcie edukacji akademickiej mieli obszerne bloki z zakresu psychologii. Nie trzeba im np. tłumaczyć, czym jest zaburzenie psychiczne czy niepełnosprawność intelektualna. Nie można wejść w ten świat, nie mając o nim elementarnej wiedzy – podkreśla dr hab. Kmieciak.

Podaje też przykłady z własnej praktyki, jako prowadzącego wykłady na specjalizacji z psychoterapii dzieci i młodzieży. – Miałem m.in. grupę, gdzie byli głównie psychologowie i pedagodzy, ale była też osoba po studiach humanistycznych. I ona jako jedyna zadawała bardzo elementarne pytania, widać było, że nie miała doświadczenia praktycznego i bazowej wiedzy. W psychoterapii pasja nie wystarczy, musi być podbudowana solidną wiedzą, bo bez tej wiedzy pacjenta się krzywdzi – przypomina ekspert.

– Jeśli matematyk i fizyk może być psychoterapeutą, to dlaczego ja, jako pedagog i socjolog nie mogę startować do cechu rzemiosł architektonicznych i budowlanych? Tymczasem jeśli nie zmienią się wytyczne NFZ, to osoba po dwóch latach szkolenia psychoterapeutycznego będzie mogła, a wręcz musiała pracować z pacjentem. To oznacza, że magister matematyki po tych dwóch latach będzie mógł już przyjmować ludzi, którzy mogą być przecież w głębokiej traumie czy głębokiej depresji – dodaje.

Wyjaśnia, że często wsparcie psychologiczne czy psychoterapeutyczne wystarczy i nie zawsze konieczne są od razu leki, ale trzeba trafić na specjalistę, który wie czym jest psychopatologia.

"Poważna luka"

– Niezrozumiały jest też dla mnie fakt, że w grupie, która pracuje nad ustawą przy MZ, nie ma prof. Barbary Bętkowskiej-Korpały, konsultantki krajowej w dziedzinie psychoterapii uzależnień. Pomijanie obszaru psychoterapii uzależnień to błąd w całej obecnej dyskusji, na co zwracało uwagę także Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. Jak można było nie uwzględnić ich w debacie o psychoterapii, skoro to dyskusja m.in. nad definiowaniem, kto może być psychoterapeutą – podkreśla dr hab. Błażej Kmieciak.

Przypomina, że w pierwotnym projekcie była mowa o psychoterapeucie dzieci i młodzieży, ale zabrakło wskazania psychoterapeuty uzależnień.

– Tymczasem w praktyce klinicznej często pojawia się rozpoznanie podwójnej diagnozy, odnoszące się do osoby uzależnionej, która wykazuje też objawy innych zaburzeń psychicznych, cytując ustawę o ochronie zdrowia psychicznego. Co więcej, występowanie uzależnienia jest najczęściej powiązane z podobną sytuacją kliniczną, co widzimy np. w przypadku sprawców przestępstw seksualnych. Rola psychoterapeuty uzależnień jest tu niezwykle istotna – zaznacza.

Kontrowersyjne jest też pojęcie diagnozy psychoterapeutycznej, która pojawiła się w pierwotnym projekcie ustawy.

– Mamy jasne kryteria diagnozy psychologicznej i lekarskiej, ale diagnozy psychoterapeutycznej nie ma, więc pojawia się istotny problem. Przedstawiciele grupy roboczej przekonują, że mamy przecież opracowania amerykańskie, tylko że one niekoniecznie przystają do polskich realiów, chociażby z tego powodu, że to, co jest akceptowane np. kulturowo czy społecznie w USA, różnić się może od tego, co w Polsce będzie uznane za normę – zwraca uwagę dr hab. Kmieciak.

– Ścisłe sprecyzowanie kryteriów diagnozy psychoterapeutycznej jest też dyskusyjne, bo mamy przecież różne podejścia w psychoterapii. Jak więc stworzyć jednolite regulacje? – pyta ekspert.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie