"To pani mama?". Bliscy zmarłych opisują traumę w prosektorium w Szpitalu Południowym

Zgodnie ze śledztwem Zero.pl w Warszawskim Szpitalu Południowym miało dochodzić do praktyk, które budzą poważne wątpliwości prawne i etyczne. Według relacji rodzin i pracowników chodzi m.in. o polecanie konkretnego zakładu pogrzebowego, utrudnianie odbioru ciał i prywatną działalność prowadzoną w publicznym prosektorium.

Medical Examiner with corpse in morgue.
Medical examiner or forensic scientist with dead man's corpse in morgue.  He is about to begin his autopsy.
fstop123Co działo się w prosektorium w Szpitalu Południowym?
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | FSTOP123
Marta Słupska

Karty zgonu wydawane w prosektorium

Warszawski Szpital Południowy, należący do miasta stołecznego Warszawy, znalazł się w centrum kolejnej afery. Jak opisuje Zero.pl, w szpitalnym prosektorium, którym zarządzał Artur Habowski, miało dochodzić do działań naruszających spokój rodzin zmarłych i zasady obowiązujące w publicznej placówce.

Z relacji bliskich pacjentów, pracowników szpitala i osób z branży pogrzebowej wynika, że rodziny były kierowane po odbiór kart zgonu właśnie do prosektorium. To nietypowe rozwiązanie, bo w wielu szpitalach takie dokumenty wydaje dział statystyki medycznej albo sekretariat oddziału.

Według rozmówców Zero.pl w prosektorium miały pojawiać się sugestie dotyczące wyboru konkretnego zakładu pogrzebowego. Sprawa jest istotna, ponieważ art. 13 ustawy o działalności leczniczej zakazuje w szpitalach świadczenia usług pogrzebowych oraz ich reklamy.

"Zachęcał, że to najlepsza opcja"

Jedna z kobiet, która po śmierci bliskiej osoby załatwiała formalności w Szpitalu Południowym, opowiedziała, że po kartę zgonu musiała zgłosić się do prosektorium.

Kartę zgonu odebrałam w prosektorium. Gdy załatwiałam dokumenty i spytałam, co dalej, Habowski zaczął opowiadać, że jemu też niedawno mama zmarła i ma zakład pogrzebowy, z którego korzystał. Zachęcał, że to najlepsza opcja i nigdzie nie będzie taniej, oni wszystko załatwią, a ja nic nie będę musiała robić – mówi.

Kobieta twierdzi, że po wybraniu innej, tańszej firmy pogrzebowej atmosfera się zmieniła. Według jej relacji identyfikacja ciała odbyła się w sposób, który do dziś wspomina jako traumatyczny.

– Nie pytając się nawet, czy jestem gotowa, rozpiął worek i pokazał mi trupa. Zapytał: to pani mama? Jeśli tak, to dziękuję, do widzenia. To było na korytarzu, ten obraz do dziś mam przed oczami – dodaje.

Inny rozmówca opowiadał o trudnościach z odbiorem ciała przez firmę pogrzebową wybraną przez rodzinę. Jak twierdził, pojawiły się wymogi dotyczące wcześniejszego umawiania terminu i zasada, że ciało nie jest wydawane przed upływem trzech dób.

– Wynajęta przez nas firma pogrzebowa przyjechała specjalnie z Podlasia i w zasadzie mogli jedynie pocałować klamkę. Powiedzieli mi, że pierwszy raz spotkali się z takimi utrudnieniami ze strony prosektorium szpitala – mówi.

Mężczyzna dodał, że ciało wydano dopiero po jego stanowczej reakcji i zapowiedzi zgłoszenia sprawy do rzecznika praw pacjenta.

Powiązania biznesowe i prywatna działalność

Według ustaleń Zero.pl Artur Habowski jest prezesem spółki Pros-med, zajmującej się m.in. sprzętem dla branży funeralnej. Połowę udziałów ma Dominika Jaskuła, która do września 2025 r. była członkinią zarządu i współwłaścicielką zakładu pogrzebowego Sacrum. Firma działała m.in. na Ursynowie, gdzie znajduje się Szpital Południowy.

Jeden z rozmówców mówił, że rodziny pacjentów miały być namawiane właśnie do skorzystania z usług tej firmy.

Habowski usilnie namawiał rodziny pacjentów na usługi firmy Sacrum, w której wspólniczką była jego wspólniczka w Pros-med. Rodziny są też atakowane ofertą przygotowywania ciał w szpitalu – mówi.

Podobne sygnały miał otrzymywać jeden z pracowników placówki.

– Było wciskanie na siłę jednego zakładu. Rodziny się skarżyły, zakłady też, ale wszystkie skargi były zamiatane pod dywan. Habowski był chamski, utrudniał wydanie karty zgonu, dostawałem sygnały od zakładów, że kazał rodzinom czekać po dwie, trzy godziny. To był standard – przekazał.

Dziennikarze opisali także inne wątki. Habowski miał oferować szpitalne prosektorium jako lokację filmową, prowadzić prywatne szkolenia z przygotowania i balsamacji zwłok oraz publikować w mediach społecznościowych drastyczne zdjęcia ludzkich ciał. Nie ustalono, kogo przedstawiają fotografie.

Sprawą zajmuje się prokuratura

Artur Habowski odmówił odpowiedzi na pytania dziennikarzy. Tłumaczył, że część spraw dotyczy postępowania prokuratorskiego, w którym ma status osoby pokrzywdzonej.

– Na obecną chwilę nie będę udzielać jakichkolwiek informacji dla dobra prowadzonego postępowania – przekazał Zero.pl.

Chodzi o sprawę podrobienia 20 kart zgonu w prosektorium między sierpniem a wrześniem 2025 r. Habowski miał odkryć, że dokumenty wystawiono z użyciem jego pieczątki, choć w tym czasie nie było go w szpitalu. Dochodzenie wszczęto 12 maja 2026 r.

Szpital Południowy przekazał Zero.pl, że sprawa jest skomplikowana i nie jest w stanie szybko udzielić odpowiedzi. Afera ma już poważne konsekwencje. Po wcześniejszych publikacjach odwołano zarząd placówki i radę nadzorczą. Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi kilka postępowań dotyczących szpitala, w tym sprawę możliwego niedopełnienia obowiązków przez władze lecznicy.

Dziennikarka WP abcZdrowie Dominika Najda zwróciła się do Rzecznika Praw Pacjenta z pytaniem, czy instytucja otrzymywała zgłoszenia lub skargi dotyczące uchybień w prosektorium Szpitala Południowego w Warszawie. - Nie, takich skarg nie było - odpowiedział RPP. Dziennikarka dopytała również, czy RPP zamierza zbadać sprawę niezależnie od działań prokuratury. Do momentu publikacji tekstu czekamy na odpowiedź.

Źródło: Zero.pl

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie