Brały Ozempic i Mounjaro. Myślały, że to skutki uboczne, a rozwijał się nowotwór

Leki GLP-1 pomagają kontrolować cukrzycę i redukować masę ciała, ale ich działania niepożądane mogą przypominać objawy raka jelita grubego. Przekonały się o tym dwie Amerykanki, które w terapii zbagatelizowały symptomy choroby.

Zdj: New York Post, Courtesy Michelle Lyson, Brooke Hinderhan

Zdj: New York Post, Courtesy Michelle Lyson, Brooke Hinderhan
Źródło zdjęć: © Getty Images
Magdalena Pietras

Przypadek Brooke Hinderhan

Leki takie jak Ozempic czy Mounjaro zrewolucjonizowały leczenie cukrzycy typu 2 i otyłości. Pomagają kontrolować poziom cukru we krwi, ograniczają apetyt i wspierają redukcję masy ciała. Jednak mogą powodować działania niepożądane, jak nudności, zaparcia, biegunki czy bóle brzucha.

Wspominane objawy pojawiły się u 47-letniej Brooke Hinderhan z Illinois. Gdy metformina nie pomogła w kontroli cukrzycy, lekarze przepisali jej Ozempic. Początkowo leczenie przynosiło oczekiwane efekty, jednak z czasem pojawiło się silne zmęczenie, biegunki i skurcze brzucha. – Myślałam, że to po prostu Ozempic – wspominała. Kobieta była przekonana, że jej dolegliwości są typowymi skutkami ubocznymi terapii. Dopiero później okazało się, że część objawów mogła wynikać z rozwijającego się raka jelita grubego.

Zmiana leku nie pomogła

Zaniepokojona pogarszającym się stanem zdrowia pacjentka została przestawiona na Mounjaro. Lekarz liczył, że nowy preparat będzie lepiej tolerowany. Objawy jednak nie ustąpiły. – Byłam skrajnie zmęczona, co było wręcz przytłaczające. To bardzo odbiło się na moim życiu, bo byłam po prostu ciągle wyczerpana – relacjonowała.

W kolejnych miesiącach zaczęła szybko tracić na wadze. Pojawiły się również krwawe stolce. Mimo że osiągnęła wiek, w którym zaleca się rozpoczęcie badań przesiewowych w kierunku raka jelita grubego, wcześniej odwołała zaplanowaną kolonoskopię. Dopiero dodatni wynik testu przesiewowego wykonanego z próbki stolca skłonił ją do dalszej diagnostyki.

Szokująca diagnoza

Przełom nastąpił, gdy trafiła na szpitalny oddział ratunkowy z silnym bólem brzucha. – Weszłam na SOR przekonana, że będą mi usuwać wyrostek robaczkowy. Wyszłam z informacją, że mam dużą masę nowotworową w jelicie grubym – opowiadała.

Badania wykazały guz wielkości piłki baseballowej, który niemal całkowicie blokował światło jelita. Kolonoskopia i biopsja potwierdziły raka jelita grubego w drugim stadium zaawansowania. – Moją pierwszą myślą było: "Umrę". Potem pomyślałam: "Powinnam była zgłosić się wcześniej" – przyznała.

Objawy mogą być mylące

Specjaliści podkreślają, że nie ma dowodów na to, aby leki GLP-1 powodowały raka jelita grubego. Problem polega na tym, że część działań niepożądanych tych preparatów przypomina objawy choroby nowotworowej.

Rak jelita grubego może przez długi czas rozwijać się bez wyraźnych symptomów. Do pierwszych sygnałów ostrzegawczych należą jednak zmiany rytmu wypróżnień, bóle brzucha, niezamierzona utrata masy ciała, przewlekłe zmęczenie, niedokrwistość oraz obecność krwi w stolcu.

– Niektóre skutki uboczne agonistów GLP-1, głównie zaparcia, dyskomfort w obrębie brzucha czy wzdęcia, pokrywają się z objawami raka jelita grubego – wyjaśnił dr David Greenwald, dyrektor gastroenterologii klinicznej i endoskopii w Mount Sinai Hospital.

Ekspert zaznacza jednak, że istnieją symptomy, których nie wolno bagatelizować. – Leki z grupy GLP-1 nie powodują krwawienia z odbytu ani wyraźnego zwężenia stolca. Takie objawy wymagają konsultacji lekarskiej – podkreślił.

Przypadek Michelle Lyson

Z podobnymi problemami zmagała się 55-letnia Michelle Lyson z Wirginii. Kobieta przez pięć lat stosowała leki GLP-1 z powodu cukrzycy, otyłości i zespołu policystycznych jajników. Terapia przyniosła imponujące efekty – schudła ponad 45 kilogramów i poprawiła kontrolę poziomu cukru we krwi. Jednocześnie niemal od początku zmagała się z problemami jelitowymi. – Czasami miałam bardzo silne zaparcia, a innym razem chodziłam do toalety cztery lub pięć razy dziennie. Za każdym razem słyszałam, że to efekt terapii Ozempikiem – mówiła.

Gdy zauważyła krew w stolcu, badania wykazały niedokrwistość. Kolonoskopia ujawniła raka, który zdążył już rozprzestrzenić się na otrzewną. Oznaczało to czwarte stadium choroby.

Nie ignoruj sygnałów organizmu

Obie kobiety podkreślają dziś, że to nie leki spowodowały chorobę. Zwracają jednak uwagę na znaczenie regularnych badań profilaktycznych i czujności wobec niepokojących objawów.

Po operacji Brooke Hinderhan wróciła do leczenia preparatem z grupy GLP-1. Obecnie nie ma oznak choroby nowotworowej. – Gdybym zastosowała się do zaleceń i wykonała kolonoskopię wtedy, kiedy powinnam, być może nie doszłoby do tego wszystkiego – przyznała.

Michelle Lyson jest w znacznie trudniejszej sytuacji. U niej nowotwór wykryto w IV stadium, ponieważ rak rozprzestrzenił się na otrzewną. Kobietę czeka sześć miesięcy chemioterapii, a następnie kolejna operacja. Po odstawieniu leków GLP-1 przytyła ponad 18 kg, co – jak przyznała – było dla niej bardzo trudne. – To naprawdę zniechęcające, ale myślę, że na tym etapie wolę żyć – mówiła.

Źródło: New York Post

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie