Tego nie kupuj. Ekspertki ostrzegają przed suplementami z TikToka

– Trafiali do mnie na ostry dyżur pacjenci z ciężkim uszkodzeniem wątroby, gdzie podejrzewaliśmy, że jedną z przyczyn były suplementy kupione w sieci – mówi w rozmowie z "Huffington Post" dr Trisha Pasricha z Harvard Medical School.

Ekspertki odradzają kupowanie suplementów z TikToka. Ekspertki odradzają kupowanie suplementów z TikToka.
Źródło zdjęć: © Getty Images | CFOTO

Pasricha, autorka książki "You’ve Been Pooping All Wrong" (Wypróżniasz się zupełnie źle), przyznaje, że probiotyki to kategoria produktów, na którą jej pacjenci marnują najwięcej pieniędzy, zanim w ogóle przyjdą do niej po pomoc.

"Medycyna" hashtagowa

W social mediach, a zwłaszcza na TikToku i Instagramie, bardzo łatwo trafić na porady samozwańczych ekspertów od zdrowia, którzy promują kosztowne suplementy diety. Z nagrywanych przez nich filmów można się dowiedzieć, że nasze jelita potrzebują "resetu", oczyszczenia, 30-dniowego restartu, sproszkowanych zielonych warzyw, żelków i aminokwasów, o których cudownych właściwościach podręczniki biochemii często milczą.

Czy można przedawkować suplementy?

Jak informuje "Huffington Post", sam hashtag #GutTok zgromadził już ponad sześć miliardów wyświetleń. Twórcy z branży wellness dzielą się tam swoimi porannymi zestawami suplementów. Nagrywają filmiki, na których relacjonują kolejne "przyjazne jelitom" posiłki, okraszone tagami, takimi jak #HotGirlsHaveStomachIssues (Atrakcyjne dziewczyny też mają problemy z brzuszkiem).

Redakcja portalu przytacza badanie opublikowane w czasopiśmie "Public Health". Pokazało ono, że 72 proc. przedstawicieli pokolenia Z wymienia zdrowie jelit jako jedno z trzech najważniejszych wyzwań związanych ze zdrowiem. Marki takie jak Bloom Nutrition czy BelliWelli zbudowały potężne biznesy na zdjęciach wzdętych brzuchów i filmikach "przed i po", pomagając wywindować wartość amerykańskiego rynku suplementów dla jelit na ponad 5 mld dolarów.

94 proc. fejka

Amerykańskie Towarzystwo Gastroenterologiczne (AGA) wskazuje, że nie ma twardych dowodów na to, by większość probiotyków rzeczywiście miała wszystkie te cudowne właściwości opisane na ich etykietach. Kiedy przeanalizowano treści dotyczące mikrobiomu jelitowego dostępne w mediach społecznościowych i tradycyjnych, okazało się, że 94 proc. tych materiałów rozmija się z aktualną wiedzą naukową.

– Większość osób trafia do gabinetu po tygodniach lub miesiącach ich stosowania, widząc minimalną poprawę – mówi dr Trisha Pasricha. – Brutalna prawda jest taka, że dowody na skuteczność probiotyków w przypadku większości dolegliwości jelitowych są bardzo ograniczone. Choć sprzedaje się je z hasłami w stylu "gastroenterolodzy ich nienawidzą", akademickie towarzystwa gastroenterologiczne nie zalecają ich przy większości problemów z układem pokarmowym, ponieważ nie ma wystarczających danych potwierdzających ich skuteczność.

– Żelki probiotyczne, których reklamy zalewają TikToka, to szczególnie drogi sposób na to, by osiągnąć dokładnie nic – uważa Kirsten Jackson, brytyjska dietetyczka znana jako "The IBS Dietitian" i członkini Rady Doradczej Forbes Health.

– Często zawierają one przypadkowe kombinacje szczepów bakterii w różnych dawkach, bez żadnej pewności co do tego, jaki problem mają rozwiązywać – wyjaśnia dietetyczka. Probiotyki to nie są klocki Lego, z których można robić dowolne zestawy. Konkretny szczep bakterii w określonej dawce może realnie pomóc na jeden objaw, np. zaparcia, ale nie zrobi nic ze wzdęciami. Kupowanie uniwersalnych żelków tylko dlatego, że polecił je influencer w dobrze oświetlonym studiu, to – jak sama mówi – "kupowanie etykiety, a nie leku".

Kolejny hit z TikToka to sproszkowane zielone warzywa (tzw. greens powders). – W żaden sposób nie można ich skutków porównać z dietą bogatą w owoce, warzywa, rośliny strączkowe, zboża, orzechy i nasiona – mówi Danielle Smiley, dietetyczka i założycielka kliniki NutriDS w Maryland. – Bywają drogie, mogą zawierać niekoniecznie zdrowe mieszanki składników i tworzyć fałszywe poczucie, że zaspokoiło się swoje dzienne zapotrzebowanie na składniki odżywcze.

Innymi słowy: torebka proszku za niecałe 300 zł nie zastąpi zbilansowanej diety.

Co martwi lekarzy jeszcze bardziej?

Kategorią suplementów, która budzi największy niepokój lekarzy, są zestawy do "resetu jelit" oraz kuracje oczyszczające jelito grube – 30-dniowe pakiety sprzedawane z zegarami odliczającymi czas i aplikacjami do śledzenia postępów.

Twoje jelita nie potrzebują resetu jak smartfon – stwierdza Danielle Smiley. – Szkody wywołane przez takie detoksy mogą być bardzo realne: biegunka, odwodnienie, niedobór elektrolitów, skurcze oraz uzależnienie od przeczyszczających środków stymulujących. Jeśli ktoś ma zaparcia, musimy zapytać o ich przyczynę, a nie ciągle sztucznie przeczyszczać organizm – dodaje.

Kolejną wymienianą przez nią "cudowną" substancją jest L-glutamina, aminokwas reklamowany na TikToku jako lekarstwo na "nieszczelne jelito". Doczekała się ona wprawdzie pewnych badań naukowych, ale ich zakres jest znacznie węższy niż to, o czym mówią hasła marketingowe.

– Istnieją pewne wstępne dowody na jej skuteczność w określonych podtypach zespołu jelita drażliwego (IBS), ale nie jest to uniwersalne rozwiązanie "uzdrawiające jelita" – mówi Kirsten Jackson.

Smiley idzie o krok dalej. – W przypadku przeciętnej osoby, która kupuje ten preparat tylko dlatego, że TikTok powiedział jej, iż jej wyściółka jelitowa wymaga naprawy, uznałabym to za przedwczesne wydawanie pieniędzy.

Łączenie wielu suplementów może wywołać poważne problemy

Zdaniem ekspertek prawdziwy dramat zaczyna się przy tzw. stackowaniu, czyli bezkarnym łączeniu wielu preparatów naraz.

– Najczęstszy schemat, jaki obserwuję, to nakładanie na siebie kilku suplementów: zielonych proszków, probiotyków, magnezu i enzymów trawiennych, co w efekcie prowadzi do jeszcze większych wzdęć, biegunek lub bólu. Trafiali do mnie pacjenci z poważnymi zaostrzeniami objawów po zastosowaniu internetowych zestawów do "resetu jelit". W niektórych przypadkach doprowadzili do sytuacji, w której ich stosunkowo stabilne wcześniej jelita zaczęły dawać znacznie silniejsze objawy – ostrzega Jackson.

Dietetyczka zwraca uwagę na same etykiety, które są konstruowane tak, by brzmiały naukowo, choć z nauką mają niewiele wspólnego.

– Zobaczysz zwroty typu "wspiera zdrowie jelit" lub "odżywia mikrobiom". Brzmią profesjonalnie, ale wcale nie oznaczają, że udowodniono skuteczność tego produktu w łagodzeniu objawów lub poprawie zdrowia u prawdziwych ludzi – mówi. – Jeśli produkt obiecuje, że "uzdrowi", "zresetuje" lub "oczyści z toksyn" jelita, powinna zapalić się czerwona lampka.

Zdrowa dieta zamiast suplementów

Co więc naprawdę działa? Jak przypomina dr Nneoma Oparaji, specjalistka od leczenia otyłości i medycyny stylu życia – prawie żaden z produktów podpowiadanych przez algorytm.

– Błonnik rozpuszczalny, taki jak łuski babki jajowatej (psyllium), ma potwierdzony naukowo dobry wpływ na zdrowie jelit, poziom cholesterolu i cukru we krwi – mówi lekarka. – Większość zdrowych dorosłych w ogóle nie potrzebuje probiotyków. Potrzebują za to od 25 do 38 gramów błonnika dziennie, wody, snu i ruchu – podkreśla.

Źródło: Huffington Post

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie