Afera w Warszawskim Szpitalu Południowym. Posłanka KO o Trzaskowskim

– Zakładam, że mógł nie przyswoić informacji o tym, że tam się coś dzieje – tak posłanka KO Marta Golbik skomentowała w radiowej Trójce doniesienia, jakoby Rafał Trzaskowski wiedział o kontrowersyjnych zarobkach młodego lekarza w Warszawskim Szpitalu Południowym.

Posłanka KOPosłanka KO mówi o aferze w Warszawskim Szpitalu Południowym
Źródło zdjęć: © East News
Mateusz Różański

Afera wokół warszawskiej placówki wybuchła po ujawnieniu, że 28-letni Dawid Kacprzyk – były już radny KO i lekarz w trakcie specjalizacji z anestezjologii – zarobił tam w rok 1,6 mln zł jako koordynator SOR-u.

Szefowa sejmowej Komisji Zdrowia, Marta Golbik, przyznała na antenie, że sprawa przyniosła wiele wniosków dotyczących nadzoru nad szpitalami, który dotychczas uznawano za pełny.

"To jest patologiczna sytuacja". Warszawiacy karcząco o skandalu w szpitalu

Kulisy konfliktu i personalny spór

Zdaniem posłanki sytuacja w placówce ma drugie dno.

– Tutaj mamy przypadek dwóch nadużyć. Mamy nadużycie ze strony byłego radnego, młodego lekarza, który z jakiegoś powodu zwrócił te pół miliona. Drugie nadużycie ze strony człowieka, który tę historię opowiedział w mediach, czyli byłego ordynatora, pana Emila, z którym sądzi się miasto Warszawa, również o około pół miliona – oceniła posłanka Golbik.

W ten sposób odniosła się do relacji dr. Emila Jędrzejewskiego, który twierdzi, że alarmował Rafała Trzaskowskiego już w 2025 roku, ale warszawski ratusz nie zareagował. Golbik tłumaczyła, że takie zgłoszenie "mogło być trudne do wyłapania" i broniła prezydenta stolicy, twierdząc, że de facto mógł nie być świadomy skali problemu. Dodała jednak, że sygnały należało bezwzględnie sprawdzić, a cała historia jest efektem głębszego sporu personalnego między lekarzami a miastem. Zaprzeczyła też, by nad Kacprzykiem roztaczano parasol ochronny, choć samo powierzenie mu tak wysokiego stanowiska uznała za "zaskakujące".

Rząd prześwietli zarobki lekarzy

Afera w Szpitalu Południowym ożywiła dyskusję o zarobkach medyków i publicznym systemie ochrony zdrowia. Lewica proponuje m.in. wprowadzenie sztywnych limitów pensji oraz zakaz łączenia pracy w placówkach publicznych i prywatnych.

Marta Golbik poinformowała, że Sejm przyjął już ustawę, która da Ministerstwu Zdrowia i agendom rządowym narzędzia do weryfikacji faktycznych dochodów lekarzy.

Posłanka odniosła się również do pomysłu wprowadzenia górnej granicy zarobków w publicznej służbie zdrowia, z którego – po protestach środowiska – wycofała się niedawno ministra Jolanta Sobierańska-Grenda. Golbik zauważyła, że medyczne grupy zawodowe zawsze protestują i zazwyczaj cieszą się poparciem pacjentów, którzy po prostu chcą trafiać pod opiekę dobrze opłacanych specjalistów.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie