Trwa ładowanie...

Wszyscy będziemy przymusowo szczepieni? Wirusolog rozwiewa wątpliwości internautów

"Po cichu przepchnięto przymusowe szczepienia na COVID", "zamydlili oczy aborcją, a robią swoje" - SMSy, wpisy w mediach społecznościowych i fala oburzenia, a wszystko przez treść znowelizowanej ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. W jej treści znajdują się zapisy mówiące o środkach przymusu bezpośredniego wobec osób, które nie poddały się obowiązkowym szczepieniom, i choć przepis istnieje od 11 lat, to dziś budzi największe emocje. Ekspert jest pewien, że nie ma się czego bać.

Zobacz film: "Koronawirus w Polsce. Prof. Andrzej Horban o bezpieczeństwie na cmentarzach podczas Wszystkich Świętych"

1. Internauci zbulwersowani ustawą

Nowelizacja ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi została przyjęta przez Sejm 20 października 2020 r. Najwięcej emocji wśród internautów wzbudziły przepisy dotyczące artykułu 36 tej ustawy. Chodzi o zapis dotyczący możliwości zastosowania środków przymusu bezpośredniego wobec osób, które nie poddają się obowiązkowym szczepieniom, badaniom i zabiegom sanitarnym, a także kwarantannie czy izolacji.

Portale społecznościowe zostały zalane screenami z ustawy. Osoby, które je publikowały, dają wyraz swojego niezadowolenia i twierdzą, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji miał jedynie odwrócić uwagę społeczeństwa od tych przepisów. Ludzie zaczęli wysyłać sobie SMSy z ostrzeżeniami, masowo udostępniać posty i węszyć spisek.

"Wyszczepią nas wszystkich na siłę!", "właśnie zatwierdzili przymusowe szczepienia", "a to wszystko pod osłoną aborcji" – takie komentarze pojawiły się w sieci.

Przyjrzeliśmy się sprawie. Okazuje się, że zapis ten istnieje od 2008 r., a w życie wszedł 1 stycznia 2009 r., kiedy to została opublikowana ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

2. Art. 36 ustawy - wyjaśniamy

I choć faktycznie, w akcie jest mowa o zastosowaniu środków przymusu bezpośredniego, nie oznacza to, że politycy mają zamiar wyszczepić wszystkich Polaków. Ustęp 1 artykułu 36, który jest cytowany w mediach społecznościowych, brzmi:

"Wobec osoby, która nie poddaje się obowiązkowi szczepienia, badaniom sanitarno-epidemiologicznym, zabiegom sanitarnym, kwarantannie lub izolacji obowiązkowej hospitalizacji, a u której podejrzewa się lub rozpoznano chorobę szczególnie niebezpieczną i wysoce zakaźną, stanowiącą bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia innych osób, może być zastosowany środek przymusu bezpośredniego polegający na przytrzymywaniu, unieruchomieniu lub przymusowym podaniu leków."

W dalszej części artykuł 36 czytamy o procedurze zastosowania środków przymusu. Znajdziemy tam także informację o tym, że do pomocy w takich działaniach może zostać poproszona policja czy żandarmeria wojskowa.

Jak się jednak okazuje, brzmienie przepisów z 2009 r. nie zostało zmienione. W związku z trwająca epidemią do art. 36 dodano informację, że przepis odnosi się także do osób poddanych obowiązkowej hospitalizacji.

Kto może zastosować przymus?

Według ustawy medycy mogą prosić o pomoc służby mundurowe - policję, Straż Graniczną lub Żandarmerię Wojskową. O zastosowaniu środka przymusu bezpośredniego decyduje lekarz i wskazuje, jaki ma to być środek przymusu, który zgodnie z ustawą ma być możliwie najmniej uciążliwy dla tej osoby.

To, na czym polega przymus bezpośredni, również jest dokładnie opisane w ustawie: "przymus bezpośredni polegający na unieruchomieniu może być stosowany nie dłużej niż 4 godziny, a w razie potrzeby stosowanie tego przymusu może być przedłużone na następne okresy 6-godzinne, przy czym nie dłużej niż 24 godziny łącznie".

"Przymusowe podanie leku jest doraźnym lub przewidzianym w planie postępowania leczniczego wprowadzeniem leków do organizmu osoby – bez jej zgody"

Fala oburzenia społeczeństwa jest coraz większa, jednak o co tyle szumu? Przepis ten od 11 lat pozostaje niemal taki sam. Jedyną zmianą jest dodanie do niej dwóch słów. Na mocy ustawy z 31 marca 2020 roku o zmianie niektórych ustaw w zakresie systemu ochrony zdrowia związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 dodano "obowiązkowej hospitalizacji".

Czy mamy czego się bać?

- Absolutnie nie - podkreśla prof. Włodzimierz Gut, wirusolog. - Faktem jest, że duża część szczepień jest w Polsce obowiązkowa, a część zalecana, ale nikt nie będzie nikogo zmuszał środkami przymusu bezpośredniego – uspokaja ekspert.

- Jeśli zaś chodzi o szczepionkę na koronawirusa, to podejrzewam, że jeszcze długo jej nie będziemy mieć na tyle dużo, by móc masowo szczepić społeczeństwo. Wyprodukowanie preparatu jest drogie i zajmuje dużo czasu. Powiedziałbym, że jeżeli to już nastąpi, to niektórzy będą o nią prosić – dodaje wirusolog.

I wyjaśnia, że zapis ustawowy dotyczy np. personelu szpitalnego, aby go chronić. - Z tym że dyrekcje placówek nie decydują się na jego zastosowanie. Nikt nie chce mieć załogi przeciwko sobie – podsumowuje ekspert.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.