Wakacyjny wzrost zachorowań. "Pacjenci wymagali przeszczepu wątroby"

Ta choroba, chociaż zazwyczaj przebiega skąpoobjawowo, może prowadzić do groźnych powikłań, w tym problemów z oddychaniem czy niewydolności wątroby. – Mamy obecnie wzrost zachorowań na mononukleozę. Co roku o tej porze można zaobserwować falę w czasie wakacji – mówi pediatra lek. Radosław Suchner.

SzpitalZachorowalność na mononukleozę wzrasta latem. Na zdjęciu: lek. Radosław Suchner i dr Lidia Stopyra
Źródło zdjęć: © Archiwum prywatne, Getty Images
Marta Słupska

Coraz więcej ciężkich przypadków mononukleozy

Gorączka, silny ból gardła, powiększone węzły chłonne, osłabienie czy powiększenie śledziony to jedne z najczęstszych objawów mononukleozy zakaźnej. Choć nie jest ona typową chorobą sezonową, pediatrzy obserwują okresowe piki zachorowań. Jeden z nich wiąże się z trwającym teraz okresem wakacyjnym.

– Faktycznie mamy obecnie wzrost zachorowań na mononukleozę. Co roku o tej porze można zaobserwować falę w czasie wakacji, gdy panuje większa swoboda w kontaktach i jest większa bliskość wśród nastolatków. Ta zwiększona liczba chorych ma związek z wymianą śliny – wirusem można zarazić się poprzez np. jedzenie tą samą łyżeczką, wspólne lizanie lodów czy głębokie pocałunki – przyznaje w rozmowie z WP abcZdrowie pediatra lek. Radosław Suchner, kierownik Oddziału Pediatrii i Chirurgii Dziecięcej w Szpitalu Medicover.

Chorobę wywołuje wirus Epsteina-Barr (EBV), który po zakażeniu zostaje w organizmie na całe życie, zwykle w stanie uśpienia. Szacuje się, że kontakt z nim miało nawet 90–95 proc. dorosłych, choć nie u wszystkich zakażenie przebiegało jako pełnoobjawowa mononukleoza. Większość osób przechodzi bowiem chorobę łagodnie i skąpoobjawowo. Jednak nie zawsze.

Obserwujemy coraz więcej ciężkich przypadków mononukleozy, najczęściej wśród dzieci przedszkolnych i nastolatków. Na oddziale chorób zakaźnych mamy corocznie kilkadziesiąt takich dzieci – komentuje dla WP abcZdrowie dr n.med. Lidia Stopyra, kierownik Kliniki Chorób Infekcyjnych i Tropikalnych z Uniwersytetu AFM w Krakowie, kierująca Oddziałem Chorób Infekcyjnych i Pediatrii Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego w Krakowie.

– Choroba może przebiegać w postaci ciężkiej anginy, z bardzo dużym obrzękiem i powiększeniem węzłów chłonnych szyjnych. Węzły powiększają się tak bardzo, że to zmienia obrys szyi – nazywamy ten objaw "szyją Nerona" – tłumaczy ekspertka. – Węzły powiększają się nie tylko na zewnątrz, ale również do środka i uciskają drogi oddechowe. Pacjent ma trudności z oddychaniem i wymaga pilnej pomocy.

– Najtrudniejszy przypadek, z jakim miałem do czynienia na oddziale, dotyczył dziecka, któremu musiałem podawać sterydy, bo się po prostu dusił. Drugą możliwością była intubacja, ale ona też jest utrudniona w takich sytuacjach, bo migdały chorego stykają się i nie ma tam prześwitu – mówi lek. Suchner.

Gdy konieczny jest przeszczep

Powikłania mononukleozy zakaźnej obejmują głównie wątrobę oraz śledzionę.

– Jednym z częstszych powikłań mononukleozy jest zapalenie wątroby. Zwykle nie jest ono groźne i samo ustępuje, jednak bywa, że przeradza się w ciężkie zapalenie i niewydolność wątroby. W swojej praktyce miałam pacjentów, którzy wymagali przeszczepu wątroby z racji takiego właśnie ciężkiego jej uszkodzenia – mówi dr Stopyra.

– W przebiegu mononukleozy może też dojść do powiększenia śledziony, która wychodzi spod łuku żebrowego, może sięgać nawet do talerza biodrowego i jest wtedy bardzo narażona na urazy. Nawet przy niewielkim urazie może dojść do pęknięcia śledziony. To stan zagrożenia życia. Dlatego dzieci, u których przebieg mononukleozy jest ciężki, wymagają pobytu w szpitalu – podkreśla ekspertka.

Lek. Suchner dodaje, że powiększenie śledziony czy wątroby powoduje u chorego bóle brzucha. – W takich sytuacjach śledziona może być naprawdę olbrzymia, w dodatku staje się bardzo krucha. Dlatego jakiekolwiek urazy, jazda na rowerze, hulajnodze, granie w piłkę są przeciwwskazane w okresie choroby i nawet poinfekcyjnym, żeby nie doszło do uszkodzenia śledziony – podkreśla lek. Suchner.

Lekarz dopowiada, że mononukleozie może towarzyszyć także nietypowy objaw. – W trakcie choroby bywa, że obserwujemy tzw. zespół Alicji w krainie czarów, czyli nieprawidłowe postrzeganie siebie i własnego ciała wobec otaczającego nas świata – pacjentowi wydaje się, że jego ręka jest większa lub mniejsza niż naprawdę albo że jest on za mały, lub za duży w stosunku do pomieszczenia. Zwykle uczucie to mija po kilku godzinach lub dniach – tłumaczy ekspert.

Mononukleoza może imitować inne choroby

Nie wiadomo, kto jak przechoruje mononukleozę – zależy to od odpowiedzi własnej organizmu. Ze względu na brak leczenia przyczynowego, chorobę leczy się wyłącznie objawowo. Zaleca się odpoczynek, odpowiednie nawodnienie oraz leki łagodzące gorączkę i ból gardła. Zanim jednak do leczenia dojdzie, mononukleozę należy odpowiednio diagnozować. To jednak nie zawsze jest łatwe.

– Mononukleoza często imituje bakteryjne zapalenie gardła, więc zawsze musimy zastosować diagnostykę różnicową z paciorkowcową anginą. Bo obraz obu tych chorób – jeśli chodzi o to, jak prezentują się migdałki – jest często bardzo podobny. Aby je odróżnić, lekarz powinien wykonać wymaz z gardła i badanie w kierunku streptokoków. Dalsza diagnostyka mononukleozy jest tak zwaną diagnostyką serologiczną, czyli wykonuje się testy na przeciwciała, ale również można wykonać morfologię z rozmazem, która ujawnia tzw. limfocyty atypowe – tłumaczy lek. Suchner.

Z kolei dr Stopyra przestrzega, że objawy mononukleozy bywają zbliżone do objawów ciężkich chorób. – Mononukleozę musimy różnicować z innymi chorobami, np. z białaczką, bo czasem przebieg naśladuje tę chorobę. Konieczne jest szybkie rozpoznanie. Również np. początek zakażenia HIV może przebiegać w postaci przypominającej mononukleozę – wyjaśnia.

Ekspertka podkreśla także wagę nieodpowiedniego leczenia. – Zdarza się też, że na początku mononukleoza przebiega w postaci typowej anginy i lekarz włącza do leczenia amoksycylinę. Gdy u pacjenta z mononukleozą zastosuje się ten antybiotyk, pojawia się alergotoksyczna wysypka. Z tego powodu dzieci także trafiają do szpitala, bo jest to sytuacja wymagająca pilnej interwencji – przestrzega.

Czy przechorowanie mononukleozy zwiększa ryzyko chłoniaka?

Osoba chora na mononukleozę może zarażać jeszcze przed wystąpieniem objawów, a także przez wiele tygodni po ich ustąpieniu. Wirus EBV przenosi się głównie przez ślinę, dlatego przez kilka miesięcy po chorobie warto unikać dzielenia się kubkami, butelkami, sztućcami czy szczoteczką do zębów. Nie ma jednak rutynowego testu, który pozwalałby precyzyjnie określić, kiedy dana osoba przestaje wydalać wirusa.

U większości chorych mononukleoza ustępuje bez trwałych następstw, ale rekonwalescencja bywa długa. Najczęstszą konsekwencją jest utrzymujące się przez tygodnie, a czasem miesiące osłabienie. – Po mononukleozie często zdarza się zespół przewlekłego zmęczenia, który trwa nawet do dwóch lat – komentuje lek. Suchner.

Bywa, że konsekwencje mononukleozy sięgają jeszcze dalej – według badań wirus Epsteina-Barr (będący najczęstszą przyczyną mononukleozy zakaźnej) jest powiązany z większym ryzykiem części chorób immunologicznych i niektórych chłoniaków.

– To mogą być odległe efekty zakażenia EBV, faktycznie udowodnione w badaniach. Po przejściu mononukleozy przez kilka miesięcy immunologia pacjenta jest bardzo zaburzona. Z tego też wynika predyspozycja do zachorowań np. na chłoniaki – mówi dr Stopyra.

Ekspertka zaznacza jednak, że prawdopodobieństwo jest bardzo niewielkie. – To nie jest tak istotne ryzyko, żebyśmy się bali. Większość dorosłych miała w swoim życiu kontakt z wirusem Epsteina-Barr, natomiast mało kto zachoruje na chłoniaka. Udział zakażenia w etiologii chłoniaka jest naukowo udowodniony, ale dla pojedynczego człowieka jest to bardzo niskie zagrożenie – podkreśla.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie