Zaczęło się od krwawienia
We wrześniu 2021 roku mieszkająca w Londynie Kara Miller oglądała poranny program informacyjny. W jednym z materiałów zwrócono uwagę, że krwawienie z odbytu powinno skłonić do konsultacji z lekarzem. Miller przypomniała sobie, że zauważyła u siebie podobny objaw, dlatego skontaktowała się ze swoją przychodnią.
WIDEORak jelita grubego. Uważaj na te objawy
– Rozmawiałam przez telefon z kimś z mojej przychodni i powiedziano mi, że to hemoroidy i wszystko jest w porządku – wspominała w rozmowie z Southwest News Service. Usłyszała, że problem powinien ustąpić. Tak się jednak nie stało.
W lutym 2022 roku pojawiły się kolejne dolegliwości. Kobieta miała wzdęcia, biegunkę, czuła się źle i nie była w stanie jeść. Ponownie zgłosiła się po pomoc. Tym razem usłyszała, że prawdopodobnie zatruła się jedzeniem. Objawy nie mijały, dlatego Kara ponownie zaczęła szukać odpowiedzi.
– Dopiero kiedy powiedziałam: "Nadal jestem chora, to nie jest zatrucie pokarmowe", usłyszałam: "Zrobimy test FIT" – relacjonowała. FIT, czyli test immunochemiczny kału, pozwala wykryć niewidoczną gołym okiem krew w próbce. Wynik Kary był dodatni.
Kobieta zgłosiła się do prywatnego gastroenterologa. Lekarz zwrócił uwagę, że w próbce znajdowała się znaczna ilość krwi, ale jednocześnie podkreślał jej młody wiek. – Jednym z komentarzy, które powtarzały się w tamtym okresie, było to, że jestem za młoda. Wiedziałam, że może to być rak, ale wydawało mi się to bardzo mało prawdopodobne – wyznała.
Kolonoskopia wykazała guz
W marcu 2022 roku Kara przeszła kolonoskopię. Podczas badania lekarze znaleźli guz o średnicy około 6 cm. Po biopsji i kolejnych badaniach w kwietniu przyszła diagnoza: rak jelita grubego w III stadium. Nowotwór zdążył już rozprzestrzenić się na węzły chłonne.
Kara wracała później myślami do momentu, gdy jej pierwsze objawy uznano za niegroźne. – W moim przypadku minęło tylko kilka miesięcy do diagnozy, ale niektórym ludziom zajmuje całe lata, zanim ktoś im uwierzy – powiedziała.
Po rozpoznaniu rozpoczęło się intensywne leczenie. Przez pięć tygodni kobieta otrzymywała chemioterapię połączoną z radioterapią, której celem było zmniejszenie guza. Następnie przeszła trwającą sześć godzin operację jego usunięcia. Wprowadzono też ileostomię, dzięki której treść jelitowa mogła być odprowadzana przez stomię na brzuchu. Kolejnym etapem było 12 tygodni chemioterapii.
W sierpniu 2023 roku, dziewięć miesięcy później, przeszła operację zamknięcia ileostomii. Kara przyznała, że najtrudniejszy okazał się dla niej okres po zakończeniu leczenia. – Powiedziałabym, że psychiczny aspekt życia po leczeniu, kiedy wszystko już się skończyło, był dla mnie zdecydowanie trudniejszy niż samo leczenie fizyczne – zaznaczyła.
Od trzech lat jest w remisji
Dziś Kara Miller pozostaje w remisji od trzech lat i pracuje jako specjalistka rehabilitacji onkologicznej. Swoją historię opowiedziała, by zwrócić uwagę na znaczenie obserwowania własnego organizmu i ponownego szukania pomocy, gdy niepokojące dolegliwości nie ustępują.
– Zauważyłam i zrozumiałam jedną rzecz: trzeba mówić we własnym imieniu. Świadomość objawów nowotworów i tego, w jaki sposób mogą się pojawiać, jest naprawdę ważna, bo może skutecznie uratować życie – powiedziała.
Jednocześnie podkreśla, że nie jest lekarzem i nie chce udzielać innym porad medycznych. Chce natomiast wykorzystać własne doświadczenie, by zachęcać ludzi do reagowania na utrzymujące się niepokojące objawy.
Źródło: SWNS
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.