To najbardziej zabójczy rak. Nowy test ułatwi diagnostykę
Opracowano test, który jest w stanie wykryć raka trzustki w ponad 90 proc. przypadków i radzi sobie wyjątkowo dobrze nawet we wczesnych stadiach choroby, kiedy leczenie ma największe szanse na sukces.
Rak trzustki uchodzi za jeden z najgroźniejszych nowotworów – zaledwie co dziesiąty pacjent przeżywa pięć lat od momentu usłyszenia diagnozy. Te statystyki wynikają z faktu, że choroba jest zazwyczaj wykrywana w bardzo zaawansowanym stadium, kiedy możliwości leczenia są już mocno ograniczone. Lekarze są jednak przekonani, że wskaźniki przeżywalności mogłyby znacząco wzrosnąć, gdyby nowotwór udawało się rozpoznawać na wczesnym etapie, w którym leczenie jest najskuteczniejsze.
Polski wynalazek może wyleczć cukrzycę. To bioniczna trzustka
Przełom w diagnostyce?
Główną barierą w walce z chorobą jest brak wiarygodnych badań przesiewowych pozwalających na wykrycie zmian we wczesnym stadium. To może się niedługo zmienić dzięki pracy naukowców z University of Pennsylvania Perelman School of Medicine oraz Mayo Clinic. Opracowali oni nowy test krwi, który może zrewolucjonizować diagnostykę. Badacze zidentyfikowali dwa nieznane dotąd białka, które w połączeniu z istniejącymi już markerami drastycznie poprawiają dokładność rozpoznania. Wyniki ich prac zostały opublikowane w prestiżowym czasopiśmie "Clinical Cancer Research".
Cztery markery
Podczas prac nad testem naukowcy przeanalizowali próbki krwi od osób chorych i zdrowych, oceniając kilka kluczowych biomarkerów. Są to CA19-9 (antygen węglowodanowy): powszechnie stosowany do monitorowania leczenia, ale mało precyzyjny w diagnostyce pierwotnej i THBS2 (trombospondyna 2): marker badany już wcześniej pod kątem onkologicznym.
Stosowane pojedynczo białka te mają swoje ograniczenia. Poziom CA19-9 może wzrastać również w stanach nienowotworowych (np. przy zapaleniu dróg żółciowych), a niektórzy pacjenci – ze względu na uwarunkowania genetyczne – w ogóle go nie wytwarzają.
Przełomem okazało się dodanie dwóch kolejnych białek: ANPEP (aminopeptydaza N) oraz PIGR (receptor polimerycznych immunoglobulin). Ich poziom jest wyraźnie podwyższony już we wczesnych fazach rozwoju nowotworu.
Połączenie czterech markerów pozwoliło prawidłowo zidentyfikować raka trzustki w 91,9 proc. przypadków we wszystkich stadiach. Co kluczowe, w przypadku najwcześniejszych stadiów (I i II), test wykrył aż 87,5 proc. zachorowań, przy zachowaniu niskiego odsetka wyników fałszywie dodatnich (5 proc.).
Skuteczniejsza diagnostyka
Ogromną zaletą nowej metody jest zdolność do odróżniania raka od innych schorzeń, takich jak przewlekłe zapalenie trzustki. Pozwala to uniknąć błędnych diagnoz i niepotrzebnego stresu u pacjentów.
– Dodając ANPEP i PIGR do istniejących markerów, znacząco poprawiliśmy zdolność do wykrywania nowotworu w momencie, gdy jest on najbardziej uleczalny – wyjaśnia dr Kenneth Zaret, kierownik badań. Według naukowca, test mógłby służyć jako narzędzie przesiewowe dla osób z grup wysokiego ryzyka: obciążonych genetycznie, z historią rodzinną nowotworów trzustki lub nawracającymi stanami zapalnymi i torbielami tego narządu.
Źródło: sciencedaily.com
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.