Zarażają się całe rodziny. "Za 10–15 lat będą niestety naszymi pacjentami"

Wakacyjne wyprawy do lasu i zbieranie jagód czy malin mogą skończyć się groźnym zakażeniem. Jaja tasiemca bąblowcowego trafiają do organizmu nie tylko z niemytymi owocami, ale również z wodą, przez kontakt z zakażonym zwierzęciem, a nawet podczas koszenia trawy. Choroba rozwija się przez wiele lat bez objawów i często bywa mylona z nowotworem.

JagodyJedząc jagody, można połknąć jaja tasiemca
Źródło zdjęć: © Getty Images | NOLIMITPICTURES
Marta Słupska

Tak dochodzi do zakażenia

Już teraz na lokalnych targach można zauważyć jagody. Ich cena oscyluje zwykle wokół 20–50 zł za litr w zależności od rejonu kraju. Takie owoce, gdy nie są dokładnie umyte, mogą jednak poważnie zaszkodzić.

Chodzi o ryzyko połknięcia jaj tasiemca bąblowcowego, które mogą znajdować się na ich powierzchni, aby doszło do zakażenia pasożytem wywołującym alweokokozę – jedną z najgroźniejszych chorób pasożytniczych człowieka.

Jaja pasożyta rozsiewają przede wszystkim lisy, które są jego żywicielami ostatecznymi. Trafiają one do gleby, na leśne owoce, trawę i do wody. Co więcej, zagrożenie nie dotyczy wyłącznie terenów leśnych.

– Jeden zarażony lis może mieć w swoich jelitach nawet kilka tysięcy dorosłych tasiemców bąblowcowych, a w każdym z nich może być 200–600 jaj. Zwierzę, zagrzebując swoje odchody, w których znajdują się jaja pasożyta, rozsiewa je w środowisku – wyjaśniał WP abcZdrowie prof. Jerzy Stefaniak, parazytolog kliniczny.

Specjalista podkreśla, że do zakażenia może dojść nie tylko po zjedzeniu niemytych owoców.

– Takie jaja mogą osadzić się na owocach, np. jagodach lub jeżynach, ale też przetrwać w ziemi. Innymi sposobami zarażenia mogą być żucie źdźbła trawy czy picie skażonej wody. Możliwe jest też zainhalowanie jaj podczas koszenia trawy w ogródku, w którym wcześniej przebywał lis – ostrzega ekspert.

Choroba rozwija się przez wiele lat

Największe ryzyko dotyczy mieszkańców terenów wiejskich i osób zbierających runo leśne. Szczególnie dużo zakażonych lisów występuje na Podkarpaciu i Warmii oraz Mazurach.

– Najwięcej zarażonych lisów zamieszkuje tereny Podkarpacia (ponad 70 proc. osobników ma tasiemca) i województwa warmińsko-mazurskiego (ponad 60 proc.), a to właśnie tam żyje najwięcej rodzin zbierających m.in. jagody na sprzedaż. Dzieci, które widzimy przy drodze, ze słoikami wypełnionymi owocami, prawdopodobnie za 10–15 lat będą niestety naszymi pacjentami – mówi prof. Stefaniak.

Alweokokoza rozwija się bardzo powoli. Okres od zakażenia do pojawienia się pierwszych objawów może wynosić nawet 10–15 lat. W tym czasie pasożyt najczęściej rozwija się w wątrobie, tworząc zmiany przypominające nowotwór.

– Poza bólami z prawej strony brzucha mogą pojawić się żółtaczka i hepatomegalia, czyli powiększenie wątroby. U chorych z czasem zmiana nacieka wzdłuż naczyń, a w zaawansowanej postaci tworzą się ogniska przerzutowe – tłumaczy prof. Stefaniak.

Jeżeli pasożyt przedostanie się do mózgu, może wywoływać padaczkę, utraty przytomności i inne objawy neurologiczne. Zmiany w płucach powodują kaszel i duszność, a w kościach – silne bóle oraz patologiczne złamania.

Myśleli, że to guz mózgu

Ekspert wspomina pacjentów, u których rozpoznanie postawiono dopiero w zaawansowanym stadium choroby.

– Pamiętam pacjenta, który miał siedem takich zmian w mózgu. Niestety zmarł. Inny, trzydziestokilkuletni, który zajmował się zbieraniem runa leśnego, najpierw trafił na neurochirurgię, bo miał padaczkę i utraty przytomności. Podejrzewano guz mózgu. Okazało się, że to bąblowiec, który spowodował przerzuty z wątroby do mózgu. Ten pacjent także zmarł – mówi prof. Stefaniak.

Lekarz podkreśla, że podejrzanych zmian w wątrobie nie należy poddawać biopsji, ponieważ może to doprowadzić do rozsiewu pasożyta. Rozpoznanie opiera się na badaniach obrazowych oraz testach serologicznych.

Higiena ma kluczowe znaczenie

Leczenie alweokokozy trwa często wiele lat, a niekiedy do końca życia. Dlatego najważniejsza pozostaje profilaktyka. Eksperci zalecają dokładne mycie owoców i warzyw, unikanie picia nieprzegotowanej lub nieprzefiltrowanej wody oraz regularne odrobaczanie psów i kotów.

– Ważną zasadą jest zapobieganie kontaktu psów i kotów z lisami, pamiętanie o odrobaczaniu, bo człowiek może się także zarazić, głaszcząc czy przytulając zakażonego domowego pupila – podsumowuje prof. Jerzy Stefaniak.

Źródło: WP abcZdrowie, cdc.gov, who.int

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie