Zjadła lody, niedługo później zmarła. "Choroba przejęła kontrolę szybko"

36-letnia Ayla Garcia wyjechała do Kenii z rodziną i członkami wspólnoty kościelnej, by pomagać osieroconym dzieciom. Podczas pobytu ciężko zachorowała, a niedługo później zmarła. Bliscy uważają, że winne były... lody.

kobietaAyla Garcia
Źródło zdjęć: © Instagram
Marta Słupska

Wyjazd do Kenii zakończył się tragedią

Ayla Garcia, mieszkanka amerykańskiego stanu Wirginia i matka czworga dzieci, przyjechała do Kenii 1 lipca. Uczestniczyła w wyjeździe misyjnym zorganizowanym przez jej kościół. Razem z rodziną wspierała Zion Family, ośrodek zapewniający opiekę osieroconym dzieciom.

W czasie pobytu kobieta nagle zaczęła się źle czuć. Trafiła do szpitala, gdzie rozpoznano zakażenie bakterią Salmonella. Rodzina utrzymywała, że źródłem infekcji były skażone lody spożyte przez 36-latkę.

Stan pacjentki szybko się pogarszał. Choroba miała szczególnie ciężki przebieg ze względu na niedokrwistość sierpowatokrwinkową, na którą Garcia chorowała od lat. Jest to dziedziczne schorzenie krwi, w którym krwinki czerwone przybierają nieprawidłowy kształt. Może ono prowadzić m.in. do niedokrwistości, silnych napadów bólu, nawracających infekcji oraz uszkodzeń narządów.

Zakażenie zaatakowało kolejne narządy

Infekcja objęła nerki, wątrobę i krew kobiety. Ze względu na bardzo niski poziom hemoglobiny konieczne były liczne transfuzje. U pacjentki rozwinęła się także żółtaczka i niewydolność nerek, dlatego rozpoczęto dializoterapię.

19 lipca Garcia opublikowała w mediach społecznościowych nagranie ze szpitalnego łóżka. Na filmie miała wyraźne problemy z oddychaniem.

– Tak, wciąż jestem w Kenii i próbuję wrócić do domu – powiedziała.

Jeszcze 22 lipca rodzina informowała w internetowej zbiórce, że stan 36-latki stopniowo się poprawia, choć nadal nie mogła zostać wypisana ze szpitala.

"Nadal trwają działania mające poprawić pracę jej nerek. Wsparcie tlenowe zostało odłączone, a Ayla oddycha już samodzielnie" – przekazali bliscy.

Dwa dni później rodzina poinformowała jednak o jej śmierci.

"Z ciężkim sercem przekazujemy, że nasza ukochana córka, siostra, matka, ciocia, kuzynka, siostrzenica i przyjaciółka Ayla odeszła. Dzielnie walczyła z niedokrwistością sierpowatokrwinkową" – napisali 24 lipca.

Bliscy rozpoczęli starania o sprowadzenie ciała kobiety do Stanów Zjednoczonych oraz organizację uroczystości żałobnych.

"Choroba przejęła kontrolę niezwykle szybko"

Matka zmarłej, Patricia, przyznała w rozmowie z lokalnymi mediami, że stan jej córki pogorszył się w bardzo krótkim czasie.

– Byłam zaskoczona i bardzo zaniepokojona tym, jak szybko choroba przejęła kontrolę nad jej organizmem. Sytuacja stała się na tyle poważna, że trzeba było przewieźć ją na oddział intensywnej terapii – powiedziała.

Poruszające pożegnanie opublikowała również Zion Njeri, przyjaciółka Garcii, która towarzyszyła jej w szpitalu.

– Są takie pożegnania, po których brakuje słów. To jest jedno z nich – napisała.

– Nadal nie mogę uwierzyć, że odeszłaś. Byłaś dla mnie kimś więcej niż przyjaciółką. Byłaś siostrą, największym wsparciem i jednym z największych błogosławieństw w moim życiu – dodała.

Njeri wspominała, że mimo ciężkiej choroby Garcia wykazywała ogromną siłę i do końca wierzyła, że wróci do zdrowia.

– Miałyśmy tyle planów na czas, kiedy poczujesz się lepiej. Rozmawiałyśmy o przyszłości, śmiałyśmy się i wierzyłyśmy, że przed nami są jeszcze dobre dni – napisała.

Źródło: People

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie