Zatwierdzono lek na ultrarzadką chorobę. Kontrowersyjna decyzja FDA
Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków zatwierdziła leukoworynę do leczenia skrajnie rzadkiej choroby genetycznej związanej z niedoborem folianów w mózgu. To decyzja znacznie węższa niż wcześniejsze zapowiedzi administracji Donalda Trumpa, która jesienią sugerowała, że preparat może pomóc dużej grupie dzieci z autyzmem. Dla wielu rodzin to bolesne rozczarowanie.
Leukoworyna nie dla dzieci autystycznych
Leukoworyna, znana od lat z zastosowania m.in. w łagodzeniu działań niepożądanych chemioterapii, otrzymała w USA nowe wskazanie. FDA zgodziła się na jej stosowanie w przypadku mózgowego niedoboru folianów związanego z genem receptora 1. Problem polega na tym, że nie chodzi o terapię autyzmu, na co jeszcze kilka miesięcy temu wskazywali urzędnicy administracji federalnej.
Nowe zatwierdzenie dotyczy choroby ultrarzadkiej. Szacuje się, że występuje ona u około jednej osoby na milion, a na świecie opisano mniej niż 50 takich przypadków. Komisarz FDA dr Marty Makary nazwał decyzję "istotnym kamieniem milowym" dla pacjentów cierpiących na to schorzenie.
Sprawa budzi jednak emocje, bo jeszcze we wrześniu przekaz z Białego Domu brzmiał zupełnie inaczej. Podczas briefingu z udziałem Donalda Trumpa sekretarz zdrowia Robert F. Kennedy Jr. mówił, że urzędnicy "zidentyfikowali ekscytującą terapię, która może przynieść korzyść dużej liczbie dzieci cierpiących na autyzm". Sam Trump przekonywał wtedy, że zmiana oznaczenia leukoworyny "daje nadzieję wielu rodzicom dzieci autystycznych, że być może uda się poprawić ich życie".
Takie wypowiedzi szybko przełożyły się na praktykę. W kolejnych tygodniach liczba nowych recept na leukoworynę gwałtownie wzrosła. Jak wynika z badania opublikowanego w tym miesiącu na łamach "The Lancet", po wrześniowym briefingu liczba nowych recept się podwoiła. Rodzice zaczęli szukać leku w aptekach i gabinetach, a niektórzy – gdy nie mogli zdobyć wersji na receptę – sięgali po nieregulowane suplementy z folianami.
FDA wyjaśnia teraz, że dostępne dowody nie pozwalają na rozszerzenie wskazań na autyzm. Podczas poniedziałkowego briefingu przedstawiciele agencji przyznali, że dane wystarczyły do zatwierdzenia leku w rzadkich genetycznych przypadkach niedoboru folianów w mózgu, ale nie potwierdziły jego skuteczności u dzieci z autyzmem.
- Na ten moment nie mamy wystarczających danych, by stwierdzić, że możemy wykazać skuteczność w przypadku autyzmu bardziej ogólnie – powiedział jeden z wysokich rangą urzędników.
Inny przedstawiciel FDA dodał, że przegląd został przeprowadzony tak, jak oczekiwano, ale materiał dowodowy poparł jedynie "to konkretne wskazanie", czyli rzadką genetyczną postać choroby. Urzędnicy zwrócili też uwagę, że największe randomizowane badanie z podwójnie ślepą próbą i placebo, w którym oceniano leukoworynę u dzieci z autyzmem, zostało niedawno wycofane po wykryciu błędów w danych.
"Dla mnie to działa"
Dla części rodziców to bolesny cios. - Jestem zła, a nawet bardziej niż zła – jestem zraniona – skomentowała Meagan Johnson z Teksasu, matka 3-letniego Jacka. Kobieta przyznała, że ma dość komunikatów ogłaszanych zbyt wcześnie i bez solidnego zaplecza naukowego. Obawia się też, czy lekarze nadal będą przepisywać lek i czy ubezpieczyciele będą chcieli go refundować.
Johnson uważa jednak, że jej syn odnosi korzyści z terapii. Jak relacjonowała, po dwóch tygodniach stosowania preparatu chłopiec zaczął wypowiadać imiona kolegów z klasy i częściej posługiwać się słowami zamiast gaworzenia.
- Dla mnie to działa. To działa u Jacka i nie spodziewałam się, że zobaczę to tak szybko – powiedziała.
Eksperci podchodzą do tych obserwacji ostrożnie. Dr I. David Goldman z Albert Einstein College of Medicine podkreślił, że nie ma żadnego związku między rzadką genetyczną formą niedoboru folianów w mózgu a autyzmem. Przypomniał też, że leukoworyna jest stosowana w leczeniu tego ultrarzadkiego schorzenia od 2009 roku, czyli od momentu jego pierwszego opisania. Jak ocenił, uporządkowanie stanu wiedzy jest potrzebne, ale "szkoda już została wyrządzona, bo rodzice dzieci autystycznych są zdesperowani".
Wtorkowa decyzja FDA jest też nietypowa z innego powodu. Zamiast klasycznych dużych badań klinicznych oparto się na systematycznym przeglądzie literatury, opisach przypadków i danych mechanistycznych. Agencja tłumaczy, że przy tak rzadkiej chorobie randomizowane badania z placebo byłyby bardzo trudne, a nawet wątpliwe etycznie. U dzieci z potwierdzoną wadą genetyczną obserwowano bowiem tak wyraźną poprawę, że – jak zaznaczyli urzędnicy – kierowanie części pacjentów do grupy placebo mogłoby być nie do obrony.
Źródło: CNN Health
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.