"Ten rak u pań zbiera obecnie żniwo". Decyduje jeden czynnik
Rak płuca to jeden z najczęstszych i najgorzej rokujących nowotworów. Niestety obserwujemy groźny trend - teraz coraz częściej dotyka kobiety. Lekarze alarmują, że jeszcze kilka lat temu 80 proc. zachorowań dotyczyło mężczyzn, dziś statystyki rozkładają się po połowie. - Ten rak u pań zbiera obecnie żniwo - tłumaczy dr n. med. Karina Witkiewicz, specjalistka chorób płuc z SPWSZ w Szczecinie.
"Wyszedł guz i lawina ruszyła"
Długotrwały, suchy i męczący kaszel. To objaw, który zaniepokoił 56-letnią Katarzynę i zmusił do wykonania badań diagnostycznych. Kobieta od 4 lat choruje na raka płuca.
- Ten kaszel utrzymywał się przez kilka miesięcy, więc stwierdziłam, że trzeba wykonać badania. Jednak ta diagnostyka wcale nie była prosta. Cały proces trwał prawie pół roku. Początkowo skierowano mnie na RTG klatki piersiowej, z którego nic nie wychodziło. Dopiero za trzecim razem ukazała się podejrzana zmiana w badaniu tomografii komputerowej. Wtedy wyszedł guz i lawina ruszyła - opowiada.
Kobieta przeszła przez trzy bronchoskopie i po badaniach histopatologicznych okazało się, że choruje na niedrobnokomórkowego gruczołowego raka płuca. To najczęstszy podtyp niedrobnokomórkowego raka płuca, stanowiący ok. 40 proc. przypadków. Rozwija się zazwyczaj na obwodzie płuc, częściej u kobiet i osób niepalących.
- Diagnoza była szokiem. Wprawdzie paliłam od prawie 20 lat, prawie paczkę dziennie, ale przecież jestem jeszcze młoda. Nie sądziłam, że to może być nowotwór, chociaż na raka płuca chorował także mój dziadek. Na podstawie wyniku histopatologicznego zlecono u mnie badania molekularne i wykryto bardzo rzadką mutację BRAF V600E. Występuje ona u około 3-4 proc. pacjentów z niedrobnokomórkowym rakiem płuca (NDRP). Rozpoczęłam wówczas leczenie celowane, które do tej pory nie jest jeszcze refundowane dla chorych na raka płuca. Trwało ono 3 lata, niestety rok temu nastąpiła progresja choroby. W tej chwili jestem na immunochemioterapii, którą będę miała podawaną do kolejnej progresji - tłumaczy.
Kobiety coraz częściej chorują na raka płuc
Rak płuca to jeden z najczęściej rozpoznawanych nowotworów w Polsce. Każdego roku ponad 23 tys. osób słyszy tę diagnozę. Podobna liczba chorych umiera. Warto także podkreślić, że szczególny wzrost przypadków widać u kobiet.
- Jeżeli chodzi o raka płuca, globalnie mamy spadek liczby zachorowań, ale jest wyraźna różnica między grupą kobiet i mężczyzn. U mężczyzn sytuacja się poprawia, natomiast gwałtownie pogarsza się sytuacja wśród kobiet. Kiedyś 80 proc. zachorowań to byli mężczyźni, a teraz jest pół na pół - zaznaczał w lutym prof. dr hab. Mariusz Panczyk, omawiając dokument "Zdrowie Warszawianek i Warszawiaków – stan zdrowia mieszkańców stolicy w latach 2013-2023".
Ponadto od ponad dekady w Polsce umieralność kobiet z powodu nowotworów złośliwych płuca jest wyższa niż z powodu nowotworów piersi, które są najczęściej diagnozowane w tej grupie.
- Rzeczywiście coraz więcej kobiet choruje na raka płuca i ten nowotwór jest rozpoznawany u coraz młodszych pacjentek. Ten rak u pań zbiera obecnie żniwo. To przesunięta w czasie zapłata za wzrost palenia papierosów w latach 80. i 90. Niestety coraz więcej kobiet jest uzależnionych od papierosów, a to główny czynnik ryzyka zachorowania na raka płuca. Komórki potrzebują około 20-30 lat, żeby zmutować i wygenerować ten nowotwór w płucu. Poszła też do przodu diagnostyka i stąd też jest on także u pań coraz częściej wykrywany - wyjaśnia w rozmowie z WP abcZdrowie dr n. med. Karina Witkiewicz, specjalistka chorób płuc z SPWSZ w Szczecinie.
- U kobiet przeważa rak gruczołowy, który jest bardzo agresywnym nowotworem. Dlatego też rzucenie palenia i niepalenie jest jak najbardziej wskazane. Powód? Ta choroba najczęściej jest pokłosiem sięgania po papierosy. Teraz panuje złudne przekonanie, że papierosy light nam nie zaszkodzą albo że gdy nie będziemy się zaciągać, to nie zachorujemy. To bzdura - mówi w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Jarosław Pieróg, specjalista chirurgii klatki piersiowej, chirurgii ogólnej i transplantologii klinicznej, który kieruje kliniką chirurgii klatki piersiowej i transplantacji w SPWSZ w Szczecinie.
Główne objawy raka płuc
Lekarze podkreślają także, że rak płuca to bardzo podstępna choroba i w początkowych stadiach skąpoobjawowa.
- Niestety z reguły rak płuca diagnozowany jest zazwyczaj w zaawansowanym stadium. A właśnie to, w którym stadium zostaje wykryty, wpływa na to, czy uda nam się go zwalczyć. Pacjenci zgłaszają się do lekarza późno, bo po prostu nie obserwują u siebie objawów tej choroby lub je lekceważą. Nowotwór najczęściej rośnie głęboko w płucu, nie nacieka początkowo żadnych struktur i dopóki guz nie będzie duży, nie przerwie naczynia czy nie naciecze nerwów, pozostaje w ukryciu. Gdy pojawiają się symptomy, najczęściej choroba jest już zaawansowana. Zaliczamy do nich: kaszel, krwioplucie, ból pleców, utratę masy ciała czy ból w klatce piersiowej - wylicza dr Witkiewicz.
- Przyjmuje się, że około 15-20 proc. pacjentów z rakiem płuca nadaje się do radykalnego leczenia chirurgicznego. A takie leczenie daje największe szanse na trwałe wyleczenie. Jednak by takowe było możliwe, nowotwór musi być zdiagnozowany we wczesnym stadium - podnosi prof. Pieróg.
Potrzeba działań profilaktycznych
Z leczeniem nadal jest problem, bo profilaktyka kuleje. Fakt, że ten nowotwór jest diagnozowany w zaawansowanych stadiach, przekłada się na wysoką śmiertelność. Statystyki pokazują, że pięcioletnie przeżycie dotyczy zaledwie 10-15 proc. pacjentów z rakiem płuca i jest niższe od średniej europejskiej.
- Dlatego tak ważne są programy profilaktyczne. Jeden z nich ruszył 25 lutego. Realizuje go szpital wojewódzki w szczecińskim Zdunowie. Będą mogli skorzystać z niego mieszkańcy Pomorza Zachodniego w wieku od 55 do 74 lat, z historią palenia tytoniu (co najmniej 30 paczkolat) lub tacy, którzy porzucili ten nałóg, a abstynencja nikotynowa nie trwała dłużej niż 15 lat - tłumaczy dr Witkiewicz.
Program prowadzi pacjenta krok po kroku: od rejestracji i wizyty kwalifikacyjnej połączonej z edukacją zdrowotną, przez wykonanie niskodawkowej tomografii komputerowej, aż po podsumowującą wizytę lekarską.
- Warto zaznaczyć, że w razie wykrycia nieprawidłowości pacjent kierowany będzie na pilną, pogłębioną diagnostykę, już poza programem. Taki program pozwoli nam, przysłowiowo mówiąc, złowić osoby, które mogą być narażone na zachorowanie na raka płuca lub mają już zmiany, ale jest szansa, że znajdziemy je we wczesnym stadium - mówi dr Witkiewicz.
Taką szansę w skali ogólnopolskiej ma dać także program badań w kierunku wczesnego wykrywania raka płuca. Na obecną chwilę trwa jego pilotaż do czerwca br. Kryteria kwalifikacji oraz lista ośrodków wykonujących badanie znajdują się na stronie gov.pl.
- Od 1 lipca według zapewnień ze strony Ministerstwa Zdrowia program ten ma wejść do koszyka świadczeń gwarantowanych i działać jako program profilaktyczny. Będzie to ogólnopolski program przesiewowy w kierunku wczesnego wykrycia raka płuca z użyciem niskodawkowej tomografii komputerowej. Warto podkreślić, iż ze wszystkich programów screeningowych ma on najwyższą wykrywalność, bo na poziomie prawie 3 proc. Wykrywalność innych nowotworów w badaniach przesiewowych przykładowo w raku piersi wynosi 0.6-1 proc., zaś w raku jelita grubego - 0.8 proc. - tłumaczy w rozmowie z WP abcZdrowie Aleksandra Wilk, dyrektor Sekcji Raka Płuca, Fundacja To Się Leczy.
Ekspertka dodaje, że niskodawkowa tomografia komputerowa trwa ok. 10 minut, jest bezbolesna i nie wymaga przygotowania oraz podania kontrastu.
- Co istotne, może wykryć nie tylko choroby związane z płucami, ale również inne nieprawidłowości, takie jak np. guzki na tarczycy czy schorzenia kardiologiczne. W mojej opinii wprowadzenie tego programu powinno stać się standardem - należy go traktować jako inwestycję, gdyż pozwoli zwiększyć odsetek wykrywania raka płuca na wczesnym etapie, co pozwoli przesunąć moment rozpoznania do fazy potencjalnie wyleczalnej. Założenia Narodowej Strategii Onkologicznej, jak i Krajowej Sieci Onkologicznej jasno wskazują, że skrining raka płuca ma być jednym z kluczowych narzędzi zmniejszania umieralności u osób z grupy wysokiego ryzyka - mówi Wilk.
Złoty standard leczenia
Natomiast zdaniem lekarzy podstawą i złotym standardem w leczeniu raka płuca jest lobektomia, czyli usunięcie płata płuca wraz z okolicznymi węzłami chłonnymi. Chociaż medycy podkreślają, że sposób terapii zależy od typu i zaawansowania nowotworu.
- Podczas takiego zabiegu musimy zbadać także okoliczne węzły chłonne, żeby stwierdzić, czy są zajęte przez nowotwór. Jeżeli są wolne od choroby, to pacjent ma zdecydowanie większe szanse na wyleczenie. Jeśli nie, to zazwyczaj stosuje się leczenie uzupełniające w postaci chemio i radioterapii. Tak samo, gdy guz nacieka np. na okoliczne struktury - wyjaśnia prof. Pieróg.
Ekspert dodaje, że kluczowa po takiej operacji jest odpowiednia rehabilitacja.
- My już dobę po operacji resekcji raka płuca stawiamy pacjenta na nogi. Bo ten ruch jest niesłychanie ważny. Istotne jest również to, by pacjent kaszlał i oczyszczał drogi oddechowe. Po wyjściu ze szpitala tę rehabilitację się kontynuuje, by pacjenci jak najszybciej wracali do formy - podsumowuje prof. Pieróg.
Anna Klimczyk, dziennikarka Wirtualnej Polski
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.