Te ryby mogą zaszkodzić. WHO ostrzega przed rtęcią
Ryby są uznawane za wartościowy element diety, ale ich wybór nie zawsze jest w pełni bezpieczny. Wśród zanieczyszczeń, które mogą występować w produktach pochodzenia morskiego, szczególną uwagę zwraca rtęć. Dlatego, planując rybne posiłki, warto wiedzieć, skąd bierze się ten związek, które gatunki częściej kumulują go więcej i kto powinien zachować większą ostrożność.
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zwraca uwagę, że rtęć jest substancją niebezpieczną dla zdrowia, a kontakt z nią może szkodzić nawet przy niewielkich dawkach. Może oddziaływać m.in. na układ nerwowy, odpornościowy i pokarmowy, a także na nerki, płuca, skórę oraz oczy. W kontekście żywienia kluczowa jest metylortęć – która najczęściej trafia do organizmu człowieka wraz z rybami i owocami morza. Powstaje głównie w środowisku wodnym, gdy rtęć obecna w wodzie jest przekształcana przez mikroorganizmy.
Skąd rtęć w rybach i czemu drapieżniki mają jej więcej
Rtęć dostaje się do środowiska zarówno z naturalnych źródeł, jak i w wyniku działalności człowieka (m.in. spalania paliw kopalnych i procesów przemysłowych). Gdy trafi do wód, może zostać przekształcona do metylortęci i następnie kumulować się w organizmach wodnych. Z tego powodu najwyższe stężenia częściej dotyczą ryb dużych, długo żyjących i stojących wysoko w łańcuchu pokarmowym – bo przez lata zjadają wiele mniejszych organizmów. Jak wskazano w przeglądzie "Ryby i owoce morza jako źródło narażenia człowieka na metylortęć" opublikowanym w 2012 r. w "Rocznikach Państwowego Zakładu Higieny" do tej grupy zalicza się m.in. rekina, miecznika, tuńczyka, szczupaka.
Autorzy zwracają też uwagę na możliwość wyższych stężeń u części gatunków dennych oraz wybranych owoców morza, a w zestawieniach PZH jako przykłady produktów o wysokiej lub bardzo wysokiej zawartości metylortęci wymieniane są m.in. węgorz, ośmiornica i krab (również konserwowy) oraz gatunki takie jak molwa, strzępiel, skorpena, żabnica, grenadier, łupacz i morszczuk.
Jak jeść ryby rozsądnie
Ryby i owoce morza pozostają ważnym elementem diety – dostarczają białka, jodu, selenu oraz kwasów omega-3. W praktyce zaleca się więc nie tyle rezygnację, co wybieranie częściej gatunków mniejszych i krócej żyjących, a rzadziej tych dużych i drapieżnych, które statystycznie kumulują więcej metylortęci. Szczególną ostrożność powinny zachować kobiety planujące ciążę i ciężarne, karmiące oraz dzieci.
Źródło: WHO, "Ryby i owoce morza jako źródło narażenia człowieka na metylortęć" w: "Roczniki Państwowego Zakładu Higieny"
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.